Zamknij
REKLAMA

A wydawałoby się...

10:20, 10.01.2019 | Klaudia Łączkowicz
REKLAMA

Zapewne dla wielu z Was zabrzmi to znajomo. Dziesięć dni temu otwieraliśmy szampana, a fajerwerki strzelały nad naszymi głowami. Wtedy też przy silnych emocjach i po kilku głębszych obiecywaliśmy sobie , zapewniając naszych znajomych, że dotrzymamy złożonych właśnie obietnic...

Minęło kilka dni, po sylwestrowej zabawie zostały tylko wspomnienia a szara rzeczywistość znów wkradła się w nasze życie . Nie ma już kolorowych światełek, a cały alkohol wywietrzał nam z głowy. Pogoda za oknem nie zachęca do jakichkolwiek czynności życiowych i jedyne czego pragniemy, to zwinąć się w kłębek na łóżku i zapaść w zimowy sen... Papierosy wciąż leżą na półce, strój do biegania spoczywa na dnie torby treningowej, a dookoła istny tor przeszkód złożony z paczek po chipsach, butelkach od gazowanych napojów i szeleszczących papierków po batonikach.. Reszta rodziny też jakby wyłączona, pochłonięta przez smartfony, tablety czy gry komputerowe. W tych okolicznościach nie ma prawa być happy endu jak w bajkach Disneya. Prawda jest niestety bolesna i pokazuje, że postanowienia noworoczne, to często chwilowa chęć zmiany, której nie potrafimy często wprowadzić na wyższy level. Jeśli i twoje noworoczne postanowienia zniknęły tak szybko jak szampan w butelce to wypada zadać pierwsze pytanie.

Dlaczego co roku tak wiele osób robi sobie złudne nadzieje?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Wraz z rozpoczęciem Nowego Roku wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to najlepszy moment, żeby zmienić coś w swojej nudnej często i monotonnej codzienności. Zaczynamy wyobrażać sobie siebie za kilka miesięcy: z rozmiaru XL przeszliśmy na XS, a nasza sylwetka nadaję się tylko na okładkę Glamour, zmieniamy pracę kasjerki na sekretarkę w biurowcu, w naszej spiżarni znajduje się tylko żywność bez glutenu, a słowo „fastfood” na zawsze zniknęło z zasobów naszego słownika. Czy nie brzmi to jak spełnienie marzeń? Może i brzmi, ale jeśli jesteśmy realistami i twardo stąpamy po ziemi to wiemy, że nie zawsze jest to możliwe do zrealizowania. Nie da się jednak zaprzeczyć, że wizja „idealnego mnie” jest kusząca i przyspiesza o bicie serca, a pożegnanie starego roku i wejście z impetem w nowy daje nadzieję na poprawę naszego życia.

Jakie postanowienia noworoczne są najczęstsze?
- zrzucenie kilogramów
- rzucenie palenia
- znalezienie lepszej pracy i rozsądne wydawanie pieniędzy
- rezygnacja z niezdrowego jedzenia
- rozpoczęcie aktywnego trybu życia
- okazywanie większej cierpliwości wobec innych
- wygospodarowanie więcej czasu dla rodziny
- skupienie się przede wszystkim na samym sobie

Nasze postanowienia nie odbiegają od innych. Na całym świecie wraz z nadejściem nowego roku, ludzie wiążą jakieś nadzieje . Według badań, w styczniu do siłowni przychodzi o 1/3 klientów więcej. Uniwersytet w Scranton w Pensylwanii przeprowadził badania z których wynika, że tak jak u nas nic nie trwa wiecznie. Już po pierwszym tygodniu siły opuszczają 25% osób, po dwóch tygodniach odpada 29%, a 36% z nich dotrwa zaledwie do miesiąca. Najwięcej, bo 50% zrezygnuje w połowie roku.

Zdaniem ekspertów..
Mimo, że wyniki ankiet nie są zadowalające, to jednak widać w nich także pozytywne strony. Przez cały czas znajdą się tacy, którzy nieustannie próbują dotrzymać swoich noworocznych postanowień, a i ci którzy naprawdę chcą coś zrobić, ale nie wiedzą jak się za to zabrać.

Potwierdzają to moi rozmówcy - psycholog Małgorzata Oleśkowicz – Popiel oraz psycholog i psychoterapeuta Adam Pytliński, oboje z Poznania. Zadałam im te same pytania. Pierwsze z nich brzmiało: Czy warto? Pan Adam Pytliński odpowiedział krótko i zwięźle, że tak i nie widział żadnej potrzeby, aby to uzasadnić. Pani Małgorzata Oleśkowicz – Popiel z kolei wyjaśniła trochę więcej. Jej zdaniem warto coś planować w swoim życiu, szczególnie w takie dni jak Nowy Rok, ponieważ jest to magiczna data będąca motywacją do rozpoczęcia zmian w swoim życiu, a także dająca możliwość kontynuacji i wznowienia zapomnianych i niezrealizowanych postanowień.

Na drugie pytanie - co zrobić, żeby te obietnice przerodziły się w działanie? Oboje byli tego samego zdania. Zdaniem moich rozmówców, trzeba stawiać małe kroczki, a nie chodzić od razu w siedmiomilowych butach. Jeśli nałożymy na siebie zbyt wiele wyrzeczeń, to szanse, że nam się powiedzie są równe zeru. Należy skupić się na jednym, maksymalnie dwóch postanowieniach i pielęgnować je tak jak roślinę, chronić przed lenistwem i zmęczeniem , podlewając coraz częstszym zapałem i chęciami. Pan Adam Pytliński dodał również, że człowiek jest słabą istotą. Zdarza mu się zwątpić i zrezygnować, jednak nawet wtedy kiedy postanowienie trochę nam ucieknie, musimy nad nim popracować, próbować ożywić w sobie zapał, a nie czekać do Nowego Roku. Pani Małgorzata Oleśkowicz – Popiel podsunęła też radę dla mniej wytrwałych. Jej zdaniem w swoich postanowieniach nie powinniśmy być sami. Warto podzielić się nimi z mamą, siostrą, bratem, czy koleżanką. Nie chodzi o to, aby oni nas kontrolowali, lecz by kibicowali i wspierali nas w dojściu do wyznaczonego celu.

Noworoczne postanowienia to ciężki kawałek chleba. Powinniśmy jednak spróbować, dać szansę samym sobie. I choć łatwo nie będzie, miejmy na uwadze porady ekspertów. Zacznijmy chodzić na siłownię raz w tygodniu, powoli odstawić słodycze i gazowane napoje. Jeszcze później spróbujmy zapomnieć, że za oknem kuszą fast foody i bary szybkiej obsługi. Być może uda nam się znaleźć korzystną ofertę pracy i łapiąc wiatr w żagle stopniowo powiększyć swój budżet. Na wszystko potrzeba jednak cierpliwości i czasu. Zachowując umiar i przestrzegając zasad szybko zauważymy pierwsze pozytywne efekty. Kiedy zwątpimy walczmy od nowa po to, by podczas kolejnego Sylwestra po prostu być z siebie dumnym.

(Klaudia Łączkowicz)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone