pixabay.com Licencja: https://pixabay.com/pl/service/license
Polski rynek pracy od lat zmaga się z rosnącą rotacją pracowników. Według raportu Pracuj.pl za I półrocze 2025 roku oferty dla pracowników fizycznych stanowiły 17% wszystkich ogłoszeń – to druga najczęściej poszukiwana grupa zawodowa w Polsce. W przemyśle spożywczym, gdzie każda zmiana musi być obsadzona co do osoby, problem niedoboru kadrowego przekłada się bezpośrednio na opóźnienia i straty. Mimo współpracy z agencją pracy tymczasowej wiele zakładów zmaga się z tym samym problemem miesiąc po miesiącu.
Decyzja o wyborze agencji w zakładach spożywczych często zapada na podstawie jednego kryterium – ceny. Najniższa stawka oznacza masową rekrutację bez weryfikacji dopasowania kandydatów do warunków pracy. Efekt przychodzi szybko: rotacja rośnie, obsada zmian się chwieje.
Według badania Monitor Rynku Pracy Randstad z I kwartału 2025 roku pracodawcę w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zmieniło 19% pracowników. Wśród pracowników fizycznych niewykwalifikowanych ten odsetek sięga 29%. Zakład, który stale wymienia skład zmiany, nigdy nie osiąga pełnej wydajności i płaci za to dwa razy: raz agencji, raz szkoleniem nowych osób.
Zakład spożywczy to wilgoć, niskie temperatury i rygor procedur sanitarnych. Kandydat nieuprzedzony o tych warunkach często rezygnuje jeszcze w pierwszym tygodniu. Agencja bez doświadczenia w branży tego nie przewiduje i nie przygotowuje.
Do tego dochodzi dokumentacja. Każdy pracownik musi mieć aktualne badania sanitarno-epidemiologiczne i rozumieć procedury GMP i GHP, zanim wejdzie na halę. Braki w tym obszarze wychodzą na jaw podczas kontroli SANEPID i audytów BRC czy IFS – a w skrajnym przypadku skutkują wstrzymaniem produkcji.

Bez własnej bazy kandydatów i koordynatora na miejscu żadna agencja pracy tymczasowej nie zareaguje sprawnie na chorobę, absencję ani nagły wzrost zamówień. Ciężar uzupełniania składu zmian spada na kierowników produkcji – kosztem zarządzania procesem. Agencja, która dodatkowo nie pilnuje terminów legalizacji cudzoziemców, przenosi ryzyko prawne bezpośrednio na zakład.
Lokalny rynek pracy rządzi się własnymi prawami – stawkami, dostępnością kandydatów, konkurencją pobliskich pracodawców. Agencja działająca zdalnie tych zależności nie monitoruje, przez co reaguje zawsze z opóźnieniem. Duże agencje koncentrują się na kontraktach wielowolumenowych – projekty wymagające elastyczności rzadko są dla nich priorytetem, mimo formalnie podpisanej umowy.
Doświadczenie w przetwórstwie spożywczym – potwierdzone znajomością wymogów SANEPID, procedur GMP i GHP oraz realiów audytów BRC i IFS – to pierwszy sygnał, że agencja rozumie specyfikę tej branży. Sprawdź, czy kandydaci trafiają na halę z kompletem dokumentów: aktualnymi badaniami sanitarno-epidemiologicznymi i potwierdzonym przeszkoleniem. Zapytaj, czy agencja prowadzi dokumentację pod audyty i czy miała już do czynienia z kontrolą SANEPID.
Dla zakładów zatrudniających cudzoziemców liczy się jeszcze jedno: kto odpowiada za legalizację. Agencja, która przejmuje ten proces w całości, zdejmuje z Ciebie to ryzyko. Jak wygląda to w praktyce, znajdziesz na stronie renomowanej agencji pracy.

Tak. Każdy pracownik musi mieć aktualne badania sanitarno-epidemiologiczne przed wejściem na halę – wyspecjalizowana agencja organizuje je, zanim pracownik rozpocznie pierwszą zmianę.
Formalnie tak, ale bez znajomości wymogów SANEPID i procedur GMP/GHP ryzykujesz wysoką rotację i uchybienia podczas audytów.
Tak, jeśli prowadzi dokumentację zgodnie z wymaganiami BRC i IFS. Jeśli nie wie, czym jest GMP – to odpowiedź sama w sobie.