Zasłynął jako as polskiego wywiadu. Pozyskane przez niego technologie nie zmieniły wprawdzie losów Zimnej Wojny, ale były z pewnością silną kartą w rękach PRL-owskiej władzy. Generał Marian Zacharski, najwybitniejszy polski szpieg, odwiedził Gostyń, aby zaprezentować przedpremierowo swoją najnowszą książkę pt. "Kody wojny".
Swoją zagraniczną działalność generał Marian Zacharski rozpoczął w 1975 roku. Wyjechał wówczas do Stanów Zjednoczonych jako przedstawiciel polsko-amerykańskiej firmy eksportującej maszyny. Do 1981 roku zdołał kupić za pieniądze polskiego wywiadu najbardziej poufne informacje dotyczące m.in. budowy systemów radarowych, rakiet oraz samolotów. W połowie czerwca Zacharski został zdekonspirowany i aresztowany przez FBI pod zarzutem konspiracji szpiegowskiej wymierzonej przeciwko Stanom Zjednoczonym, a następnie skazany przez sąd w Los Angeles na karę dożywocia. Cztery lata później dzięki aktowi łaski prezydenta Reagana na moście Glienicke w Berlinie, wraz z trzema innymi szpiegami wschodnioeuropejskimi, został wymieniony na dwudziestu trzech więźniów zza żelaznej kurtyny. W latach 90. rozpoczął pracę w Urzędzie Ochrony Państwa. W 1995 roku uczestniczył w akcji mającej na celu zwerbowanie rosyjskiego agenta Władimira Ałganowa, który miał posiadać informacje o współpracy ówczesnego premiera Józefa Oleksego z KGB. Wkrótce potem opuścił kraj.
Obecnie Zacharski spełnia się jako pisarz. Podczas pobytu w Gostyniu zaprezentował przedpremierowo swoją najnowszą książkę pt. "Kody wojny. Niemiecki wywiad elektroniczny w latach 1907–1945 a losy polskich, sowieckich, alianckich kodów i szyfrów". - Nie sądziłem, że kiedykolwiek stanę się pisarzem. Uprawiałem zawód, który niespecjalnie zachęcał do zwierzeń - mówił generał Marian Zacharski. - Z wykształcenia z kolei jestem prawnikiem, a zajmowałem się łamaniem prawa przez dłuższą część życia... na szczęście za granicą kraju - dodał.
Książka "Kody wojny" napisana została m.in. na podstawie nigdy dotąd niepublikowanych dokumentów. - Mniej więcej dwa lata temu w jednym z niemieckich archiwów natrafiłem na tysiące polskich depesz, które - jak wszyscy twierdzili - zostały zniszczone - opowiadał Zacharski. - Łącznie to ponad 100 tysięcy stron. Nie wszystko udało się streścić w książce - kontynuował. - Zainteresowałem się tym tematem, bo zawsze podejrzewałem, że Niemcy w czasie wojny musieli czytać polską korespondencję, co potwierdziło się. - dodał.
Dokumenty, do których dotarł generał Zacharski, zostały zatopione w jeziorze Schliersee pod koniec II Wojny Światowej. Skrzynie wyłowiła amerykańsko-brytyjska ekspedycja poszukiwawcza w 1945 roku, w ramach operacji o kryptonimie TICOM. Trzy lata temu zwrócono je Niemcom. Zawierały tajną dokumentację dotyczącą kodów i szyfrów wielu krajów, w tym oryginalne polskie księgi kodowe i przechwycone polskie depesze. Zacharski przytacza w książce fakty, które rzucają nowe światło na dobrze znane wydarzenia historyczne, chociażby na Powstanie Warszawskie czy na stosunki polsko-węgierskie. - Węgrzy, zapytani przez Niemców, kogo uważają za swoich wrogów, mieli powiedzieć, że w pierwszej trójce są nimi Polacy, którzy byli w tym czasie w sojuszu z Rumunią - mówił generał Zacharski. Z książki dowiemy się również, że korespondencja polskiej dyplomacji, wojska i wywiadu nie była dla Niemców tajemnicą.
W dalszej części spotkania przyszedł czas na pytania słuchaczy zainteresowanych tematyką szpiegowską. Generał Zacharski odpowiadał m.in. na pytania dotyczące sprawy Olina i katastrofy smoleńskiej. Więcej o samej dyskusji, jaka toczyła się w gostyńskim muzeum, trudnych pytaniach i tajemnicach wywiadu już jutro w Gostyn24.
MiS
0 0
Gratulacje dla Przemysława Pawlaka, Marcina Krawca, Tomasza Bartona, Piotra Koguta i Pawła Malinowskiego ze Stowarzyszenia Zielona Kohorta i Muzeum w Gostyniu za umożliwienie udziału w spotkaniu z generałem.
0 0
Kto jest bohaterem a kto zdrajcą Zacharski czy Kukliński przecież w PRL działali całkiem skrajnie, znaleźli się na dwóch biegunach działalności wywiadowczej.
0 0
PROSZĘ ZAPROSIĆ DO GOSTYNIA DZIENNIKARZA PANA WOJCIECHA SUMLIŃSKIEGO
0 0
szkoda że temat był tak słabo nagłośniony chętnie bym się przeszedł na takie spotkanie
0 0
świetna inicjatywa, mogło być dużo więcej ludzi, bo gość bardzo interesujący, reklama też mogła być lepsza gdyby we współpracę przy wizycie podłączyły się lokalne media (gostyn24, życie gostynia)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz