Niewiele osób zdecydowało się na udział w akcji bookcrossingowej na gostyńskim rynku. Co jest tego powodem? - Trudno powiedzieć, z czego to wynika - mówią urzędnicy z Wydziału Promocji UM w Gostyniu. Nie jest to z pewnością liczba osób czytających książki, bo tych, zdaniem pracowników gostyńskiej biblioteki, ciągle przybywa.
Bookcrossing to angielska nazwa rozpowszechnionej w wielu krajach świata akcji nieodpłatnego przekazywania książek. Półki bookcrossingowe, gdzie można zostawić przeczytany tom i sięgnąć po bezpłatną lekturę, rozmieszczane są także w miejscach publicznych w niemal całej Polsce. W Gostyniu idea bookcrossingu nie jest jeszcze tak bardzo popularna.
Na udział w akcji, jaka miała miejsce na gostyńskim rynku, zdecydowało się niewiele osób. - Prowadziliśmy w zeszłym roku takie akcje, ale nie cieszyły się dużym powodzeniem - mówi Karol Kasperski z Wydziału Promocji UM w Gostyniu. Dlaczego? - Trudno powiedzieć, z czego to wynika. Mam jednak nadzieję, że mieszkańcy w końcu przełamią się i uwolnią książki z domowych półek - dodaje. Z kolei pracownice gostyńskiej biblioteki zapewniały, że na pewno małe zainteresowanie nie wynika z tego, że mieszkańcy nie czytają książek. Wręcz przeciwnie, czytelników przybywa.
Ci, którzy dotarli na gostyński rynek, uważają, że tego typu akcje powinny odbywać się częściej. - Myślę, że to jest bardzo fajna akcja i zachęci ludzi do czytania, bo warto czytać. Z książek można się wiele nauczyć. Mam nadzieję, że ludzie, którzy przeczytają o dzisiejszym spotkaniu, zdecydują się na udział w kolejnych edycjach - mówi pani Alicja. - Kiedy uwalniamy książkę, dzielimy się radością czytania, czyli budzimy czytelniczą świadomość. Być może następnym razem będzie nas więcej - dodaje stojąca obok mieszkanka Gostynia. - Młodzież chyba chętniej używa internetu. Ja osobiście nie wyobrażam sobie zrezygnować z papierowej książki - dodaje kolejna gostynianka.
Wbrew przeświadczeniu elektroniczne wydania książek nie wpłynęły znacząco na zainteresowanie klasycznymi książkami. Jak przekonuje Lucyna Szymkowiak, właścicielka jednej z gostyńskich księgarni, nadal przekładamy papierową wersję nad tę wydaną w wersji elektronicznej. - W tej chwili, po tym zachwycie nad internetową książką czytelnicy znów chętnie wracają do tradycyjnych książek - mówi Lucyna Szymkowiak. - Jeśli chodzi o ceny książek, to najdroższe są zawsze nowości. Poza tym wprowadzanych jest sporo promocji. Uważam, że każdy kto szuka książki, zawsze coś dla siebie znajdzie – podsumowuje Lucyna Szymkowiak.
Najwięcej sprzedaje się na naszym terenie książek dla dzieci. - Rodzice bardzo dbają o to, by dzieci czytały. Mniej sprzedaje się poradników i książek filozoficznych. Dorośli stanowczo preferują książki lekkie - dodaje właścicielka księgarni.
MiS
0 0
Pan Piotr Witoń był wspaniały, a dzieciaki miały fajną zabawę
0 0
"Bookcrossing to angielska nazwa rozpowszechnionej w wielu krajach świata akcji nieodpłatnego przekazywania książek".
A nie można po prostu po polsku? UWOLNIJ KSIĄŻKĘ, bardziej trafiłoby do mieszkańców.
"Półki bookcrossingowe, gdzie można zostawić przeczytany tom i sięgnąć po bezpłatną lekturę, rozmieszczane są także w miejscach publicznych w niemal całej Polsce."
A u nas gdzie ?
Już od lat w Zielonej Górze, przeczytane pozycje zostawia się na ławkach w parku, w poczekalniach itp. Tak więc nie jest to nowość, tylko trzeba umiejętnie inicjatywę zareklamować...a tego zabrakło.
0 0
Kolejna sztuczna imprezy na kamienistym rynku, dajcie sobie już z tym spokój. Mało ludzi aż żal patrzeć.
0 0
(...)druga osoba od lewej -pozdrawiam ! za to ze nas po pyskach w podstawówce waliła jak jej się podobało !
0 0
Powiedzieć dlaczego małe zainteresowanie akcją? Bo mało kto o niej wiedział.
Chętnie z żoną i dzieciakami byśmy się wybrali, ale jakoś głośno o niej nie było.
0 0
Ta pani (...) lała oj lała nie tylko po pysku
0 0
Wyjątkowo tendencyjny artykuł. Napuszone słownictwo ściągnięte z internetu.
Zainteresowanie może niewielkie, ale książki są tak drogie, że trudno się dziwić. Ciężko pozbyć się książki za dajmy na to 35 zeta.
0 0
Widać jaka młodziez rozczytana. Książki rzadko kto czyta bo nie ma czasu. Każdy woli iść się narąbać i nabroić na mieście. Taka młodzież. Choroba XXI wieku. Alkohol, narkotyki, imprezy. Pisać i czytać nie potrafią. I strasznie rozszczeniowi. A ta co waliła po pyskach to dobrze robiła. Przynajmniej był na lekcji spokój, a nie to co się dzieje dzisiaj. Młodziez była bardziej kulturalna.
0 0
Dzieciaki zadowolone. Ciekawie prowadzone zabawy. Akcja godna pochwały.
0 0
Do kama. Jak Chcesz chomikowac książki w domu to nie zabieraj głosu. Trzeba było nie skąpić przyjść na rynek i oddać którąś za free. W necie łatwiej sie puszyć i udawac oczytaną w słownictwie nieinternetowym niż pokazać się z dobrej strony. żal
0 0
Tendencyjny bo nie przyszli ludzie, czy tendencyjny bo nie idzie po myśli władzy która nie może sobie przypiąć orderu? Kama może ty czytać umiesz ale na pewno nie ze zrozumieniem. Podaj przykład zauważonej przez siebie tendencyjności jeśli potrafisz.
0 0
Ja wolałem stary rynek z parkingiem, nie był jeszcze taki zniszczony i nie wymagał remont, ale to moje zdanie. Jestem również przeciwnikiem tej kolumny z pomnikiem na rynku i zmiany nazwy ulicy Wolności przez pewnego pana "księcia".
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz