Zamknij
REKLAMA

Śpiewają całym swoim sercem...

09:19, 07.07.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Od kilkunastu lat „Zaczarowana Melodia” oczarowuje gostyńską publiczność swoim śpiewem i niezwykłymi inscenizacjami. Jakiś czas temu chór oczarował też Stanisławę Celińską, w efekcie czego dzieciom zaproponowano, by zaśpiewały w refrenie piosenki „Dzielić się miłością”, która pojawiła się na nowej płycie artystki. - Oczekiwanie na wydanie płyty było bardzo ekscytujące. Teraz, ile razy jej słuchamy, tyle razy jesteśmy wzruszeni. W tych dzieciach jest coś takiego, czego się nie da wytłumaczyć. One śpiewają całym sercem, najpiękniej, jak potrafią – mówi dyrygent chóru Ewa Kuśnierek.

Za chórem „Zaczarowana Melodia” od początku stoi Ewa Kuśnierek – założycielka i dyrygent zespołu, której zamiłowanie do muzyki stało się życiową drogą, a w 2015 roku za wybitny wkład w promowanie Powiatu Gostyńskiego, poprzez prowadzoną działalność artystyczną oraz propagowanie muzyki wśród dzieci i młodzieży szkolnej, otrzymała nagrodę „Zasłużony dla Powiatu Gostyńskiego”. Sam chór powstał w 2001 roku, choć na początku funkcjonował pod nazwą chóru Szkoły Podstawowej nr 5 w Gostyniu. - Z czasem stwierdziliśmy, że byłoby dobrze, gdyby chór miał swoją nazwę, bo wtedy byłby rozpoznawalny i kojarzony z naszą szkołą. Magdalena Woźniakowska, nauczycielka języka polskiego w naszej szkole, zaproponowała nazwę „Zaczarowana Melodia”, która od razu przypadła nam do gustu. Od tej pory chór oczarowuje publiczność swoim śpiewem – mówi Ewa Kuśnierek. Inspiracją do powołania chóru były dla niej jasełka przygotowywane przez nią i studentów w czasie studiów. - Ideą tych jasełek było pokazanie współpracy studentów ze szkołą specjalną. Uwielbiałam te misteria...Potem, gdy zaczęłam pracę w szkole pomyślałam, że chciałabym, żeby w Gostyniu coś takiego również się odbywało. Początkowo zainicjowałam chór w gostyńskiej Szkole Podstawowej nr 3, a gdy zmieniłam miejsce pracy – w Szkole Podstawowej nr 5 w Gostyniu – opowiada. Z czasem inicjatywa chóru nabrała rozpędu, powstał też chór nauczycielski, a do udziału w przedsięwzięciu zapraszano rodziców, nauczycieli i władze Gostynia. Od 2017 roku chór wykonuje utwory z muzyką na żywo, a w zespole instrumentalnym grają rodzice chórzystów.

Występują z najlepszymi
Początkowo chór występował w Gostyńskim Ośrodku Kultury „Hutnik”, ale z czasem tamtejsza scena okazała się dla chórzystów niewystarczająca. - Doszliśmy do wniosku, że najpiękniejszym miejscem byłaby Bazylika Świętogórska i właśnie tam zaczęliśmy występować. - Pamiętam słowa ówczesnego superriora Starczewskiego, który po naszym pierwszym kolędowaniu w bazylice powiedział, że to nie są jasełka, ale „misterium bożonarodzeniowe” - opowiada Ewa. Przełom nastąpił, gdy dyrygentka chóru otrzymała telefon od Wojciecha Czemplika z propozycją wspólnego występu chóru „Zaczarowana Melodia” ze Skaldami, w ramach corocznego Świętogórskiego Kolędowania, organizowanego przez księży filipinów oraz Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera. - Zapytał czy chór chciałby dołączyć do koncertu „Moje Betlejem” w wykonaniu Skaldów. To był nasz pierwszy występ z gwiazdami wielkiej estrady – wspomina Ewa Kuśnierek. Z czasem Świętogórskie Kolędowanie tak bardzo wrosło w tradycję, że ani chór, ani księża filipini nie wyobrażają już sobie tego przedsięwzięcia bez udziału „Zaczarowanej Melodii”. Chór natomiast w kolejnych latach miał przyjemność wystąpić z Eleni, zespołem „Redlin”, Magdą Anioł, zespołem „U Studni”, a także Zbigniewem Wodeckim, Alicją Majewską, Olgą Bończyk i Włodzimierzem Korczem, a w roku 2018 – ze Stanisławą Celińską. Podczas każdego z tych występów chór starał się czymś zaskoczyć wokalnych gości. - W przypadku koncertu ze Stanisławą Celińską byli to kolędnicy, za których przebrani byli nauczyciele i rodzice – muzycy byli tym zaszokowani. Z kolei w czasie koncertu z Eleni zaskoczyliśmy artystkę tym, że na koniec zaśpiewaliśmy jej piosenkę, czym wywołaliśmy wielkie wzruszenie. Podobnie było z A.Majewską i Z. Wodeckim, gdy zaśpiewaliśmy wiązankę złożoną z ich piosenek. W ten sposób chcemy pokazać, że bardzo cenimy daną osobę. Myślę, że dla artysty, który od kilkudziesięciu lat występuje na scenie, nie ma nic wspanialszego niż dzieci, które śpiewają jego utwory – dodaje Ewa. Jednak występ ze Stanisławą Celińską zaowocował też miłym zaskoczeniem dla samych chórzystów.

Na płycie Stanisławy Celińskiej
Maciej Muraszko, kompozytor Stanisławy Celińskiej zaproponował, by chór „Zaczarowana Melodia” zaśpiewał w refrenie piosenki „Dzielić się miłością”, która znaleźć się miała na nowej płycie artystki. - Propozycja pana Muraszko zaskoczyła nas niesamowicie. Nie znaliśmy jeszcze wtedy szczegółów tego nagrania. Nie wiedzieliśmy czy podołamy, ale oczywiście zgodziliśmy się. To było dla nas wielkie wyróżnienie. Przygotowaliśmy się najlepiej, jak potrafiliśmy – opowiada Ewa. Nagranie piosenki miało miejsce w studiu w Pleszewie. - Podczas nagrania okazało się, że niestety dzieci nie brzmią tak, jakbyśmy chcieli i trzeba zmienić tonację. Dla chóru było to spore wyzwanie. W zupełnie nowej tonacji – oktawę wyżej prześpiewaliśmy piosenkę zaledwie dwa razy. Zarówno ja, jak i dzieci byliśmy pełni obaw czy sprostamy, tym bardziej, że przygotowywaliśmy się do innej tonacji, a w tej nowej mogliśmy sprawdzić się tylko dwukrotnie. Nie miałam wtedy pewności czy w tej sytuacji w ogóle znajdziemy się na płycie. Ale okazało się, że nasze wykonanie naprawdę się spodobało. Płyta ukazała się w połowie maja. Po wysłuchaniu piosenki najpierw płakał pan Wojtek, który słuchał jej jako pierwszy, a potem my wszyscy. To było bardzo wzruszające przeżycie, zresztą trudno się dziwić, gdyż tekst piosenki jest piękny, a zamknięcie płyty chórem dziecięcym i przekaz, że trzeba się dzielić miłością, daje niesamowity efekt – opowiada i nie ukrywa, że udział w takim przedsięwzięciu, zarówno dla niej, jak i dzieci był wielkim wyróżnieniem. - Byłam pełna obaw, gdyż nagrywaliśmy sami i nie mogliśmy usłyszeć współbrzmienia razem z panią Stasią. Dlatego oczekiwanie na wydanie płyty było bardzo ekscytujące. Teraz, ile razy jej słuchamy, tyle razy jesteśmy wzruszeni. W tych dzieciach jest coś takiego, czego się nie da wytłumaczyć. One śpiewają całym sercem, najpiękniej, jak potrafią. Mają energię i żywiołowość, którą zarażają innych i co najważniejsze są spontaniczni. Nigdy nie wiem, czym mogą mnie zaskoczyć. To jest ta tajemnica każdego spotkania z nimi – mówi.

Zarażać wartościową muzyką
Obecność na płycie Stanisławy Celińskiej to dla chóru wielkie osiągnięcie, ale „Zaczarowana Melodia” dumna jest również ze swojej płyty, której inicjatorem był Wojciech Czemplik. - Pan Wojtek jest człowiekiem niezwykle kreatywnym i twórczym i często dzwoni do mnie z propozycją. Mówi wtedy: „Mam taki pomysł – co ty na to?”. W ten sposób rodzą się piękne inicjatywy, które na stałe pozostają w pamięci wszystkich. W taki sposób powstała płyta „Śpiewająca ochronka”. Pan Wojtek odnalazł zebrane przez błogosławionego Edmunda Bojanowskiego piosnki wiejskie, a ponieważ zbiegło się to z obchodami roku Edmunda Bojanowskiego, zdecydowaliśmy, że zrobimy koncert, który został zarejestrowany na płycie DVD. Dzieci wyglądały jak z autentycznych ochronek wiejskich, a towarzyszyła temu niezwykle barwna inscenizacja i muzyka grana na żywo w przepięknych aranżacjach p. A.H. Bączyka. Z tym koncertem wystąpiliśmy w Ostrowie, a na zaproszenie jednej z prywatnych szkół również w Warszawie. Ta płyta była dla nas bardzo ważna i z pewnością był to nasz pierwszy sukces – stwierdza. Tymczasem chór nie zwalnia tempa, a przed jego dyrygentką kolejne plany i wyzwania. Pomysłów nie brakuje, a ich pierwszym odbiorcą jest mąż Marcin, największe wsparcie dyrygentki. Zdaniem Ewy Kuśnierek najważniejsze jest jednak to, że uczestnictwo w chórze to dla dzieci szansa poznania wartościowej muzyki. - Dzieci rosną w różnym świecie muzycznym. Gdy do Gostynia zapraszane są bardzo ważne dla polskiej muzyki postacie, z którymi mieliśmy przyjemność wystąpić, najczęściej niepopularne wśród młodego pokolenia, to dla dzieci wielka szansa poznać nie tylko artystów, ale również ich dorobek. Dzieci mobilizuje to do poznania ich biografii i osiągnięć. To jest tak naprawdę największy sukces naszego przedsięwzięcia i jednocześnie pragnienie, by dzieci nadal miały okazję poznawania wartościowej muzyki – pięknych tekstów i wyjątkowego brzmienia. By mogły się tą muzyką zarażać. Dlatego chciałabym im jeszcze dużo pokazać. By w przyszłości wyrośli z nich bardzo dobrzy odbiorcy muzyki, którzy wybierać będą świadomie. To ważne, bo muzyka ma budować harmonię – wyciszać i relaksować w pędzie dzisiejszego życia – mówi. Najbliższe plany przed chórem? - Ewa otwarta jest na różne pomysły. - Bardzo lubię, gdy robimy koncerty, które nie są ograniczone tylko do śpiewu. Nie wiemy, co przyniesie kolejny rok szkolny, ale jesteśmy otwarci na różne inicjatywy. Wciąż rodzą się nowe pomysły, a jednym z nich jest inscenizacja pt. „Powrót Dorotki”, będąca kontynuacją „Czarnoksiężnika z Krainy Oz”, którego wystawiliśmy w 2017 roku - kończy dyrygentka.

Foto: archiwum Ewa Kuśnierek

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

InaIna

3 0

Ewa jest niesamowita. Ma w sobie ogromny potencjał i tyle pozytywnej energii, którą potrafi obdarować ludzi wokół. Wymagająca profesjonalistka- w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pozdrawiam całą Waszą rodzinę. 10:16, 07.07.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone