Zamknij
REKLAMA

Powodzenia w realizacji planów

11:24, 09.06.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Klaudia urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową, stopami końsko-szpotawymi, wodogłowiem i pęcherzem neurogennym. W dzieciństwie wypłakała wiele łez. Dziś już nie czuje się inna. I choć wózek to jej bagaż podręczny, nie rezygnuje z realizacji swoich marzeń. - Z tym się urodziłam i to jest część mnie. Z wózkiem da się żyć (…) W tramwaju zawsze mam miejsce siedzące – mówi Klaudia Czabajska z Pępowa.

Niepełnosprawność to nie tylko ograniczenia fizyczne. To także cierpienie psychiczne wynikające z bycia innym. Wie o tym doskonale niemal 20-letnia Klaudia Czabajska z Pępowa, która urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową, stopami końsko-szpotawymi, wodogłowiem i pęcherzem neurogennym. Stopy końsko-szpotawe to jedna z najczęściej występujących wad wrodzonych stóp, które są w charakterystyczny sposób zniekształcone, uniemożliwiając chodzenie. Właśnie dlatego za wyjątkiem sytuacji, gdy Klaudia jest w stanie pokonać niewielki dystans o własnych nogach, głównie w mieszkaniu, gdzie może się czymś podeprzeć, na dłuższych dystansach porusza się z balkonikiem lub na wózku.

Trzeba się cieszyć z tego, co się ma
Klaudia z dzieciństwa pamięta, że najtrudniejsza była dla niej konieczność rezygnacji z dziecięcych zabaw. - Nie mogłam biegać z innymi dziećmi, nie mogłam wejść na drzewo. Ominęło mnie wiele dziecięcych przyjemności – mówi. Jednak oprócz niepełnosprawności fizycznej szczególnie dotkliwym było poczucie osamotnienia, wynikające z faktu bycia kimś innym niż większość. Doświadczyła tego w gimnazjum, gdy była jedyną niepełnosprawną uczennicą w klasie. Tym trudniej było jej pogodzić się z chorobą i wynikającymi z niej ograniczeniami. Przełom w akceptacji samej siebie przyszedł za sprawą edukacji w szkole dla osób niepełnosprawnych w Poznaniu, gdzie mieszkając w internacie, spędziła trzy lata. I choć Klaudia nie ukrywa, że była to dla niej prawdziwa szkoła życia, czas ten pomógł jej oswoić niepełnosprawność. - Początki były trudne, bo musiałam się nauczyć samodzielnego funkcjonowania z dala od rodziny. Najtrudniejszy był strach, że sama sobie z czymś nie poradzę, ale poradziłam sobie. Wcześniej, jeszcze w czasie gimnazjum, często płakałam, bo nie potrafiłam zaakceptować swojej niepełnosprawności. Czas spędzony w Poznaniu pozwolił mi się usamodzielnić, ale też pogodzić się z moim stanem zdrowia, co wcześniej było bardzo trudne – wyznaje. Kontakt z ludźmi często doświadczonymi jeszcze bardziej od niej pozwolił Klaudii dostrzec pozytywne strony własnych ograniczeń. - Tam zobaczyłam, że inni są dużo poważniej chorzy ode mnie, a mimo to chodzą z uśmiechem na twarzy. Wtedy zrozumiałam, że moje dołowanie się nie ma sensu i trzeba się cieszyć z tego, co się ma. Dzięki rehabilitacji obecnie mogę choć w niewielkim stopniu poruszać się o własnych nogach. Nie jestem skazana tylko na wózek i z tego się bardzo cieszę – mówi. I dlatego nie zamierza zamykać się przed światem. Wręcz przeciwnie. Ma swoje małe plany i marzenia i stopniowo dąży do ich realizacji. W październiku zeszłego roku rozpoczęła edukację w Niepublicznej Policealnej Szkole Sztuk Pięknych – Sowa-Edu w Poznaniu, gdzie zgłębia tajniki grafiki komputerowej. Dlaczego? - Grafika komputerowa przyda mi się w przyszłości, gdy będę mogła zostać fotografem, o czym marzę – mówi. Bliscy dowożą Klaudię do Gostynia, skąd następnie autobusem jedzie do Poznania. To, że częścią jej podręcznego bagażu jest wózek, nie stanowi dla niej problemu. - Gdy wysiadam z autobusu, proszę o pomoc kierowcę lub kogoś z pasażerów – mówi. Oprócz marzenia, by zostać fotografem, Klaudia nie ukrywa, że chciałaby zamieszkać w mieście – najlepiej dużym, jak Poznań. - Duże miasto to większe możliwości rozwoju i pracy. I więcej się dzieje, a ja jestem młoda i mam swoje potrzeby – mówi z uśmiechem. I przyznaje, że duże miasto to również większa tolerancja dla osób niepełnosprawnych.

Najważniejsze są głowa i ręce
Klaudia nie ma wielu znajomych, ale ci, którymi się otacza, są sprawdzeni. Jest wśród nich też osoba wyjątkowa, z którą połączyła ją właśnie niepełnosprawność. - Mam przyjaciółkę, którą poznałam rok temu, która choruje na tę samą chorobę co ja. Gdy się poznałyśmy, ja byłam już na etapie akceptacji mojej niepełnosprawności, ale moja przyjaciółka miała z tym jeszcze kłopot i z tego, co mówi, pomogłam jej. Też byłam w takim stanie psychicznym jak ona, więc bardzo dobrze ją rozumiałam – opowiada. Jak ważne jest wsparcie, Klaudia przekonała się wiele razy. Największym była i jest dla niej rodzina – mama i rodzeństwo, na których zawsze może liczyć. - Mama od dzieciństwa mi powtarzała, że ważne, że głowa i ręce są zdrowe – kontynuuje. W wielu czynnościach codziennych Klaudia wciąż wymaga pomocy innych, ale ten fakt również już zaakceptowała i wie, że w pewnych sytuacjach zawsze będzie od innych zależna. Jednocześnie stara się być samowystarczalna. Opracowała na przykład system schodzenia ze schodów z wózkiem bez dodatkowej pomocy. - Siadam wtedy na schodku i jedną ręką, trzymając wózek, schodzę – mówi. - Z wózkiem da się żyć. Wózek to tak naprawdę moje nogi – dodaje. Czy zdarzało się jej doświadczać braku tolerancji? Dużo częściej spotyka się z litością. - Zdarza się, gdy na przykład czekam na przystanku autobusowym, że widząc mnie siedzącą na wózku, ktoś zapyta, czy jestem taka od urodzenia, czy może uległam jakiemuś wypadkowi. Gdy odpowiadam, że od urodzenia, często słyszę „Tak mi przykro”. Wiem, że ten ktoś nie miał nic złego na myśli, ale nie lubię litości. Tłumaczę wtedy, że mi nie jest przykro, bo ja już się z tym pogodziłam i nie czuję się inna z powodu swojej niepełnosprawności – mówi i przyznaje, że ludzie zdrowi mają kłopot z relacjami z ludźmi niepełnosprawnymi i pojawia się bariera przed rozmową o niepełnosprawności. - Często słyszę słowo „przepraszam”, gdy inni chcą zapytać o moją chorobę. Niektórzy może mają problem, by ze mną o tym rozmawiać, ale ja już nie. Z tym się urodziłam i to jest część mnie, więc dlaczego o tym nie rozmawiać, choć mam świadomość, że są tacy niepełnosprawni, którzy na pytania o swój stan zdrowia będą reagować gniewem lub płaczem – mówi Klaudia i jednocześnie przyznaje, że w sprawie wsparcia niepełnosprawnych w Polsce wciąż dużo jest to zrobienia. Oburza ją na przykład zajmowanie miejsc parkingowych przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych przez ludzi zdrowych. - Te koperty dlatego są w konkretnych miejscach, by ułatwić osobom niepełnosprawnym na przykład zrobienie zakupów w sklepie. Niepełnosprawni tego potrzebują – mówi Klaudia i wspomina wstrząsający komunikat wspierający potrzeby niepełnosprawnych, z którym spotkała się podczas rodzinnych wakacji w Gnieźnie. - Na miejscach parkingowych dla osób niepełnosprawnych znajdowały się tabliczki z napisem „Zabrałeś moje miejsce zabierz moje kalectwo”. Moim zdaniem takie tabliczki powinny znajdować się wszędzie. Może takie rozwiązania nauczyłyby ludzi większego zrozumienia dla niepełnosprawności – stwierdza. I żartobliwie dodaje. - Gdybym była zdrowa, nie zawsze miałabym gdzie siedzieć. Będąc na wózku, na przykład w tramwaju, zawsze mam miejsce siedzące – kończy z uśmiechem.

Fot. Hanna Jankowska Fotografia

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

MariaMaria

8 0

Jesteś dzielną dziewczyną i dasz sobie radę. Najważniejsze to pokochać siebie takim jakim się jest. Wiem co mówię. Też jestem niepełnosprawna, a uporem, po maturze, skończyłam dwie szkoły pomaturalne i studia magisterskie. Nie wyciągałam ręki po rentę, ale pracowałam całe życie aż do emerytury. Człowiek czuje się spełniony kiedy na siebie zarobi, a nie czeka, ze mu coś dadzą. Niepełnosprawnym jest ciężko, ale nie tak jak bywało dawniej. Życzę Ci powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach :) 21:32, 09.06.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Klaudia CzabajskaKlaudia Czabajska

0 0

<3 20:30, 10.07.2018


IgaIga

3 0

Jesteś piękną i mądrą dziewczyną.Życzę Ci wszystkiego dobrego i abyś zawsze z uśmiechem realizowała swoje plany .Pozdrawiam ???? 09:21, 10.06.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Klaudia CzabajskaKlaudia Czabajska

0 0

<3 20:30, 10.07.2018


Oskar KusiakOskar Kusiak

1 0

Klaudia to najlepszy, najszlachetniejszy, człowiek jakiego poznałem w życiu. Podziwiam ją za to że przez tyle lat przez ile była odrzucona potrafi siebie zaakceptować. Z własnego doświadczenia wiem że ból psychiczny i pustka potrafi człowieka doprowadzić do takiego stanu, że nie ma ochoty żyć i tylko gdyby nie bał się śmierci to by napisał pożegnalny list i pożegnał się z życiem. Apeluje wiec do wszystkich. Zanim zrobcie coś komuś zastanówcie się co on wam zrobił. Jeżeli nic to szanujcie go, a gdy wam sam coś zrobił to bądźcie mądrzejsi, bo chyba nie chcecie mieć nikogo na sumieniu. Tobie Klaudio życzę Ci aby każdy kolejny dzień był wspaniały. Żeby nikt cię nie odrzucał i nie krzywdził, aby ludzie cię szanowali, nie krzywdzili i kochali. Gdyby tylko się dało to bym się zamienił. Wolałbym sam jeździć na wózku, przejść wiele skomplikowanych operacji tylko poto aby w dzieciństwie nie przeżyła i nadal nie przeżywała to co kiedyś się stanęło. Pamiętaj że są ludzie którzy by oddali życie za ciebie tak jak ja. I nic tego nie zmieni. Błogosławię Tobie i pragnę aby wszystko się ułożyło. 21:41, 10.08.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Oskar KusiakOskar Kusiak

0 0

Klaudia to najlepszy, najszlachetniejszy, człowiek jakiego poznałem w życiu. Podziwiam ją za to że przez tyle lat przez ile była odrzucona potrafi siebie zaakceptować. Z własnego doświadczenia wiem że ból psychiczny i pustka potrafi człowieka doprowadzić do takiego stanu, że nie ma ochoty żyć i tylko gdyby nie bał się śmierci to by napisał pożegnalny list i pożegnał się z życiem. Apeluje wiec do wszystkich. Zanim zrobcie coś komuś zastanówcie się co on wam zrobił. Jeżeli nic to szanujcie go, a gdy wam sam coś zrobił to bądźcie mądrzejsi, bo chyba nie chcecie mieć nikogo na sumieniu. Tobie Klaudio życzę Ci aby każdy kolejny dzień był wspaniały. Żeby nikt cię nie odrzucał i nie krzywdził, aby ludzie cię szanowali, nie krzywdzili i kochali. Gdyby tylko się dało to bym się zamienił. Wolałbym sam jeździć na wózku, przejść wiele skomplikowanych operacji tylko poto aby w dzieciństwie nie przeżyła i nadal nie przeżywała to co kiedyś się stanęło. Pamiętaj że są ludzie którzy by oddali życie za ciebie tak jak ja. I nic tego nie zmieni. Błogosławię Tobie i pragnę aby wszystko się ułożyło. 22:07, 10.08.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone