Zamknij
REKLAMA

Tego nie można przegapić!

10:16, 28.08.2019 | M.S
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Weronika Ovors Izdebska

Daniel Spaleniak to artysta, który wszedł na muzyczne salony kuchennymi drzwiami. Odbierając pewnego dnia telefon zza oceanu z propozycją współpracy poczuł się tak jakby złapał “Pana Boga za nogi”... wtedy jego kariera muzyczna potoczyła się błyskawicznie. Tworzy muzykę do największych produkcji Netflixa, nagrywa regularne płyty, gościł wielokrotnie na największych festiwalach alternatywnych w Polsce, a na dokładkę otrzymał nominację do statuetki Fryderyków 2019. Jednak Daniel nie jest jeszcze artystą spełnionym i ostatniego słowa jeszcze nie powiedział. Zobaczycie i usłyszycie go już 14 września podczas 8 edycji Gostyń Avant Festival/ ex Kalisz Ambient Festiwal. Ten występ trzeba po prostu zobaczyć... Obowiązkowo!

-Cześć Daniel. Na początek zapytam Cię jako lokalny patriota. Jak wspominasz początek swojej kariery i pierwsze Twoje koncerty 'Pod Muzami” i w „Żywej”?
Wspominam je bardzo dobrze. To były piękne początki. Grałem wtedy ze swoimi przyjaciółmi z labelu „Soul Asylum”, a na koncerty przychodzili sami znajomi, czyli pół Kalisza. Dobrze się razem bawiliśmy. To były super czasy.

-Zanim wyjechałeś z Kalisza byłeś bardzo ściśle związany z tamtejszą sceną. Swój debiut „Dreamers” nagrałeś przecież z lokalnymi muzykami....
Cóż, niezupełnie. Większość utworów nagrywałem sam, już na studiach w Łodzi, potem wróciłem na wakacje do Kalisza z całym materiałem. W kilku utworach brakowało basu i perkusji, więc poprosiłem o pomoc przyjaciół z Soul Asylum. Filip Figiel dograł bas, Karol Buchnajzer perkusję, a brat Karola, Józek pomógł mi z miksem. Razem z Józkiem nagrywaliśmy też na raty perkusję do „Smoking Again”. Ani ja ani Józek nie potrafiliśmy wtedy zbyt dobrze grać. Ja grałem nierówno, a Józek nie potrafił robić przejść. (Śmiech) dlatego podstawowy bit jest Józka, a „smaczki” moje.

-Śledzisz, co dzieje się pod Twoją nieobecność na kaliskiej scenie?
Muszę przyznać, że nie. Większość „muzycznych” znajomych wyjechała, a ja sam bywam tu dość rzadko.

-Przełomem w Twojej karierze było wydanie drugiej płyty „Back Home”. To po premierze tej płyty zaczęli się do Ciebie odzywać ludzie odpowiedzialni za dobór piosenek do seriali zza oceanu.... Co sobie wtedy pomyślałeś?
Byłem w szoku. Tym bardziej, że płyta przeszła przez Polskę prawie niezauważona. Pojawiły się może 2 recenzje. Byłem w dość dużym dołku. Zainteresowanie ze Stanów dało mi ogromny zastrzyk energii i entuzjazmu. Bez tego byłoby bardzo ciężko.

-Twój ostatni, niedawno wydany album „Burning Sea” jest zbiorem utworów, które znalazły się na tego typu produkcjach...
„Burning Sea” jest w większości zbiorem utworów, które pisałem dla znajomych z Łódzkiej Szkole Filmowej. Miałem tam swój mały epizod na wydziale Organizacji Produkcji. Dodatkowo moja ówczesna partnerka Weronika Izdebska (ovors.com) studiowała Sztukę Operatorską. Poznałem trochę ludzi, którzy potrzebowali muzyki do swoich filmów. Byłem w pobliżu, więc chętnie brałem udział w ich projektach. Przez lata trochę się tego nazbierało, a ja podchodzę do muzyki bardzo osobiście, więc postanowiłem zebrać wszystkie te utwory i wydać płytę.

-Ten album poprzedził singiel z gościnnym udziałem Tomka Mreńcy, który skomponował partie skrzypiec i syntezatorów. Skąd pomysł na takie rozwiązanie. Czy może jest to Twój ukryty koncept plan na przyszły autorski album?`
Poznałem Tomka osobiście jakieś 2 lata temu na jego koncercie w Łodzi. Muzykę znałem wcześniej, bo Weronika realizowała dla niego klip. Byłem pod wielkim wrażeniem kiedy usłyszałem go na żywo, dlatego niedługo po tym zaproponowałem mu wspólny występ w TVP Kultura na Scenie Alternatywnej. Zaczęliśmy razem grywać i bardzo się polubiliśmy. W tej chwili każdy z nas ma na warsztacie swoje solowe albumy, niewykluczone jednak, że po zakończeniu tego etapu, zrobimy coś wspólnie.

-Daniel, zawsze ciekawiło mnie skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia tak intrygującej i przejmującej muzyki?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Inspiracje biorą się zewsząd. Oglądam dużo filmów, czytam książki, podróżuję. Staram się obserwować ludzi i miejsca, być otwarty na nowe emocje, analizować.

-Jak swoimi słowami opisałbyś muzykę, którą wykonujesz?
To trudne pytanie. Moim zdaniem siła muzyki, którą robię kryje się gdzieś „pomiędzy”. Przy pisaniu piosenek szukam w sobie jakiegoś punktu zaczepienia, emocji, nastroju, czegoś absolutnie szczerego na czym mógłbym się oprze. Dopiero potem dopasowuję do tego dźwięk, melodię, tekst.

-Jesteś człowiekiem spełnionym muzycznie?
Cieszę się z dotychczasowych sukcesów, ale czuję, że mam jeszcze wiele do zrobienia, tak więc do pełnego spełniania daleka droga.

-Jakie masz plany na przyszłość?
Piszę kolejną płytę, cały czas coś nagrywam. Jeszcze nie wiem w którą stronę to pójdzie, ale na pewno niedługo się to okaże. W międzyczasie pojawi się coś mniejszego, ale to dopiero na jesień.

-Chciałbyś coś szczególnego przekazać Twoim fanom w Gostyniu?
Widzimy się na festiwalu. Przyjdźcie, poopowiadam jakieś historie ;)

Rozmawiał: Przemysław Rychlik

(M.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (4)

SamSam

0 0

Świetnie!!! 10:37, 28.08.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

xcxxcx

0 0

Ziom z Kalisza. Jedziemy ekipą do Gostynia 10:55, 28.08.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Jack Jack

0 0

W Gostyniu tez mieszkała rodzina Spaleniaków. Może to krewni? 17:58, 28.08.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

michumichu

0 0

ooo Spaleniak jest z Kalisza 08:26, 29.08.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone