Artyści znani z „Listy Śląskich Szlagierów” podbijają gostyńską scenę. Tym razem ku uciesze fanów wystąpił Jacek Silski. Wokalista porwał słuchaczy do wspólnej, dwugodzinnej zabawy, wykonując utwory ze swych ostatnich płyt, ale i świeżo skomponowane piosenki, które dopiero ujrzą światło dzienne.
Nazywany polskim Julio Iglesiasem popularny artysta śląskiej sceny muzycznej zawitał do Gostynia. Jacek Silski, bo o nim mowa, wystąpił w Gostyńskim Ośrodku Kultury „Hutnik” z dwugodzinnym koncertem. Wokalista znany m.in. z „Listy Śląskich Szlagierów”, sztandarowego i cieszącego się olbrzymią popularnością programu telewizji TV Silesia, zaśpiewał swoje największe przeboje – autorskie utwory, jak i covery m.in. Julio Iglesiasa, ale też najnowsze, dopiero co powstałe piosenki, jak np. „Co w duszy gra”, do której właśnie skończył nagrywać teledysk w Maladze, a światło dzienne ma ujrzeć w najbliższym tygodniu. Na scenie towarzyszył mu, akompaniując na gitarze, Krzysztof Gregorczyk.
Publiczność przybyła na koncert Jacka Silskiego bawiła się doskonale i nie pozwoliła artyście szybko zejść ze sceny, prosząc o bisy. Fani opuszczali GOK „Hutnik” zachwyceni. - Uwielbiam takie koncerty. Jestem wielką fanką Jacka i znam jego wszystkie piosenki. Lubię go za ciepło, które w sobie ma i cudowny głos. Z jego repertuaru najbardziej podoba mi się „List znad morza” i piosenki śpiewane po hiszpańsku. Dziś się pojawiły i po raz kolejny mnie ujęły – mówi pani Krystyna z Gostynia. Niektórzy fani przyjechali na występ swego ulubieńca również spoza powiatu gostyńskiego. - Jak tylko Jacek koncertuje gdzieś w Wielkopolsce, staram się tam być. Na jego koncertach zawsze podoba mi się wielka spontaniczność ludzi, którzy świetnie się bawią przy jego piosenkach. Nie są to może ambitne, wyszukane utwory, ale teksty i melodie trafiają do serc. Jacek ujmuje bezpośredniością i skromnością – podkreśla pan Krzysztof z Wonieścia.
Wokalista oczarował jednak nie tylko swych stałych słuchaczy, ale i podbił kolejne serca. - To był jeden z najlepszych koncertów w „Hutniku”. Do tej pory nie słuchałam Jacka Silskiego, ale teraz na pewno zacznę. Dał czadu! – zachwyca się pani Adela z Gostynia. Po występie artysta spotkał się z fanami. Po płyty z autografem Jacka Silskiego czy możliwość uściśnięcia mu dłoni ustawiła się długa kolejka.
AS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz