Zamknij
REKLAMA

Ten facet daleko zajdzie...

10:03, 28.07.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Stypendysta Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Ukończył nauki polityczne w Polsce i jednocześnie prawo europejskie we Francji. Absolwent i asystent akademicki prestiżowego Kolegium Europejskiego w Brugii. Od niemal pięciu lat jako asystent posła w Parlamencie Europejskim w Brukseli poznaje rytm, w jakim bije serce zjednoczonej Europy. - Parlament Europejski to fascynujące, a zarazem niezwykle dynamiczne miejsce. Tam toczy się prawdziwa polityka – mówi Mateusz Grzelczyk z Kosowa.

Miał wiele zainteresowań, ale doskonale pamięta, że bardzo wcześnie ujawniła się jego fascynacja językami obcymi, w nauce których bardzo wspierała Mateusza mama. - Gdy mój brat zaczynał naukę języka rosyjskiego w szkole podstawowej, podbierałem jego zeszyty i też ćwiczyłem cyrylicę. Potem zacząłem zgłębiać język angielski i francuski. Z czasem przyszło zainteresowanie naukami politycznymi, stąd wybrałem studia na kierunku politologia – opowiada Mateusz, który w czasach szkolnych dużo eksperymentował, biorąc udział w rozmaitych konkursach przedmiotowych i odnosząc wiele sukcesów. Przyszedł jednak czas, gdy musiał dokonać wyboru. - Nie można się interesować wszystkim, dlatego zdecydowałem się na nauki polityczne, które pozwalały łączyć moje wcześniejsze zainteresowania językami obcymi z polityką – kontynuuje. Wysiłek Mateusza został doceniony i nagrodzony licznymi stypendiami, m.in. stypendium Funduszu Pomocy Młodym Talentom Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, które, jak przyznaje Mateusz Grzelczyk, dodało mu wiatru w żagle. - To zarówno motywujące, jak i bardzo emocjonujące wyróżnienie, a fakt, iż zostałem doceniony przez prezydenta i jego małżonkę, traktowałem jako zobowiązanie. Oprócz stypendium nagrodą była także wizyta w pałacu prezydenckim, co dla młodego człowieka, który przyjechał z Kosowa, stanowiło wielkie przeżycie – mówi. Mateusz objęty został również programem stypendialnym gminy Gostyń, gostyńskiej Fundacji Absolwent, otrzymał stypendium Prezesa Rady Ministrów oraz stypendium Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które umożliwiło mu edukację w Brugii.

Doświadczenie inne od wszystkich
W czasie studiów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Mateusz odkrył, jak wiele możliwości czeka na studenta. - Na czwartym roku zaangażowałem się w różne międzynarodowe projekty, dzięki czemu uczestniczyłem w wyjazdach i warsztatach od Portugalii do Turcji. Jednym z ciekawszych był projekt „Europa potrzebuje Ciebie”, w ramach którego zorganizowałem warsztaty dla uczniów z wymiany międzynarodowej przebywających w Gostyniu. W tym czasie też zacząłem staż w biurze eurodeputowanego Jana Kułakowskiego, negocjatora wejścia Polski do Unii Europejskiej. To był mój pierwszy kontakt z Parlamentem Europejskim. W ramach tego stażu odwiedziłem wiele wielkopolskich szkół, w których zaznajamiałem uczniów z ideą Unii Europejskiej. Przyznam, że to niezwykle ciekawe doświadczenie – kontynuuje. Po czwartym roku studiów w Poznaniu Mateusz postanowił podjąć kolejne wyzwanie i równolegle rozpoczął studia magisterskie w języku francuskim na kierunku prawo europejskie na Université de Lorraine w Nancy we Francji. - Zajęcia prowadzili profesorowie będący Francuzami. Musieliśmy analizować wiele wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oczywiście w języku francuskim. To był bardzo intensywny czas, a zajęcia odbywały się nawet w weekend, ze względu na to, iż prowadzący przyjeżdżali zarówno z Trybunału w Luksemburgu, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Czułem się, jak rzucony na głęboką wodę. Miałem na szczęście wsparcie bardzo dobrego przyjaciela, który jest obecnie adwokatem w Paryżu i mogłem porównywać swoje notatki z jego zapiskami. Studia we Francji wspominam jako bardzo ciekawe, ale zarazem wymagające, a owocem intensywnego roku nauki była obrona pracy magisterskiej, którą napisałem w języku francuskim – mówi. Po rocznym pobycie w Nancy Mateusz chciał zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem, dlatego aplikował do prestiżowego Kolegium Europejskiego w Brugii. – Kolegium w Brugii to uczelnia nieporównywalna z żadną inną. Pamiętam, jak w czasie rekrutacji siedziałem naprzeciw jury złożonego z dziesięciu osób i otrzymywałem pytania raz w języku angielskim, raz we francuskim. Studiowanie tam to spore wyzwanie, gdyż wykłady są prowadzone w dwóch językach. Fascynujące w Kolegium było to, że oprócz uczestniczenia w części naukowej z wieloma interesującymi zajęciami, organizowaliśmy tzw. tygodnie narodowe, w czasie których mogliśmy przybliżyć naszym kolegom polskie tradycje i zwyczaje. Między innymi zorganizowaliśmy koncerty z udziałem polskich pianistów, a nawet lepiliśmy pierogi. Myślę, że był to najbardziej intensywny rok w moim życiu – dodaje. I właśnie ta intensywność spodobała się Mateuszowi tak bardzo, iż po ukończeniu Kolegium został w Brugii jeszcze dwa lata jako asystent akademicki. - Praca asystentów akademickich polega na wspieraniu profesorów, dlatego że większość z nich przylatuje z całej Europy, a również ze Stanów Zjednoczonych. Największą satysfakcję sprawiała mi praca ze studentami. Pamiętam, że szczególnie stresujące było dla mnie prowadzenie zajęć z prawa instytucjonalnego Unii Europejskiej w języku francuskim. Tym bardziej, że ich odbiorcami byli niezwykle ambitni studenci z wysokimi oczekiwaniami. Jednak mimo tego stresu bardzo dobrze czułem się w tej roli. Jako asystent miałem też możliwość udziału w rekrutacji kandydatów na studia w Kolegium Europejskim. Na takiej selekcji byłem między innymi w Turcji – opowiada. Po łącznie ośmioletnim czasie akademickim Mateusz postanowił sprawdzić, co dzieje się poza nim. Wybór padł na Brukselę. - Stanąłem wtedy przed dylematem, czy chcę poświęcić się pracy akademickiej i rozpocząć studia doktoranckie, czy pójść w innym kierunku i właśnie na to się zdecydowałem. Do mojej decyzji przyczyniło się również doświadczenie zdobyte w trakcie stażu w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej w Brukseli – wyjaśnia.

Tam tworzy się prawdziwą politykę
Mija niemal pięć lat, odkąd Mateusz rozpoczął pracę w Parlamencie Europejskim w Brukseli, najpierw jako stażysta w sekretariacie parlamentu, a od czterech lat jako asystent posła do Parlamentu Europejskiego Adama Szejnfelda. Czy trudno było znaleźć posadę w miejscu, gdzie decydują się losy Europy? - Na tym polega piękno i przekleństwo Brukseli, że jest miastem, w którym panuje ogromna konkurencja. Wynika to z tego, że ludzie, którzy interesują się sprawami europejskimi, wybierają właśnie Brukselę, by tam zacząć swoją karierę. Dlatego trochę trzeba się rozpychać, ale i czekać na swoją szansę. Co ważne, o pracy w Brukseli trzeba myśleć tak naprawdę już na etapie pisania pracy magisterskiej w Brugii, by potem mogła się ona stać przepustką do znalezienia zatrudnienia w stolicy Belgii – mówi Mateusz i przyznaje, że dyplom Kolegium w Brugii jest wciąż postrzegany jako gwarancja tego, że dana osoba sprosta wyzwaniu pracy w strukturach Unii Europejskiej, bo zna języki obce, potrafi pracować w zespole i pod presją czasu. Jeśli chodzi o sam budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli, to Mateusz potwierdza, iż robi on wielkie wrażenie. - Przed centralnym wejściem znajdują się maszty, na których powiewają flagi wszystkich państw członkowskich. Wnętrze gmachu oraz główna sala plenarna wyglądają równie imponująco, jak sama konstrukcja obiektu. Ogromna sala, w której posłowie gromadzą się, by prowadzić rozmowy o najważniejszych sprawach, stanowi okrąg z centralnym miejscem dla Przewodniczącego. Praca w Parlamencie Europejskim pozwala zaobserwować, jak w praktyce tworzy się prawo europejskie, czego nie da się doświadczyć, będąc na uniwersytecie. To jest najcenniejsze, co zyskałem w czasie tych kilku lat pracy w Parlamencie. Tam toczy się prawdziwa polityka – mówi. Mateusz nie wie, gdzie będzie za kilka lat, bo nie wyklucza nowych wyzwań. Póki co pozostaje wierny fascynacji językami obcymi i dlatego szlifuje język hiszpański. - Czuję się spełniony, ale zbliżam się też do momentu, w którym rozważam, co dalej. Sprzyja temu atmosfera panująca w Brukseli, gdzie wymieniamy się pomysłami. Kto wie, co z tego wyniknie... – kończy Mateusz Grzelczyk.

Fot. archiwum Mateusz Grzelczyk

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

OsaOsa

5 7

Brawo Panie Mateuszu, gratulacje i najlepsze życzenia na przyszłość. 21:57, 28.07.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

dziobakdziobak

8 5

jak wie gdzie podziobac to da rade
00:48, 29.07.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ArekArek

19 3

Historia kołem się toczy. Proponuje dla eksperymentu zastąpić wszędzie w tekście wyrazy "europejski" przez "radziecki", a "Bruksela" przez "Moskwa" i mamy opis wzorowego aparatczyka z czasów PZPR. Teraz po prostu jest inna metropolia, inni mocodawcy, ale mechanizm identyczny. :) 14:49, 30.07.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

XxXx

0 8

Widać, że zazdrościsz młodemu człowiekowi wiedzy i możliwości. Na pewno lepiej kierować się na zachód niż wschód Europy a to właśnie teraz rządzący nam fundują. 14:27, 01.08.2018


ArekArek

10 1

Młodym działaczom komunistycznym, którzy wyjeżdżali do NRD czy na praktyki do Moskwy z pewnością osoby pozbawione odpowiedniego wychowania czy moralności zazdrościły ich karier. Internacjonalizm komunistyczny zastąpiono teraz europejskim. Moskwę Brukselą. Idea antypolska pozostała ta sama. 15:12, 01.08.2018


REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone