Gostyński Festyn Kolarski to już tradycja. Choć sobotnia aura nie była sprzyjająca, na torze kartingowym pojawiło się blisko 70 młodych cyklistów, gotowych zmierzyć się ze sobą w Mistrzostwach Szkół Podstawowych i Gimnazjalnych.
Konkurencje odbywały się w kilku kategoriach wiekowych: klas I-VI szkół podstawowych oraz klas I-III szkół gimnazjalnych. Zawodników, na przekór przeszywającemu zimnu i silnym powiewom wiatru, zagrzewało do walki grono wiernych kibiców.
Największe emocje wzbudziła ostatnia runda mistrzostw, w której zmierzyli się najstarsi zawodnicy. Rywalizacja pomiędzy prowadzącymi kolarzami była bardzo wyrównana, gdy jeden z nich, typowany na zwycięzcę, przewrócił się na ostrym zakręcie. - To najgorsze, co mogło się stać na takiej pozycji. Ale takie już jest kolarstwo! – skomentował Waldemar Minta, trener gostyńskiego Kolarskiego Klubu Sportowego. Zawodnik nie poddał się i walczył do końca. Przekroczył linię mety, choć niestety nie jako wygrany. Waldemar Minta podkreśla jednak, że podczas mistrzostw organizowanych w ramach festynu nie chodzi o rywalizację. – To dla dzieciaków przede wszystkim świetna zabawa – zapewnia.
Na młodych miłośników kolarstwa, którzy okazali się najlepsi w swoich kategoriach, czekały wspaniałe trofea, dyplomy oraz nagrody rzeczowe, które wręczyli im burmistrz Gostynia Jerzy Kulak oraz starosta gostyński Robert Marcinkowski. Po wręczeniu nagród zwycięzcom uczestnicy zawodów mieli okazję spróbować szczęścia w loterii fantowej lub skosztować ciepłych smakołyków prosto z grilla.
Tegoroczna edycja Festynu Kolarskiego mimo chłodnej aury zgromadziła wielu młodych adeptów kolarstwa. Pod względem ilości uczestników nie przebiła ona jednak imprezy sprzed dwóch lat. – Zgłosiła się wówczas rekordowa liczba chętnych, wystartowało ponad 100 zawodników – wspomina trener gostyńskiego KKS. - Tym razem nie bardzo dopisała nam pogoda i to mogło przełożyć się na liczbę uczestników festynu – zaznacza. Trener KKS Gostyń i zarazem wielki miłośnik kolarstwa dodaje też, że zaobserwował niepokojące go zjawisko. - W rodzinach nie ma szacunku dla rowerów. Nie dba się o nie. Swego czasu stanowiły kultowy komunijny prezent, dziś wiele dzieci w ogóle ich nie posiada. Dzieciaki, choć chcą, nie mają czym tu przyjechać. Do biegania można stanąć na własnych nogach, tutaj natomiast decyduje sprzęt – podsumował trener KKS Gostyń.
Tekst/foto: KUC
Foto: Roman Kmieć
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz