Zamknij
REKLAMA

Na tym nie zamierza poprzestać

13:37, 22.09.2019 | MiS
REKLAMA

Nie boi się wyzwań, wysiłku i ryzyka.  Przemierzanie wysokogórskich szlaków rowerem, to jego życiowa pasja.  Ostatnio z grupą przyjaciół "zaliczył"  trasę z Hinduskiego Zakopanego - miasta Shimla do Manali do Leh,  pokonując jedne z najwyższych przejezdnych na świecie przełęczy Tanglangla La oraz Khardung La. - Czy dokonał tego wcześniej inny gostynianin? Pomóżcie! - napisał do redakcji Gostyn24 Piotr Markowski – pochodzący z Gostynia podróżnik, na co dzień mieszkający w Warszawie.

O rowerowych eskapadach Piotr Markowskiego (43l.) - dziennikarza TVP Sport pisaliśmy na łamach portalu Gostyn24 niejednokrotnie. Gostynianin na rowerze zjechał m.in. Gruzję, Białoruś, Kazahstan, Kirgistan, Nepal, Tadżykistan a ostatnio...Indie. - Przejechałem rowerem trasę z Hinduskiego Zakopanego - miasta Shimla do Manali, a potem z Manali do Leh pokonując po drodze wysokogórskie przełęcze - wszystkie sporo powyżej 4 tys. m.n.p.m - Baralacha La , Nakela La i Lachungla La, aż wreszcie dotarłem do najwyższych przyjezdnych przełęczy na świecie - Tanglangla La oraz Khardung La - obie powyżej 5300 m.n.p.m. Przez Hindusów są uznawane za dwie najwyższe przełęcze na świecie, na które można wjechać samochodem, a ja na nie cyk rowerem - napisał Piotr Markowski. - Czy jestem pierwszym rowerzystą z Gostynia, który wjechał na przełęcz Kardung La czy też ktoś, był tam już przede mną? Pomożecie? - zastanawiał się Piotr. Nie słyszeliśmy, aby ktoś wcześniej tego dokonał, ale zamiast szukać odpowiedzi, skontaktowaliśmy się z podróżnikiem, który chętnie opowiedział o podróży, w którą wybrał się z czwórką przyjaciół.

Zaczęło się od zmiany planów...
Wyprawę wraz kolegami planował od kilku miesięcy. Początkowo rowerowa eskapada miała rozpocząć w mieście Srinagar (Dolina Kaszmiru), a następne przez Leh grupa miała przejechać do Manali i wrócić do Delhi. Tydzień przed wyjazdem plan podróży trzeba było jednak zmienić. - Okazało się, że w Dolinie Kaszmiru jest zagrożenie terrorystyczne i zamknęli lotnisko - mówi Piotr Markowski. Ostatecznie ekipa Piotra wylądowała na lotnisku w Delhi, stamtąd busem pojechali do miasta Shimla i rowerami przez Manali do miasta Leh...

1000 kilometrów w 10 dni...
Kiedy Piotr z kolegami dotarł do Shimala, napotkały ich kolejne przeciwnością losu. Przez region przechodził potężny monsun. - Padało jakby ktoś lał z wiadra wodę. Dwa dni siedzieliśmy w Manali i czekaliśmy aż monsun przestanie szaleć...Drogi były zamknięte, rzeki wystąpiły z koryt... Nie było można jechać... - wspomina Piotr,  dodając, że potem to była już tylko podróż jak marzenie. Grupa ruszyła w 10-dniową wyprawę bezkresami indyjskich szlaków górskich. - W górę i w dół...Jak przez życie - mówi Piotr Markowski. - Sześć dni spaliśmy na wysokości powyżej 4 tys. m.n.p.m, wjeżdżaliśmy na trzy przełęcze o wysokości ponad 5 tys. m.n.p.m. oraz dwie powyżej 4,9 tys. m.n.p.m. - wylicza gostynianin.

Oddech zapierały nie tylko widoki...
Dziennie przemierzali około 100 kilometrów. - Mniej więcej w takiej odległości były oddalone od siebie wioski, więc musieliśmy pokonywać takie odległości - wyjaśnia Piotr Markowski. Wysiłek z powodu braku tlenu był ogromny, wręcz niemożliwe byłoby przejechanie drogi bez leków stosowanych w chorobach wysokościowych. - Już powyżej 4 tys. m.n.p.m człowiek czuje się i oddycha inaczej, a co dopiero na 5 tys. m.n.p..m... Straszne zmęczenie, człowiek jest przytłumiony, pojawiają się zawroty głowy...pewne rzeczy trzeba sobie poukładać w głowie, deptać i jechać do przodu...Przyznam, że nie spodziewałem się tak ciężkich podjazdów... - mówi gostynianin dodając, że w niektórych przydrożnych barach był dostępny tlen, z których korzystają osoby wjeżdżające motocyklami bądź autami.

Wysiłek ponad ludzkie siły rekompensowały widoki. - Widoki bajkowe. Z przełęczy widać górujące ośmiotysięczniki pokryte śniegiem, z kolei na niższych wysokościach jest zielono...Widok kosmiczny...W Leh z kolei zachwycaliśmy się architekturą...Warto było się tak zmęczyć - komentuje Piotr Markowski

300 dolarów w 14 dni z dala od cywilizacji...
Pan Markowski uwielbia niskobudżetowe wycieczki, bo mają w sobie...to coś. - Cały czas wieźliśmy ze sobą pełen ekwipunek. Mieliśmy ze sobą namioty, ale w nich nie spaliśmy. Trochę z lenistwa, bo nie chciało mi się namiotu rozkładać. Chętnie korzystaliśmy za to z gościny miejscowych. Dla przykładu jeden nocleg kosztował mnie 10 rupii. (około 60 gr.)... - mówi Piotr Markowski.

W samych superlatywach opowiada też o lokalnej kuchni. - Koledzy wozili swoje jedzenie, ja cieszyłem się hinduskimi potrawami...Śniadania, obiady (średnia cena 200 rupii, czyli około 11 złotych), kolacje to była rozkosz dla podniebienia...Nic mi nie jest, nie zatrułem się - relacjonuje podróżnik. - Na śniadania placek paratha, roti albo omlety. Na obiad ryż z warzywami, wszystko świetnie przyprawione...Nie było mięsa, ale dałem rade przez te dwa tygodnie. Do picia herbata czarna, cytrynowa w cenie 20 rupii (1,1 zł) - wylicza gostynianin. - Alkoholu tam nie było, a jeśli już to ceny kosmiczne. Butelka piwa kosztowała czasem więcej niż obiad. - dodaje.

Bez telefonów, informacji, Facebooka...
Dziesięciodniowa wyprawa była jednocześnie czasem, w którym podróżnicy byli odcięci od telefonów, informacji o tym co dzieje się Polsce i na świecie oraz od mediów społecznościowych. - Tylko człowiek i natura. Niesamowite uczucie. To czas na przewietrzenie głowy, na pozytywne nastawienie, na bycie z samym sobą...Choć ja akurat jestem gaduła i 10 dni bez towarzystwa byłoby mi trudno przetrwać - mówi Piotr Markowski, dodając, że Hindusi byli bardzo przyjaźnie nastawienia do podróżników z Polski. - Ludzie bardzo przyjaźnie nastawieni. Motocykliści bili nam brawo na trasie, inni fotografowali się z nami...Inny świat, który polecam odwiedzić... - opowiada nasz rozmówca.

Smutne, gdy nie widać gór na horyzoncie...
Choć z podróży  wrócił zaledwie kilka tygodni temu, to już brakuje mu gór na horyzoncie. - Kiedy dotarłem z kolegami do celu podróży wszystko z nas spłynęło mówiąc kolokwialnie. Byliśmy szczęśliwy z tak małych rzeczy jak prysznic czy dostęp do internetu...Teraz wstaje i płasko...Tęsknie za tymi widokami - przyznaje gostynianin i podkreśla, że jest człowiekiem, który nie potrafi długo usiedzieć w miejscu. Lubi podróżować, poznawać nieznane, inne kultury i ludzi. - Taki już jestem niestandardowy...Lubię dalekie podróże rowerowe...Wychodzę wtedy z tej codzienności, do innej rzeczywistości i w niej żyję... - mówi Piotr Markowski dodając, że cały czas, od kilku lat jeździ na tym samym rowerze. - Dużo się modlę jak jeżdżę, może dlatego udaje mi się przejeżdżać bez różnych usterek - podsumowuje gostynianin, który już planuje kolejne wyjazdy. W przyszłym roku zamierza zwiedzić rowerem Mołdawię, a za dwa lata wybrać się do Kolumbii.

(MiS)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (11)

MmMm

5 0

Szopen jak zwykle pozytywnie zakręcony. 16:59, 22.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kuzynkuzyn

4 0

Brawo Szopen !!!!! 17:42, 22.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

RybkaRybka

5 0

Szalony Szopen?Pozdrawiam. 22:52, 22.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MiodekMiodek

0 1

Gostynianin? Czy Gostyniak? Poznanianin czy Poznaniak? Sam juz nie wiem. 23:04, 22.09.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

MiodkowaMiodkowa

1 0

Ale Gostyniacy czy Gostynianie ? Poznianiacy czy Poznanianie? Więc dlaczego Gostyniak a nie Gostynianin ? Skoro Gostynianie to i Gostynianin Miodzio 23:30, 22.09.2019


MiodekMiodek

0 1

Dlatego pisze za sam nie wiem . Gostynianin brzmi *%#)!& jak marsjanin. 07:05, 23.09.2019


rthrth

0 3

przecież Szopen nie jest z gostynia 23:40, 22.09.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

DrobiazgowyDrobiazgowy

3 0

Nie nie z Żelazowej Woli. 00:40, 23.09.2019


RybkaRybka

2 0

Nasz Pępowianin? 07:30, 23.09.2019


Tomasz KarolewiczTomasz Karolewicz

4 0

Gratulacje i Szacun , zazdroszczę zapału... 05:11, 23.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MartynaMartyna

1 1

Szopen to Warszawiak. 19:48, 25.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone