REKLAMA

Od dwóch lat Małgosia i Piotr są licencjonowanymi zawodnikami pétanque

12:26, 12.11.2017 | Honorata Jankowiak
REKLAMA
Skomentuj

Pierwsze bule w ich domu otrzymały dzieci, ale to oni połknęli bakcyla. Zaczęli amatorsko, ale od dwóch lat są już licencjonowanymi zawodnikami gry w bule. Choć petanka to wciąż dyscyplina głównie męska, Małgorzata to dwukrotna brązowa medalistka Mistrzostw Polski Kobiet w Pétanque i pierwsza w swoim klubie kobieta z medalem mistrzowskim. Na czym polega gra w bule i dlaczego tak bardzo ich pochłonęła? Tajniki tej rzadkiej, choć cieszącej się rosnącym zainteresowaniem dyscypliny sportowej, zdradzają Małgorzata i Piotr Maciejewscy z Gostynia. 

Petanka oficjalnie uznana została za dyscyplinę sportową w Polsce. Jednak o ile w naszym kraju cieszy się coraz większą popularnością, nie każdy jeszcze wie na czym dokładnie polega. Tej wiedzy nie brakuje z pewnością Małgorzacie i Piotrowi Maciejewskim z Gostynia, pasjonatom pétanque – petanki, gry w bule, będącej tradycyjną francuską grą towarzyską z elementami zręcznościowymi. A zaczęło się cztery lata temu. - Nasz syn na osiemnaste urodziny dostał od mojego wujka Leszka bule. Wuj grał w bule od wielu lat i chciał tą pasją zarazić całą naszą rodzinę, dlatego postanowił sobie, że wszystkim prawnukom swoich rodziców podaruje na osiemnaste urodziny bule. Syn jest akurat najstarszym prawnukiem, dlatego otrzymał je jako pierwszy. Tak się jednak złożyło, że dzieci uznały bule za zbyt spokojny sport, a ja i Piotr bardzo się wkręciliśmy – mówi Małgorzata Maciejewska, wspólnie z mężem zrzeszona w leszczyńskim Klubie Petanque Leszczynko.

Trening cierpliwości i pokory
Co takiego jest w grze w bule, że tak bardzo ich pochłonęła? - To niesamowicie przyjemny sposób spędzania czasu wolnego i aktywności fizycznej. Można przy tym spotkać wielu ciekawych ludzi, poszerzyć grono znajomych i zwiedzić Polskę, gdyż jest w niej obecnie ponad trzydzieści klubów, rozsianych po całym kraju – wyjaśnia Małgorzata i potwierdza, że petanka zyskuje na popularności. - Ostatnio dowiedzieliśmy się, że gra w bule jest, zaraz po piłce nożnej, najchętniej uprawianą dyscypliną amatorską na świecie. Kolebką gry w bule jest Francja i tylko tam produkowane są oryginalne bule – dodaje Piotr. Pétanque to dyscyplina, która ćwiczy precyzję, zręczność, ale także spokój. Treningi petanki dają szansę pracy nad inteligencją emocjonalną, uczą też cierpliwości i pokory. Im dłużej się gra, tym gra w bule staje się bardziej wciągająca, a wielu zaczyna ją traktować bardzo poważnie, jednak Małgosia i Piotr starają się zachować dystans i przede wszystkim dobrze się bawić. - Są osoby, które traktują to bardzo poważnie, trenując nawet po sześć godzin dziennie. My staramy się podchodzić do tego ze spokojem – dodaje Piotr. Na czym konkretnie polega gra w bule i gdzie można ją rozgrywać? - Grać w bule można teoretycznie na każdej płaskiej powierzchni, na przykład na utwardzonym żwirze. Bulodrom musi mieć jednak odpowiednie wymiary (min. 12 x 3 m). Sama gra polega na rzucaniu z wytyczonego okręgu metalowymi kulami - bulami o średnicy od 70,5 do 80 mm i ciężarze od 650 do 800 g w kierunku małej drewnianej lub plastikowej kulki o średnicy 30 mm, nazywanej po francusku cochonnet, co znaczy prosiaczek, choć w Polsce częściej używa się nazwy „świnka”. Partię rozgrywa się w jednym z trzech możliwych składów: single – jeden gracz przeciwko drugiemu, dublety - w dwóch zespołach dwuosobowych oraz triplety – w dwóch zespołach trzyosobowych – wyjaśnia Piotr Maciejewski. Co ciekawe, rozmiar buli dobiera się do wielkości dłoni rzucającego. Inne parametry, jak wagę, twardość stali czy wykończenie powierzchni kuli dobiera się do stylu gry rzucającego.

Gostyniacy z licencją
Małgosia i Piotr zaczęli amatorsko, ale z czasem postanowili rozwijać swoje umiejętności w sposób profesjonalny. Od dwóch lat gostyniacy są już licencjonowanymi zawodnikami pétanque. - Zaczęło się od turnieju, który każdego roku organizuje mój wujek, zapraszając do udziału w nim naszą rodzinę i przyjaciół. Potem zaczął się rozwijać klub Lubońska Petanka i zaprosił nas do udziału w zawodach. Aktualnie bierzemy udział w zawodach w całej Polsce – mówi Małgosia. Na czym polega rywalizacja turniejowa w bule? Każda partia składa się z kilku rozgrywek. Rozgrywka zaczyna się od wyrzucenia świnki, a kończy wyrzuceniem przez graczy ostatniej kuli. Rozpoczynający zespół wybiera się przez rzut monetą. Jeden z zawodników rysuje na ziemi okrąg o średnicy ok. 50 cm, z którego zawodnicy będą rzucać kulami, a następnie wyrzuca „świnkę” i pierwszą bulę. Obie stopy rzucającego zawodnika muszą znajdować się w okręgu do czasu aż rzucana kula zatrzyma się. W danej rozgrywce każdy gracz stara się umieścić swoją bulę jak najbliżej „świnki” lub wybić punktujące (stojące najbliżej „świnki”) bule przeciwnika. Rzuca zawsze zawodnik drużyny, której kula aktualnie nie punktuje (nie znajduje się najbliżej „świnki”). Po wyrzuceniu wszystkich kul gracze podliczają punkty: zdobywa je tylko zwycięzca rozgrywki, którego kula stoi najbliżej „świnki”, który otrzymuje punkt za każdą bulę umieszczoną bliżej świnki niż najbliższa „śwince” kula przeciwnika (najniższy możliwy wynik rozgrywki to 1 punkt, najwyższy w przypadku gry drużynowej – 6 punktów, przy singlach – 3 punkty.  Zwycięzca  rysuje nowy okrąg w miejscu, gdzie leżała „świnka”, po czym rozpoczyna następną rozgrywkę. Partię wygrywa osoba bądź zespół, który osiągnie jako pierwszy 13 punktów. Są dwa podstawowe rodzaje rzutu: „puenta” i „strzał”. „Puenta” to zagranie kuli jak najbliżej „świnki”, a „strzał” to wybicie kuli przeciwnika. - Gdy zaczynaliśmy przygodę z bulami rozgrywka zajmowała nam około dwudziestu minut, a teraz wchodzi już taktyka i okazuje się, że godzina to za mało, by zakończyć rozgrywkę. Same zawody potrafią trwać nawet kilkanaście godzin – mówi Piotr. Co ciekawe, na każdych zawodach są inne tory, dlatego zawodnik musi być przygotowany do każdego rodzaju nawierzchni. - Jeśli ktoś ćwiczy tylko na miękkim podłożu, na twardym sobie nie poradzi i odwrotnie. Często jest tak, że na jednych zawodach nawierzchnie torów różnią się od siebie diametralnie. Sztuką jest się szybko przystosować do nowych warunków i nowego toru. Sprawiedliwe w tej grze jest to, że jakikolwiek nie byłby to tor, jest równy dla wszystkich zawodników – kontynuuje Piotr.

Brązowa mistrzyni Polski
Licencja pétanque pozwala Małgorzacie i Piotrowi na udział w zawodach wyższej rangi. Ku wielkiemu zaskoczeniu, pierwszy ważny sukces przyszedł w zeszłym roku, gdy Małgosia zdobyła w tripletach, wraz z zawodniczkami klubu Lubońskiej Petanki Karoliną Fabiś i Iwoną Jeziorną, brązowy medal na Mistrzostwach Polski Kobiet w Żywcu, co dla gostynianki z krótkim stażem licencji było ogromnym wyróżnieniem. - Na pomysł udziału w zeszłorocznych mistrzostwach Polski wpadła moja koleżanka Karolina. Sama pewnie nie podjęłabym takiej decyzji, będąc zawodnikiem z krótkim stażem licencji i uczestnicząc w zawodach głównie amatorsko. A jednak! Po pierwszych pięciu meczach awansowałyśmy do półfinałów, co było dla nas dużym sukcesem, choć trzeba przyznać, że forma nam w tym dniu dopisała. Byłyśmy tak zadowolone z tego osiągnięcia, że dalej grałyśmy na dużym luzie i myślę, że właśnie to zadecydowało o naszym trzecim miejscu – mówi medalistka. Jej sukces docenił także klub. - Po zdobyciu tego medalu otrzymałam wyróżnienie od zarządu Klubu Petanque Leszczynko za zdobycie pierwszego w historii klubu medalu na mistrzostwach – dodaje. Ten sukces Małgosia powtórzyła również w tym roku, ponownie zdobywając brązowy medal Mistrzostw Polski Kobiet w Pétanque w tripletach w składzie z Karoliną Fabiś oraz Anią Misiorną (Śremski Klub Pétanque), choć jak przyznaje, tym razem presja była już większa. - Miałyśmy poczucie, że wypadałoby zeszłoroczny sukces powtórzyć, by udowodnić, że nie był on przypadkowy. Ale najważniejsze było jednak nastawienie, a więc to, żeby zagrać najlepiej jak potrafimy i dobrze się przy tym bawić – opowiada Małgorzata. - Zajęte trzecie miejsce cieszy tym bardziej, że dwa pierwsze miejsca zajęła kadra Polski – dodaje Piotr.

Sukces nie jest najważniejszym celem
Pétanque to wciąż dyscyplina głównie męska, choć zainteresowanie kobiet jest coraz większe. Jakie są składowe sukcesu w petance? Zdaniem gostyniaków, ważne jest spokojne podejście do rywalizacji, koncentracja i taktyka. - Jeśli chce się odnosić sukcesy w tej dyscyplinie na pewno trzeba poświęcić czas i oddać się treningom. Ale chyba najważniejsze jest to, by umieć się wyluzować, a każdy mecz traktować jako zamknięty rozdział – mówi Małgorzata i nie ukrywa, że ważne jest uczenie się od bardziej doświadczonych zawodników, choćby poprzez podpatrywanie ich taktyki. - Taktyka w pétanque to często przewidywanie i umiejętność podejmowania przyszłościowych ruchów. Na przykład niekoniecznie trzeba kulę rzucać blisko „świnki”, żeby ona punktowała. Trzeba myśleć perspektywicznie – dodaje Piotr. - Trzeba też mierzyć taktykę na swoje umiejętności. W naszym duecie ja „puentuję”, jestem pierwszą osobą, która rzuca kulę, a Piotrek stara się wybijać – mówi Małgorzata i podkreśla, że gra w bule to dla nich przede wszystkim dobra zabawa. - Owszem, to jest sport, ale my traktujemy go przede wszystkim jako formę przyjemnego spędzania czasu wolnego i źródło dobrej zabawy. Sukcesy na pewno cieszą i satysfakcjonują, ale nie są dla nas celem najważniejszym – mówi Małgorzata. Co ciekawe, w tej dyscyplinie wiek nie jest przeszkodą. Nie trzeba też dysponować żadnymi specjalnymi umiejętnościami czy świetną kondycją – wystarczą dobre chęci i entuzjazm. To sport dla każdego, dlatego bawić mogą się także osoby starsze i dzieci. - W Ciechocinku graliśmy z drużyną dwuosobową, która łącznie liczyła 156 lat. To niesamowite doświadczenie grać z ludźmi, którzy są w tym wieku i grają z takim zapałem i pasją – dodaje Piotr. Turnieje petanki odbywają się aktualnie w całym kraju, a ich ilość jest tak duża, że pasjonaci tego sportu mogą wybierać. W zeszłym roku gostyniacy mieli okazję zmierzyć się z innymi pasjonatami petanki podczas dużych międzynarodowych zawodów w Berlinie. W styczniu przyszłego roku Małgorzata z Piotrem po raz pierwszy będą mieli okazję zagrać turniej petanki w kopalni soli w Kłodawie. Marzenia na przyszłość? Małgorzata z Piotrem nie ukrywają, że chętnie wzięliby udział w zawodach w bule we Francji, która jest kolebką petanki. Póki co skupiają się na tym, by doskonalić swoje umiejętności, a z gry w bule czerpać jak najwięcej przyjemności. Chętnie też podzielą się swoją pasją z innymi. - Zachęcamy gostyniaków do tej gry i w razie zainteresowania chętnie się spotkamy – kończą.  

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

MWMW

5 0

Brawo Wy???????????? 12:51, 12.11.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

KKKK

2 0

Jesteście świetni. Fajnie, że macie wspólną pasje. 20:51, 12.11.2017


trtr

6 0

grałem kilka razy - fajny sport 13:43, 12.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

TomekTomek

2 0

U nas też grają (też licencjonowani :) ).
https://www.mieczewo.com/petanque-boule.html 09:03, 13.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017