Chociaż był weekend, to ze Szkoły Podstawowej nr 5 dochodziły radosne okrzyki. Drzwi nie zamykały się, a na parking co chwilę wjeżdżały samochody z dużymi paczkami. W całej Polsce trwał finałowy weekend 15. edycji Szlachetnej Paczki. Po raz pierwszy projekt był realizowany w powiecie gostyńskim. Ogrom dobra, jakie spotkało potrzebujących, jest nieoceniony. Żywność, ubrania, zabawki, a nawet meble i lodówki trafiły w sumie do osiemnastu rodzin.
Szlachetna Paczka to ogólnopolski program pomocy najbiedniejszym rodzinom, zapoczątkowany przez ks. Jacka Stryczka i grupę studentów duszpasterstwa akademickiego z Krakowa. Co roku osoby o dobrych sercach wspierają tysiące rodzin, które są w trudnej sytuacji finansowej. W ramach Szlachetnej Paczki wolontariusze docierają z pomocą do rodzin najbardziej potrzebujących, takich, które nie mają postawy roszczeniowej, których bieda jest ukryta. W szczególności do rodzin wielodzietnych, niepełnych, z chorymi lub niepełnosprawnymi dziećmi lub członkami rodziny, osób starszych i samotnych, rodzin, których dotknęło nieszczęście oraz takich, których bieda jest niezawiniona.
Po raz pierwszy oddział Szlachetnej Paczki miał siedzibę w powiecie gostyńskim. Przez cały listopad wolontariusze odwiedzali rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej i poznawali ich potrzeby. Zebrane dane trafiły do specjalnej internetowej bazy. Osoby, które chciały pomóc, wybierały jedną z rodzin i specjalnie dla jej członków przygotowały paczkę. - Ale w akcji tej nie chodziło tylko o same paczki. Część materialna jest potwierdzeniem serdeczności, przyjaźni, dobrego serca, bezinteresownej pomocy, pięknego, zwykłego ludzkiego dobra - mówi Magdalena Gorwa-Miś, liderka Szlachetnej Paczki z Gostynia. - Do świąt nie można się przygotować tylko sprzątając i chodząc na zakupy. Do świąt trzeba się przygotować dzieląc się z innymi - dodaje.
W weekend 12 i 13 grudnia miał miejsce wielki finał akcji. W tych dniach do magazynu stworzonego w Szkole Podstawowej nr 5 w Gostyniu darczyńcy dowozili paczki, którymi następnie wolontariusze obdarowali potrzebujące rodziny.
Paczka, która odmienia życie...
Paczki przygotowywały rodziny, grupy przyjaciół, placówki oświatowe. Na paczkę dla jednej z rodzin zrzuciło się około 500 osób - każdy przyniósł, co mógł i tak uzbierało się kilkanaście kartonów niezbędnych rzeczy. Pomagali ludzie z Gostynia i regionu, a także Polacy mieszkający na stałe za granicą. - Stworzyliśmy grupę na Facebooku. Początkowo kilka osób, z czasem dochodziły kolejne, zupełnie obce, ale chętne do pomocy. W sumie uzbierała się około 40-osobowa grupa. Wybraliśmy rodzinę, którą postanowiliśmy wspomóc - opowiada jeden z darczyńców. - Znaliśmy tych ludzi jedynie z opisu. Wiedzieliśmy, że pięcioosobowa rodzina, w tym czterej chłopcy - kontynuuje darczyńca. - W opisie tej rodziny były takie zwykłe rzeczy, które dla nas są codziennością. Na przykład marzeniem jednego z chłopców były buty na lekcje WF-u, mama marzyła o portfelu... To były tak przyziemne marzenia... - dodaje. Ogromną radość darczyńcom sprawiła możliwość poznania rodziny. Ich reakcja była największą nagrodą. - Zawieźliśmy paczki pełne chemii, artykułów spożywczych, odzieży, zabawek, wartą kilka tysięcy złotych - mówi darczyńca. - Było nas wielu, wiec nie odczuliśmy tego ogromnego wydatku, a dla tej rodziny to było ogromne wsparcie. Kiedy byliśmy na miejscu i widzieliśmy radość tej rodziny, ogarnęła nas niezwykła radość... Choć początkowo był strach... Znaliśmy ich tylko z opisu, zastanawialiśmy się, czy będą zadowoleni, czy trafiliśmy z prezentami... - kontynuuje nasza rozmówczyni. - Mama była nam bardzo wdzięczna, miała dla nas własnoręcznie przygotowane podziękowanie. To była wspaniała chwila - podsumowuje.
Pomoc przyszła także z zagranicy
Krystyna i Marian Kozłowscy paczkę przygotowali na "zlecenie". - Pomysł zainicjowała nasza synowa, Anna Kozłowska, która na co dzień mieszka w Zurychu - mówi Krystyna Kozłowska. - Rozpropagowała akcję wśród znajomych z Zurychu, Genewy i pozbierała pieniądze. Już w zeszłym roku wpadła na taki pomysł, ale że nie było wśród potrzebujących osób z Gostynia, pomoc przekazała rodzinie z Pomorza. W tym roku udało się pomóc naszym mieszkańcom... - kontynuuje. - Naszym zadaniem było zakupić potrzebne produkty i prezenty, a następnie dostarczyć do magazynu - dodaje Krystyna Kozłowska. Dzięki dobremu sercu pani Anny i jej znajomych udało się nie tylko zakupić niezbędne produkty. - W rodzinie, którą wybrała Ania, jest niepełnosprawne dziecko... Pieniądze, które zostały, przekazaliśmy na opłacenie rehabilitacji za najbliższe pięć miesięcy - podsumowuje Krystyna Kozłowska.
Sukcesy małe i duże...
W sumie osiemnastu rodzinom z powiatu gostyńskiego pomogło około tysiąca osób. Darczyńcy nie tylko pomagali bardzo chętnie, ale byli przy tym bardzo hojni. - Najbardziej wartościowa paczka warta była około 11 tys. złotych - mówi Magdalena Gorwa-Miś, koordynatorka Szlachetnej Paczki z Gostynia. - Każdy z tych darczyńców, co było widać, zadał sobie pytanie, czy chciałby dostać taki podarunek, czy jest to w takim stanie, że nie zrobię komuś przykrości zamiast szczęścia - kontynuuje. W paczkach najczęściej znajdował się artykuły pierwszej potrzeby, odzież i buty, meble, sprzęt gospodarstwa domowego, przybory szkolne, środki czystości. - Ale, co najważniejsze, zarejestrowane w programie rodziny to były trafione typy. Były też rodziny, które nie zostały włączone do projektu. I dzięki hojności darczyńców przekazaliśmy paczki z najpotrzebniejszymi produktami - mówi Magdalena Gorwa-Miś. - Byłam też u dwóch rodzin, które miałam okazję włączyć do programu. Nie da się opisać tego uczucia, kiedy widzisz radość tych ludzi... Reakcje obdarowywanych ludzi są najlepszą zapłatą. Dorosłym głos odbiera. Nie wiedzą, co mają powiedzieć. Łzy cisną im się do oczu. Natomiast dzieci nurkują do kartonów i szukają prezentów. Na każdy kolejny prezent reagują radością... - dodaje.
Nie byłoby Szlachetnej Paczki bez wolontariuszy. W Gostyniu działała grupa dziewięciu osób. Do finału przygotowywali się od kilku tygodni. Ostatnie dni to były ciężkie chwile. Pracowali po kilkanaście godzin, ale - jak podkreślali - było warto. - My byliśmy tylko narzędziem - mówi Magdalena Gorwa-Miś, dodając, że w gostyńskiej Szlachetnej Paczce od początku panowała nadzwyczajna atmosfera. Wolontariusze bardzo się ze sobą zżyli. - Mieliśmy wspólny cel... A dziś był jego szczęśliwy finał - dodaje skromnie Magdalena Gorwa-Miś. W niedzielę, 13 grudnia, odbyła się wigilia ekipy Szlachetnej Paczki z Gostynia. Był to czas podsumowania tegorocznej akcji, ale też okazja do podziękowania wszystkim, którzy przekazali dary potrzebującym rodzinom i pomogli w ich dostarczeniu.
MiS, foto: MiS, Szlachetna Paczka Gostyń
0 0
BRAWO!!!
0 0
niech żyją wolontariusze i darczyńcy za ich wielkie serca
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz