Wiadomości

Zamknij

Zwyciężyć znaczy przeżyć - zdjęcia

09:28, 23.11.2013

To dewiza Aleksandra Lwowa, znanego polskiego himalaisty, który twierdzi, że nie można dążyć do szczytu za wszelką cenę. Zdobywca czterech ośmiotysięczników gościł w Gostyniu wraz Tadeuszem Karolczakiem, gostynianinem z pochodzenia, z którym odbyli wspólnie kilka wysokogórskich wypraw. Panowie opowiadali o swych największych sportowych osiągnięciach w dziedzinie himalaizmu i nie tylko.

Na zaproszenie Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz Stowarzyszeniu Absolwentów, Wychowawców i Wychowanków Gimnazjum i Liceum w Gostyniu zjawili się znani himalaiści, zaliczający się do światowej elity tej dyscypliny sportowej - Aleksander Lwow i pochodzący z Gostynia Tadeusz Karolczak. Do auli gostyńskiego liceum przybyły tłumy żądne emocjonujących opowieści o wielkich sportowych wyczynach w dziedzinie himalaizmu, ale i niepowodzeniach. Nie zawiodły się.

Aleksander Lwow przybliżył historię własnych i nie tylko wysokogórskich osiągnięć. - 43 lata chodzę po górach. W tej chwili pomału, ale wytrwale schodzę w dół, bo mam już 60 lat - oznajmia Aleksander Lwow. Wybitny alpinista i himalaista swą przygodę ze wspinaniem zaczął jako siedemnastolatek, trenując intensywnie w Karkonoszach i Tatrach. - Bardzo szybko przekonałem się, że wspinaczka to właśnie to, co umiem, do czego mam talent i co chciałbym robić- zauważa. W 1975 roku ruszył na podbój Alp, potem Norwegii, Pamiru i Hindukuszu Afgańskiego. To był wstęp do kariery himalajskiej, którą rozpoczął od uczestnictwa w wyprawie Andrzeja Zawady w latach 1979/1980. Jej członkowie byli pierwszymi zdobywcami najwyższego szczytu świata Mount Everest zimą.

Wyprawy w najwyższe góry świata stały się treścią jego życia. Lwow zdobył cztery ośmiotysięczniki: Manaslu (z Krzysztofem Wielickim), Lhotse i Czo Oju (z Tadeuszem Karolczakiem) oraz Gaszerbrum II (z Piotrem Snopczyńskim i Larym Hallem). Brał też udział w wyprawie zimowej na Broad Peak 25 lat temu, co stało się przyczynkiem do nawiązania do tegorocznej tragedii polskich himalaistów na tym szczycie. - Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski umarli dlatego, że wyczerpały się ich akumulatory życiowe - twierdzi Lwow, który całe życie kierował się dewizą, że w górach wygrywa ten, kto przeżyje. - Trzeba wiedzieć, kiedy zawrócić - zauważa, przekonując, że uniesienia można przeżywać nie tylko na ośmio czy siedmiotysięcznikach. - Każdy ma swój Everest - powtarza za Tenzingiem Norgayem. „Zwyciężyć znaczy przeżyć -20 lat później” to też tytuł najnowszego wydania książki Lwowa, którą promował podczas gostyńskiego spotkania.

Aleksander Lwow nie znalazłby się pewnie w Gostyniu, gdyby nie pochodzący stąd Tadeusz Karolczak, jego partner z kilku wysokogórskich wypraw, który swą przygodę z himalaizmem zakończył pod koniec lat 80., kiedy zajął się biznesem. - Wejścia w dwuosobowych zespołach były w tamtych czasach rzadkością. Wchodził tylko Kukuczka z Kurtyką i my z Lwowem - wspomina Tadeusz Karolczak. - W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że dalsze podnoszenie poprzeczki zmierza do tego, że w którymś momencie się zabijemy. Czułem, że trzeba to przerwać - dodaje, przyznając, że góry są jego wielką miłością do dzisiaj. W podziękowaniu za spotkanie himalaiści otrzymali upominki z rąk prezesa GUTW Zbigniewa Kosińskiego.

AS 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

IzaIza

0 0

Lwow to mądry facet.
Tej mądrości zabrakło tym którzy zginęli.
Bardzo ciekawe spotkanie oby takich więcej.

12:18, 23.11.2013
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%