Gdy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło pilotaż skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia, do programu ruszyło blisko dwa tysiące chętnych. Ostatecznie wybrano dziewięćdziesięciu pracodawców, którzy przez najbliższy rok będą testować, czy mniej godzin może oznaczać więcej efektów. I choć projekt miał przyciągnąć wszystkie branże, w praktyce to właśnie instytucje publiczne i samorządy najbardziej skorzystały z tej okazji.
Jak poinformowano na rządowych stronach, do pilotażu skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia zgłosiło się aż 1994 pracodawców. Ostatecznie wybrano dziewięćdziesiąt podmiotów, które od stycznia przyszłego roku rozpoczną testy krótszego tygodnia pracy. I choć projekt był otwarty dla wszystkich sektorów gospodarki, to właśnie budżetówka zdominowała listę zwycięzców.
- Ośmiogodzinny dzień pracy obowiązuje już od 107 lat. Czas pójść naprzód! Coraz więcej pracowników to osoby starsze. Coraz więcej kobiet chce łączyć życie zawodowe z życiem rodzinnym. Krótszy czas pracy będzie dla nich dużym wsparciem. Nie ma jednego słusznego modelu skracania czasu pracy. Rozwiązania muszą być szyte na miarę i dostosowane do konkretnych branż. Wszelkie zmiany będą rozłożone w czasie i stopniowe. Projekt pilotażowy będzie mieć charakter oddolny – to sami przedsiębiorcy i pracownicy wypracują i przetestują rozwiązania dopasowane do swoich firm. To przedsiębiorcy i pracownicy wydeptują ścieżki, my je później utwardzamy - mówiła we wrześniu minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Z opublikowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej listy wynika, że wśród 90 uczestników programu znalazło się:
Oznacza to, że trzy czwarte uczestników pilotażu to sektor publiczny - administracja lokalna i państwowa, która zdecydowała się sprawdzić, czy krótszy tydzień pracy poprawi efektywność, a jednocześnie zatrzyma doświadczonych pracowników w strukturach urzędów.
Największe kwoty również trafiły właśnie do tych jednostek. Milion złotych, czyli maksymalne dofinansowanie, otrzymały m.in. Miasto Leszno, Miasto Sieradz, Świętochłowice, Starostwo Powiatowe w Głubczycach, Powiat Radomszczański, Powiat Lęborski, a także Krajowa Szkoła Administracji Publicznej, Filharmonia Zielonogórska, Dom Kultury „Świt” w Warszawie oraz Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu. Każda z tych instytucji otrzymała niemal maksymalne dofinansowanie na przetestowanie krótszego tygodnia pracy.
Wśród jednostek z Wielkopolski wyróżniają się Leszno i Rawicz – oba samorządy znalazły się na liście beneficjentów. Leszno otrzymało 829 382 zł, a Rawicz 511 993 zł na wprowadzenie nowych modeli pracy w urzędach miejskich. To najbliższe geograficznie miejsca w pobliżu Gostynia, w których budżetówka przechodzi na skrócony czas pracy.
Łączna pula środków przeznaczonych na pilotaż to blisko 50 milionów złotych, a średnie dofinansowanie dla jednego pracodawcy wynosiło ponad pół miliona złotych. Projekty obejmą ponad pięć tysięcy pracowników, z czego większość z nich zatrudnionych w administracji i jednostkach publicznych.
Jak podkreśla ministerstwo, od stycznia do czerwca 2026 roku czas pracy zostanie skrócony o 10 procent, a w drugiej połowie roku o 20 procent, przy zachowaniu pełnego wynagrodzenia i gwarancji zatrudnienia.
Program ma pokazać, które rozwiązania sprawdzą się najlepiej. Na razie jednak widać wyraźnie, że to urzędy i instytucje publiczne najszybciej sięgają po krótszy tydzień pracy, testując zmiany, o jakich prywatny sektor na razie tylko dyskutuje.
Całą listę beneficjentów programu, którym przyznano środki, można znaleźć - TUTUAJ -
::news{"type":"see-also","item":"83571"}
::news{"type":"see-also","item":"83544"}
::news{"type":"see-also","item":"83541"}
::addons{"type":"alert"}
25 0
No tak... państwowe. Prywatny się na to nie zgodzi bo to oznacza mniejszą produkcję. Mniejsza produkcja oznacza wyższe ceny. Państwo się nie przejmuje no bo w końcu prywatny zapłaci w podatkach i państwo będzie miało na utrzymanie swoich pracowników.
22 0
To już nic się nie załatwi w urzędzie na panie tez się nie wrabiają a gdzie jak będą pracować 4 dni
27 0
Może gdy budżetówka zacznie przynosić dochod to niech sobie decyduje jak długo chca pracować a do czasu gdy ludzie ich utrzymują wypadałoby się zapytać czy mogą
2 11
Ale to nie budżetówka z Gostynia tylko z Leszna.
15 0
Nie dość, że prawie nic nie robią, to teraz będą robić jeszcze mniej. A wszystko za pieniądze podatników.
13 1
Czegoś nie mogę zrozumieć. Z jednej strony wprowadza się jakiś program o skróceniu czasu pracy, a z drugiej strony przebąkuje się wydłużeniu stażu pracy dla kobiet do 65 roku życia, dla mężczyzn 67. A jak pseudo pomysłodawcy widzą skrócenie czasu w zakładach z systemem 3 lub 4 zmianowym? Kobiety w handlu już dziś pracują w soboty czyli ok. 45 - 48 godzin tygodniowo. Prywatne zakłady również często wydłużają tygodniowy czas pracy (często nielegalnie). Niech politycy się przebudzą, a nie żyją tylko mrzonkami, aby przypodobać się społeczeństwu. Społeczeństwo naiwne chętnie się zgodzi na ten urojony pomysł, ale nie wiedzą, że to spowoduje wzrost wszelkich kosztów nie tylko produkcji.
15 0
Ooo światowi producenci ekspresów i kawy stracą najbardziej...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz