Ubrani w mundury, z replikami broni wkraczają do lasów. O ich pasji stało się ostatnio na tyle głośno, że współpracę z nimi podjęło Wojsko Polskie. Gdy nie strzelają, pod osłoną nocy zwiedzają opuszczone miejsca – stare fabryki, porzucone szpitale i pałace. A niedawno, jako statyści, zagościli na planie zdjęciowym filmu „Ostatni Samotnik”, w którym zagrają trzej znani polscy kabareciarze – Grzegorz Halama, Abelard Giza oraz Wojciech Tremiszewski. O kim mowa? To dwaj gostyniacy – Piotr Jankowiak i Łukasz Juskowiak.
Ich pasją są manewry. Na czym polegają? Piotrek i Łukasz zakładają mundury, ustalają taktyki przypominające wojskowe, a następnie umawiają się na lokalne „strzelanki”. W grach wykorzystują repliki broni, która do złudzenia przypomina autentyczną. Jednak to tylko replika. Same manewry mają natomiast takie reguły, by przypominać realne pole walki...
Pasja i eksperymenty z armią
Choć oboje są pasjonatami manewrów, Piotrek dodatkowo fascynuje się replikami i dlatego od kilku już lat sam je serwisuje, naprawia i ulepsza. - To nie tylko moja pasja, ale także personalny trening i nowe doświadczenie, a przy tym odstresowanie, bo las działa na mnie kojąco. To również możliwość poznania ciekawych ludzi w różnych częściach Polski – mówi Piotr Jankowiak, któremu udało się samodzielnie skompletować ważącą ok. 4 kg replikę wyglądającą jak prawdziwy automat Kałasznikowa. A jak przygotowują się do samych „strzelanek”? Prawdziwy pasjonat manewrów musi posiadać mundur oraz replikę broni. Reguły manewrów ustalają ich uczestnicy. Chodzi jednak o to, by możliwie wiernie przypominały realne pole walki. Zdarza się, że ktoś jedzie na takie manewry na drugi koniec Polski i zostanie trafiony. Wtedy może już wracać do domu, bo wyłączony jest z dalszych działań. Postrzał w klatkę piersiową lub głowę wyklucza z dalszej rozgrywki. Jeśli ktoś dostanie w rękę – ta ręka zostaje wyłączona z udziału, czyli nie może jej używać w dalszych manewrach – wyjaśnia reguły Piotrek. Oboje z Łukaszem luźno stylizują się na rosyjskiej jednostce specjalnej. Na manewry najczęściej umawiają się w lesie, choć im bardziej urozmaicony teren, tym ciekawiej. Od rodzaju terenu uzależniona jest taktyka i rodzaj sprzętu. Zdarzają się urazy. Szczególnie chroniona powinna być twarz, dlatego wymagane są dobre okulary ochronne, a także maska z siatki stalowej, która chroni twarz i zęby. Ostatnio o ich pasji dowiedziało się Wojsko Polskie i wspólnie z nim gostyniacy uczestniczą w projektach szkoleniowych. – Są to eksperymenty naukowe organizowane przez znajomego, we współpracy z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Podczas tych spotkań uczymy się wzajemnie od siebie. Zarówno dla nich, jak i dla nas, to bardzo ciekawe doświadczenie – mówi Łukasz Juskowiak.
Grzegorz Halama i gostyniacy
Doświadczenie i sprzęt jakim dysponują Piotrek i Łukasz okazały się tak cenne, iż oboje zaproszeni zostali do udziału w zdjęciach do filmu. „Ostatni Samotnik”, inspirowanego książką braci Strugackich oraz serią gier S.T.A.L.K.E.R. - Film opowiada o losach młodego bohatera, który dociera do zony – strefy wykluczenia wokół Czarnobyla. Po przekroczeniu progu strefy staje się Stalkerem i szybko dowiaduje się, że panuje tam apatia, a rządzi nią chciwość. W czasie swojej wędrówki po zonie będzie musiał zmierzyć się z wieloma pytaniami o własną tożsamość – wyjaśnia Łukasz. Początkowo gostyniacy mieli być statystami – najemnikami, z czasem jednak ich rola w filmie bardziej się rozwinęła, a Piotrowi przypadło nawet zagrać scenę snajperską. Za samą produkcją filmu „Ostatni Samotnik” stoi X-BestCinema - młoda, amatorska grupa filmowa z Zielonej Góry, a reżyserii podjął się Amadeusz Kocan. Jak udział w planie zdjęciowym wspominają gostyniacy? - Trzeba przyznać, że była to dość wyczerpująca praca, gdyż jedną scenę musiałem powtarzać czasem nawet kilkanaście razy. „Piotrek, świetnie – jeszcze raz!” - słyszałem. Biorąc pod uwagę, że sceny kręcone były z całym sprzętem, który trzeba było mieć na sobie i pełnym umundurowaniem, było to trochę męczące, ale zarazem ciekawe doświadczenie - wspomina Piotr. Film zapowiada się ciekawie również ze względu na obsadę. Główną rolę ma zagrać Grzegorz Halama, który choć kojarzony głównie z kabaretem i rolami komediowymi, ma w swoim dorobku doświadczenie filmowe i teatralne. Obok Halamy wystąpi także Karol Kopiec, Wojciech Tremiszewski oraz Abelard Giza – polski reżyser teatralny i filmowy, założyciel i członek kabaretu „Limo”. Sam film jednak, utrzymany w klimacie postapokaliptycznym, z komedią nie będzie miał nic wspólnego.
Opuszczone miejsca, noc, dreszcze ...
Piotrek i Łukasz mają jeszcze jedną, intrygującą pasję... Gdy nie strzelają, zajmują się eksploracją. - To nowy ruch polegający na zwiedzaniu zapomnianych przez ludzi miejsc, opuszczonych i często niedostępnych dla większości osób. Mogą to być stare fabryki, zapomniane szpitale czy porzucone pałace, a nawet podziemne sieci tuneli czy kanalizacji miejskich – opowiada Łukasz. Do tej pory mieli okazję zwiedzić kilka takich wyjątkowych miejsc, a pierwsze miejsce na tej liście zajmuje poradzieckie Pstrąże, miejscowość w okolicy Bolesławca w województwie dolnośląskim. Gdy w 1945 roku miejscowość ta została zajęta przez wojska radzieckie, zniknęła z map i stała się niedostępna dla Polaków. Od czasu, gdy wojska radzieckie opuściły teren, Pstrąże popada w coraz większą ruinę, choć przed laty tętniło życiem, gdyż funkcjonowały tam szkoły, budynki mieszkalne, sklepy, kino. - My zdążyliśmy zwiedzić Pstrąże trzykrotnie, niestety teraz wstęp tam jest już wzbroniony. Co widzieliśmy? Wszystko to, co pozostało po wojsku, które opuściło ten teren, a więc blokowiska, poniemieckie kamienice, fabryki. Nawet spaliśmy w tych opuszczonych budynkach. Podczas zwiedzania zdarzyły się nam mrożące krew w żyłach sytuacje, na przykład, gdy w nocy światłem latarki przestraszyli nas złodzieje szyn kolejowych – wspomina z uśmiechem Piotrek, który nie ukrywa, że miejsce to było dla niego tak fascynujące, że chciałby tam jeszcze wrócić. Piotrek i Łukasz zwiedzili również inne, ciekawe miejsca, a wśród nich cegielnię w Pleszewie, a także bardzo interesujący, choć niszczejący, zamek w Świerzawie. Niezwykłym doświadczeniem była też dla nich wycieczka po kopalni soli w Wapnie, niedaleko Wągrowca, z którą wiąże się tragiczna historia. - W 1977 roku nastąpiła katastrofa w Wapnie, a jej efekty przypominały scenerię do filmu katastroficznego. Wody gruntowe zalały kopalnię. Ziemia pękała, osuwały się ściany domów. Zniszczone zostało niemal całe centrum Wapna. Zapadały się bloki, znikały drogi, osuwały i pękały ściany – opowiada Piotrek. Gostyniacy zwiedzili już większość znanych im opuszczonych miejsc w promieniu 150 km. Teraz w planach mają dalsze wyjazdy...
Tekst: Honorata Jankowiak
Foto: Piotr Jankowiak
0 0
Kuzyn nic się nie pochwaliłeś, że zostaniesz gwiazdą filmową, gratulacje. Jest to bardzo ciekawe.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz