Świetny wokalista, rasowy pijak i niedoszły samobójca, określany mianem "polskiego Toma Waitsa" zaśpiewał w gostyńskim "Hutniku". Mowa o Marku Dyjaku. Artysta swoim charakterystycznym głosem, pełnym krzyku i rozpaczy, zahipnotyzował publiczność.
2017-01-09 13:23:15