Zamknij
REKLAMA

Historia, którą trzeba przeczytać

09:22, 09.09.2019 | MiS
REKLAMA

Zawsze chciała pomagać ludziom. Marzyła o wyjeździe do Afryki, jednak życie szybko zweryfikowało jej plany, bo jak się okazało nie każda organizacja ma z wolontariatem coś wspólnego. Pewnego dnia Nadia otrzymała wiadomość od  koleżanki - link do strony organizacji "All Hands and Hearts". To właśnie za jej pośrednictwem zdecydowała się na wyjazd do Meksyku, gdzie przez miesiąc pomagała m.in. w budowie wiejskiej szkoły.

Nadia Tomczak (26 l.) z Piasków jest absolwentką socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Początkowo wiązała swoją przyszłość z budownictwem, jednak zawsze marzyła o podróżach i pomaganiu innym. - Nie miało dla mnie znaczenia, gdzie pojadę i co będę robić, chociaż zawsze marzyła mi się Afryka... - mówi nasza rozmówczyni.

Jakiś czas temu zaczęła interesować się wolontariatem. Uznała, że w ten sposób może spełniać siebie i pomagać ludziom. Jej zapędy szybko jednak zweryfikowało życie.... - Uświadomiłam sobie jak ważny jest dobór odpowiedniej organizacji, Często wolontariat, to dobry biznes dla lokalnych wyzyskiwaczy - "białych" ludzi, którzy płacą ogromne pieniądze za udział w wolontariacie, opłacają sobie mieszkanie, wyżywienie i jeszcze pracują za darmo - relacjonuje Nadia Tomczak. - I tak naprawdę takie organizacje zarabiają ogromne pieniądze. Nie ma to nic wspólnego z niesieniem pomocy. Można poczytać o tym między innymi na stronie www.zanimpomozesz.pl lub profilu Facebookowym "Zanim pomożesz" - przekonuje nasza rozmówczyni, podkreślając, że  jej wybór był bardzo świadomy. Dopiero po konsultacji z koleżanką studiującą w Stanach Zjednoczonych zdecydowała się na taki ruch  - Koleżanka podesłała mi link do organizacji "All Hands and Hearts", którą zna ze swojej uczelni, z której wielu uczniów bierze udział w projektach przygotowywanych przez tę organizację - mówi Nadia Tomczak.

Po sprawdzeniu informacji i zasięgnięciu opinii na jej temat wysłała formularz zgłoszeniowy "All Hands and Hearts". Odpowiedź była pozytywna. Po kilku tygodniach Nadia była w drodze do Meksyku, który  jak przekonuje zawsze chciała odwiedzić. Przez miesiąc w ramach projektu pracowała na rzecz mieszkańców wioski Union Zapata niedaleko miasta Oaxaca  - Pierwszą czynnością, która zajęliśmy się jako nowi mieszkańcy małej wioski była segregacja i wywóz śmieci, które od lat były przez mieszkańców palone, z braku innej możliwości - mówi Nadia Tomczak. - Przyjechałam na wolontariat na dwa tygodnie, chociaż od pierwszego dnia spędzonego w towarzystwie ludzi, którzy byli tam z tego samego powodu. chciałam zostać dłużej. Chciałam pomoc odbudować szkołę dla lokalnych dzieci, aby poprawić ich komfort zdobywania edukacji – żałuję, że nie mogę zostać do końca programu (do grudnia). Plany i obowiązki wzywają mnie do powrotu do domu - opowiada piaskowianka dodając, że jeszcze kiedyś wróci w szeregi "All Hands and Hearts" bo praca z tą organizacją dała jej bardzo dużo. - Mój wkład finansowy był praktycznie zerowy, za to praca jaką wykonujemy i efekty jakie to przynosi, są ogromne. Organizacja funkcjonuje w znacznej mierze dzięki dotacjom, które my wolontariusze zbieramy. Nawet najmniejsza pomoc finansowa bardzo się liczy! Dzięki temu mamy pieniądze na kupno materiałów budowlanych i ukończenie projektu. - wyjaśnia Nadia Tomczak.

Nadia nie zamierza rezygnować z pomagania innych. Twierdzi, że zaraziła się tym, a teraz chce zarażać innych, rozpoczynając od rodziny  - To co robimy jest niesamowite, nie mówiąc tylko o budowaniu szkoły ale też o pracy nad poprawieniem jakości życia lokalnej społeczności, która jednocześnie jest nam niezmiernie wdzięczna, że dajemy im taką pomoc. - mówi Nadia Tomczak. - Pomoc wolontariuszy jest bardzo ważna, bo takie małe wioski nie mają wsparcia ze strony państwa, po huraganie jakie przeżyli ci mieszkańcy byli zdani totalnie na siebie - mówi piaskowianka dodając, że ma w sobie siłę do działania, bo zawsze może liczyć na najbliższych. - Zwątpienia absolutnie nie mam. (...) Niestety - albo i stety, ale jak raz się spróbuje takiego wyjazdu, to już zawsze będzie chciało się więcej. Całe szczęście niezależnie od tego jak szaleńcze mam pomysły na kolejne wyjazdy, to wspiera mnie rodzina, którą mam nadzieje w końcu uda mi się wyciągnąć na taki wyjazd - podsumowuje Nadia Tomczak.

(MiS)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (5)

helołheloł

3 3

Brawo Nadia :) 10:11, 09.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

lollol

10 2

Co za kretyński tytuł artykułu ,niby co ma sugerować ?tragedie ,dramat,nieszczescie bohaterki ?wzbudzanie chorejj ciekawości? 12:29, 09.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

vv

0 4

Dobrze, że się nie zaraziłeś 13:21, 09.09.2019


BoniBoni

2 0

Wielkie brawa za odwagę, chęci i ogromne serce! 13:04, 09.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Do vDo v

1 0

Od ciebie ? 14:54, 09.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone