Na jaw wychodzą kolejne, wciąż bardzo ostrożne informacje dotyczące tragedii w Bodzewie, o której informowaliśmy wcześniej. Jak udało nam się ustalić, na miejscu zginął mężczyzna, ale tożsamość nie jest póki na razie znana. Sprawa nie ma charakteru kryminalnego, lecz same okoliczności zdarzenia są dość tajemnicze. Według nieoficjalnych informacji śledczy mają sprawdzać, czy denat miał związek z głośnym zdarzeniem, do którego doszło kilka dni wcześniej w Lubinie, w województwie dolnośląskim, gdzie zginęły tam dwie osoby, a trzecia została ranna.
Jak już informowaliśmy do tragedii doszło dziś rano, w piątek 15 maja w miejscu publicznym, a konkretnie na terenie rekreacyjnym przy stawie w Bodzewie. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów. Jego rzeczy zostały zabezpieczone, a ciało zostanie poddane sekcji
- Wykonujemy tam czynności w sprawie śmierci mężczyzny. Sprawa nie ma charakteru kryminalnego. Do zdarzenia nie przyczyniły się osoby trzecie. Na miejscu pracują policjanci pod nadzorem prokuratora - przekazała kom. Monika Curyk.
Według naszych ustaleń służby zostały zaalarmowane po tym, jak obecność nieznanego mężczyzny wzbudziła zainteresowanie jednej z osób przebywających w okolicy. Na miejsce skierowano policjanta, który chciał z nim porozmawiać. Wtedy miało dojść do tragicznego finału. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna zmarł w wyniku postrzału. Na miejscu prokuratura miała zabezpieczyć broń palną krótką. Teraz śledczy prowadzą czynności, mające potwierdzić dokładny przebieg zdarzenia oraz ustalić tożsamość zmarłego.
Na tym jednak nie koniec. Sprawa może mieć jeszcze szerszy kontekst. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, policjanci sprawdzają, czy mężczyzna mógł mieć związek ze zdarzeniem z Lubina na Dolnym Śląsku, do którego doszło kilka dni wcześniej. Chodzić może o strzelaninę w bloku przy ul. Jastrzębiej na osiedlu Przylesie, w której zginęło dwóch mężczyzn, a trzeci został ranny.
Na tym etapie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że denat rzeczywiście był powiązany z tą sprawą. To mają potwierdzić funkcjonariusze z tamtego rejonu oraz przedstawiciele komendy wojewódzkiej, którzy mają przyjechać na miejsce.
Tymczasem gostyńska prokuratura i policja traktują zdarzenie w Bodzewie jako śmierć bez udziału osób trzecich. Dalsze czynności mają wyjaśnić przede wszystkim tożsamość mężczyzny, pochodzenie broni oraz ewentualne powiązania z innymi prowadzonymi postępowaniami.
Sprawa jest rozwojowa. Do tematu wrócimy.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"92204"}
::news{"type":"see-also","item":"92165"}
::news{"type":"see-also","item":"92144"}
4 0
To pewno policjant w szoku ,aby się tylko otrząsnął i doszedł do siebie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz