Zamknij
REKLAMA

Klasztorna wielka kamienica. Pierwszym w pełni murowany dom w Gostyniu

07:51, 04.05.2022 | Tekst/foto: Paweł Karolczak
REKLAMA

Idąc jeszcze początkiem lat siedemdziesiątych ówczesną ulicą Wolności, która wcześniej nazywała się ulicą Klasztorną, można było zobaczyć duży budynek mieszkalny, ,,Wielką kamienicę’’, bo tak ten dom nazywali starsi mieszkańcy Gostynia.

Wybudował go budowniczy Orlikowski, ożeniony z Surzanką. Budynek ten był pierwszym w pełni murowanym domem w mieście. Ciekawe ta duża piętrowa kamienica miała tylko jeden komin. Po śmierci męża, nieruchomość wdowa sprzedała weterynarzowi Bolesławowi Nieszczocie. Aby moc coś więcej powiedzieć o tej rodzinie trzeba zacząć od spaceru na cmentarz, który był kiedyś przy gostyńskiej Farze. Tam w murze zamontowane są dwie żeliwne tablice z epitafiami. Pierwsza poświęcona jest weterynarzowi Bolesławowi Zacheuszowi Nieszczocie ur. 23 sierpnia 1852 roku w Murowanej Goślinie zm. 28 września 1889 roku, druga tablica wspomina jego matkę Józefę Nieszczotową z domu Gabryelską urodzoną w 1828 roku, która przeżywszy 81 lat i zmarła 21 maja 1909 roku.

Bolesław był kawalerem, ale przy prowadzeniu gospodarstwa pomagała mu jego mama, która go przeżyła. Nasz weterynarz był posiadaczem siwego konia, którym jeździł do stodoły po słomę i siano, przewoził także worki ze sieczką, którymi był tak obłożony, że jak jechał to mało go kto wśród tych worków mógł zobaczyć.

Bolesław Nieszczota był siostrzeńcem dr. Karola Marcinkowskiego założyciela Poznańskiego Towarzystwa Pomocy Naukowej. Posiadał po mim niezwykłą pamiątkę zegarek z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki ze złotym łańcuchem, zegarek ten później podarował ks. Bukalskiemu. Pan Bolesław nosił futro z niedźwiedzia, zawsze we fraku najnowszej mody w cylindrze lekko opadającym na uszy, brał udział w uroczystościach rodzinnych na które był chętnie zapraszany, bo podczas poczęstunku wygłaszał stosowne oracje.

Po śmierci pani Józefy w domu tym mieszkał kolejny weterynarz pan Hipolit Szymański, który za jakiś czas wyprowadził się na ulice Nowe Wrota. Tutaj mieszkał też pan Polaszek zanim rozpoczął swoją działalność w byłym Hotelu Poznańskim na Targowisku dzisiejszym Placu Karola Marcinkowskiego.

Ostatecznie właścicielami budynku została rodzina Hejnowiczów. Rodzina ta potem wyprowadziła się do zakupionego młyna i budynku na ulicy Kolejowej ale sądzę, że dobrze się im tu mieszkało, bo na zdjęciu które obrazuje ten budynek i to miejsce jest opis,, Nasz Kochany Budynek na ul. Klasztornej 1933 rok”. Po drugiej wojnie pamiętam mieszkały tu rodziny Piecuchów, Żaków, Dutkiewiczów, Sobótków, Chorałów, Bączkowskich, Gaszków i Kąźmierczaków.

Po rozbiórce tego domu dziś pozostała wolna przestrzeń i jest zrobiony parking i tak na razie chyba pozostanie

(Tekst/foto: Paweł Karolczak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

jannjann

2 0

jeszcze w latach 1968 jeszcze był 18:41, 05.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

pikpik

0 0

w latach 1981 też jezcze był jak i salka za tym budynkiem gdzie chodziliśmy na religię 15:49, 13.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%