Mróz, ruchliwe skrzyżowanie w Gostyniu i leżące przy drodze koźlę. W tej sytuacji liczył się czas, bo w takich warunkach zwierzę mogło nie przetrwać nawet bez widocznych obrażeń. Koźlę trafiło pod opiekę lekarza weterynarii.
W sobotę, 31 stycznia, Straż Miejska w Gostyniu dostała zgłoszenie o potrąconym młodym koźlęciu. Zwierzę leżało w rejonie skrzyżowania ulic Sportowej i Starogostyńskiej. Na miejscu liczyła się dosłownie każda minuta, bo poza urazem dochodził jeszcze mróz.
- Z uwagi na panujący mróz oraz stan zwierzęcia konieczne było szybkie zabezpieczenie i przetransportowanie go do lecznicy - przekazał Dominik Gorynia, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu.
Według wstępnych informacji koźle nie miało nawet roku. Z zewnątrz nie było widać obrażeń, ale to w takich przypadkach bywa najbardziej zdradliwe, bo zwierzę może wyglądać na zdrowe, ale w środku walczyć z urazami, szokiem i wychłodzeniem.
- Wymagał w pierwszej kolejności ogrzania, zbadania i podania leków. Przebywa obecnie u dr Marii Kurnatowskiej-Kordus. - dodał komendant Dominik Gorynia.
Na tym jednak historia się nie kończy. Po udzieleniu pierwszej pomocy w Gostyniu koźlę ma trafić dalej, do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Kościanie. To tam specjaliści podejmą decyzję, co dalej, czy zwierzę będzie mogło wrócić do środowiska, czy potrzebna będzie dłuższa rehabilitacja.
Foto: Straż Miejska Gostyń


::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"87290"}
::news{"type":"see-also","item":"87278"}
::news{"type":"see-also","item":"87272"}
4 0
Potrącona sarna na nowej obwodmicy w kuerunku Jarocina - dzwonilam na straż miejska - informacja zwrotna nie ich rejon na 112 przyjechala policja - sarne zastrzelili !!! Tez był mroz
6 1
Bo może już nie miała szans na przeżycie mimo pomocy i lepiej skrócić jej cierpienie? Rusz głową
3 0
....tylko to nie policja decyduje o stanie zwierzyny, tylko lekarz
4 2
Każdy ma swoje kompetencje i granice swoich działań. Straż Miejska, jak nazwa wskazuje to miasto i gmina. Policja w tej kwestii może więcej.
6 1
Może lekarz był, a jeśli nie, to widocznie zadziałały inne procedury, by zwierzę nie cierpiało. Dobrze, że w tym przypadku, jak i w artykule zareagował człowiek i powiadomił służby. Niby coś normalnego, ale w dzisiejszych czasach, gdzie empatii brak, a bezinteresowność czy niesienie pomocy to nie lada wyczyn, naprawdę cieszy. Ukłon w stronę zgłaszających.
8 2
Niestety nie każdego na niego stać. Brawo Straż Miejska, Brawo Pani weterynarz. Tak to powinno wyglądać.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz