Zamknij
REKLAMA

Polecamy!

10:17, 06.02.2019 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Mówi, że rzuciła się nie na głęboką wodę, ale na ocean, bo temat nie dość, że trudny, to i kontrowersyjny. Dlaczego bycie kobietą w czasach PRL-u było podwójnym wyzwaniem i jak gostynianki radziły sobie z szarością tego okresu? Czy poradnik na lata kryzysu może nauczyć czegoś współczesne kobiety i jak ją, autorkę książki, ukształtował PRL? Na te i inne pytania odpowiada Barbara Cwojdzińska, autorka książki „Gostynianki w PRL-u”.

Gostyn24: Pierwsza książka poświęcona była wymianie polsko-francuskiej, tematowi bardzo Pani bliskiemu, bo zajmowała się Pani tym przez kilka lat. Druga książka, wydana niedawno, w pewnym sensie jest autobiografią, bo mówi o czasach Pani również doskonale znanych. Co stanowiło inspirację do napisania książki „Gostynianki w PRL-u” i dlaczego zdecydowała się Pani opisać właśnie te czasy?

Barbara Cwojdzińska : Tak naprawdę pomysł zrodził się przypadkowo. Gdy odbierałam z drukarni pierwszą książkę, w luźnej rozmowie z Renatą Komorowską o wnukach i o tym, jak teraz mają dobrze, a jak było ciężko w PRL-u, moja rozmówczyni zasugerowała mi temat do napisania kolejnej książki. Po wyjściu z drukarni zrozumiałam, że rzucam się nie na głęboką wodę, ale na ocen, bo to temat nie tylko trudny, ale i kontrowersyjny. Dlaczego zdecydowałam się opisać te czasy? Chciałam upamiętnić kobiecy heroizm – gostyńskich matek, żon i singielek, które w tych niełatwych okolicznościach starały się żyć jak najlepiej. Tytuł był od początku. Natomiast zmieniła się koncepcja. Początkowo planowałam zrobić wywiad z kilkoma kobietami – gostyniankami, które funkcjonowały w PRL-u, pracowały, zajmowały stanowiska. Jednak po pierwszych rozmowach okazało się, że PRL to okres, który ma różne konotacje i wielu osobom kojarzy się bardzo negatywnie, do czego mają prawo. Moje rozmówczynie wolały z tego powodu pozostać anonimowe. Wtedy doszłam do wniosku, że zamiast indywidualnych bohaterek, postawię na zbiorową „gostyniankę”, a temat potraktuję zjawiskami charakterystycznymi dla PRL-u. Nie jest to książka historyczna, bo nie przywołuję w niej żadnych dat czy wydarzeń. Uznałam, że sprawy polityczne zostawiam do zaopiniowania historykom. Założyłam, że dzięki temu książka będzie bardziej naturalna i prawdziwa. Kobieta w PRL-u była przecież tak naprawdę na uboczu kontekstu politycznego.

Wbrew opinii o tym, że PRL był szary i smutny w książce pojawia się wiele optymistycznych akcentów czego przykładem jest choćby rozdział poświęcony modzie, w którym udowadnia Pani, że mimo braku materiałów i pustych półek gostynianki z powodzeniem walczyły o swoją kobiecość.

To prawda. W książce piszę o tym, że choć życie w PRL-u było w pewien sposób uciążliwe, my innego świata wtedy nie znałyśmy, dlatego traktowałyśmy to jak coś, co mamy i w czym musimy funkcjonować. Jak powiedziała jedna z moich bohaterek: „Czasu do życia się nie wybiera”. Stąd w książce nie ma narzekania. Większość moich bohaterek była wtedy kobietami młodymi. Miałyśmy swoje plany i marzenia. Mimo PRL-u wiedziałyśmy, że musimy się zorganizować, zadbać o rodzinę, dobrze wyglądać, zorganizować święta. Co do wspomnianej szarości PRL-u, w książce pojawia się rozdział poświęcony modzie, w którym piszę, że pomimo pustych półek w sklepach, niedoboru materiałów czy odcięcia od nowinek z Zachodu, kobiety – gostynianki w tym okresie starały się być modne i zadbane. Nie mogłyśmy orientować się na Paryż, ale zdawałyśmy się na swoją intuicję, przedsiębiorczość i kreatywność. I nigdy wcześniej, ani później Polki nie były tak twórcze w kwestii ubioru. Oczywiście moda i elegancja w każdej dekadzie PRL znaczyła coś innego. W sklepach na próżno było szukać czegoś atrakcyjnego, dlatego musiałyśmy się nieźle nagimnastykować, by z tego, co było dostępne, wykombinować coś naprawdę oryginalnego. Stworzone często samodzielnie lub przez krawcowe kreacje pozwalały podkreślić naszą niezależność i osobowość.

Już we wstępie pisze Pani, że wielkim wyzwaniem jest bycie kobietą, a bycie kobietą w PRL-u było podwójnym wyzwaniem. Wiemy już, że gostynianki w tym okresie musiały być kreatywne. Czego jeszcze wymagała od nich ta specyficzna rzeczywistość?

Gostynianki były z pewnością przedsiębiorcze. Zajmowały zresztą stanowiska kierownicze. Były też świetnie zorganizowane, czego wymagała od nich rzeczywistość PRL-u. Wystarczy wspomnieć święta. Dziś nie martwimy się, że czegoś nam zabraknie, bo nawet w ostatniej chwili możemy pobiec do najbliższego sklepu. W PRL-u przygotowanie świąt wymagało nie lada zachodu i organizacji. Większość produktów, które znalazły się w świątecznym menu musiałyśmy wystać w kolejkach. Zdobycie karpia nie było łatwe, nie mówiąc o bardziej wyszukanych rybach. Choinka również była towarem deficytowym. Pomimo tych niedogodności kobiety w PRL-u były bardzo odważne. Nieraz było ciężko, ale potrafiłyśmy zacisnąć zęby. Te lata nauczyły nas pokory. Ważne jest też to, że w tym czasie kobiety były bardzo rodzinne.

W książce nie brakuje absurdalnych, a zarazem dowcipnych i pełnych humoru wspomnień z okresu PRL-u choćby związanych z motoryzacją.

To prawda. Motoryzacja w PRL-u to źródło niekończących się dowcipów. Wspominam to w rozdziale „Jedziemy autostopem”, gdzie piszę o tym, iż to właśnie w czasach PRL-u najmniejszy samochód – polski fiat 126 p okazał się najbardziej pakownym pojazdem w historii, co szczególnie widoczne było podczas wyjazdu na wakacje. Choć wpakowanie do niego czteroosobowej rodziny, walizek i psa było sporym wyzwaniem, to biorąc pod uwagę dopakowanie dachu wanienką lub łóżeczkiem do dziecka, mamy już scenariusz do najlepszej komedii.

A jak Panią ukształtował PRL?

To były trudne czasy. Trzeba było być dobrze zorganizowanym, zabezpieczonym. PRL nauczył mnie doskonałej organizacji, zaradności i pokory. Ten czas w pewien sposób nas zahartował, bo wymagał wykazania się siłą charakteru, ale też siłą fizyczną. Ta obawa przed tym, że jutro może czegoś zabraknąć spowodowała, że do dzisiaj jestem spokojna, gdy mam w domu dodatkową kostkę masła czy dodatkowy proszek do prania itd. Myślę, że ta chęć posiadania czegoś w zapasie i przewidywalność pozostała mi właśnie po czasach PRL-u. Z kolei praca społeczna i integracja ukształtowały w moim pokoleniu, a także we mnie chęć udzielania się i potrzebę społecznictwa.

„Gostynianki w PRL-u. Poradnik na lata kryzysu” tak brzmi pełen tytuł książki. Czy ten poradnik może nauczyć czegoś również współczesne kobiety – gostynianki, które żyją w zupełnie innej rzeczywistości?

Zacznę od tego, że w książce piszę o tym, że my – kobiety żyjące w czasach PRL-u nie możemy mieć żalu czy pretensji do współczesnych kobiet, którym z powodu wielu udogodnień, żyje się lżej. Natomiast lekcja płynąca z tej książki jest taka, że nigdy nie jest tak źle, by nie można było funkcjonować i w każdej rzeczywistości znaleźć można coś pozytywnego. PRL, o czym piszę, był na przykład bardzo ekologiczny – była jedna siatka na zakupy, papierowa torebka. Książka pokazuje jak w czasach kryzysu, niedoboru można szukać rozwiązań zastępczych. Nie zawsze w życiu człowiekowi dane jest wszystko. Trzeba umieć się cieszyć i być zadowolonym z tego, co się ma. I dobrze jest umieć radzić sobie również w sytuacjach niedostatku. Współczesne kobiety mogą po lekturze tej książki zadać sobie pytanie czy podołałyby tamtej rzeczywistości. Lekcja płynąca z tej książki jest też taka, że warto być życzliwym – w PRL-u ta życzliwość odgrywała bardzo ważną rolę. Podobnie jak spontaniczność – nie trzeba było wykonywać kilku telefonów, by się spotkać.

Dziękuję za rozmowę!

(Honorata Jankowiak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

Komentarze (13)

hmmhmm

4 6

Gdzie można kupić książkę? 11:16, 06.02.2019

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

jaja

7 5

w PRLU 12:24, 06.02.2019


Honorata JankowiakHonorata Jankowiak

7 4

Po książkę można się udać do Biura Tłumaczeń Barbary Cwojdzińskiej przy ul.Niestrawskiego 1c w Gostyniu. 12:39, 06.02.2019


hmmhmm

5 4

Jaka cena? a ta poprzednia też jest do kupienia? jak moge to poproszę cene. Bo kartą tam nie zapłacę, a chcę przeczytać. 18:32, 06.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

adasadas

3 0

Najlepsza belferka polskiego w podstawówce w Pudliszkach w latach 83 . SZACUNEK 01:31, 07.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

RenataRenata

6 0

Gratuluję ! Pani Basia to nie tylko cudowna nauczycielka , ale też wspaniała kobieta. Zawsze uśmiechnięta i pełna wigoru. Pozostaje jej tylko życzyć długich lat w zdrowiu , bo takich ludzi rzadko spotkać. Powodzonka P. Basiu ???? 11:04, 07.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KatarzynaaKatarzynaa

3 1

Ciekawa, wciągająca lektura, napisana przystępnie i z polotem. Polecam każdemu :) 17:59, 07.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Izabela CwojdzinskaIzabela Cwojdzinska

8 0

Moja kochana mama, jakże jestem z niej dumna! 18:29, 07.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

NieukNieuk

3 9

Czy ta wiedza w ogóle jest komuś potrzebna? Totalne taplanie sie w prowincjonalnym błotku. Co to kogo obchodzi, jakieś kobiety jak sobie radziły za komunu. Kurna, ludziska! Trzeba w przyszłość patrzeć, budować wszelkiego radzaju infrastrukturę, a nie jakiś *%#)!& Oły jak se ktos kiedys radził albo i nie. Bez sensu. 00:33, 10.02.2019

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

AnkaAnka

6 1

Bardzo trafne czyli NIEUK ...szansa na siedzenie cicho niestety zmarnowana ,bo po co taki durny komentarz. 08:09, 10.02.2019


KobietaKobieta

2 1

Chociażby dla porównania nieuku złośliwy i piepszony. 15:01, 10.02.2019


Z sensemZ sensem

1 1

BEZ SENSU TO ty JESTEŚ. SZACUN.
15:03, 10.02.2019


oloolo

4 8

ta pani się musi nudzić i nie wie co wymyslać.To są zwykle bzdury jeszcze z tak pieknych czasów.Chyba były ulubione przez tą pania 15:53, 10.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone