Zamknij
REKLAMA

Ta miłość sama do niego przyszła

07:15, 28.04.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Od kilku lat w jego ręce swoje zabytkowe „cacka” oddają pasjonaci starych samochodów z całej Polski. On sam mówi, że przy renowacji nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Każdemu modelowi oddaje należny szacunek i nigdy się nie spieszy. Ta miłość sama do niego przyszła. - Już jako dziecko byłem inny, bo wszyscy fascynowali się nowymi, a ja tylko starymi samochodami – wspomina Krzysztof Korcz z Krobi.

Renowacją pojazdów zabytkowych Krzysztof Korcz z Krobi oficjalnie zajmuje się od pięciu lat, kiedy to postanowił założyć działalność. Wcześniej odnawianiem starych aut zajmował się głównie hobbystycznie, gdyż jak przyznaje, stare auta pasjonowały go od zawsze. - Zabytkowe samochody obecne były w moim życiu, odkąd pamiętam. To przyszło do mnie samo. Te auta mają w sobie to „coś”. Już jako dziecko byłem inny, bo wszyscy fascynowali się nowymi, a ja starymi samochodami – wspomina Krzysztof Korcz, który jeszcze kilka lat temu nie przypuszczał, że pasja stanie się jego sposobem na życie. - Zawsze chciałem być samodzielny, ale kiedyś nie myślałem o tym, że pasja renowacyjna stanie się też moim źródłem utrzymania. Na początku działalności nie zastanawiałem się nad zapotrzebowaniem, bo to narodziło się z pasji. Otrzymywałem jednak ciekawe propozycje zajęcia się renowacją starych pojazdów i właśnie to skłoniło mnie do tego, by robić to zawodowo – kontynuuje. Pierwszym samochodem, który odnowił, była zastawa, a w ciągu ostatnich lat przez jego warsztat przewinęły się fiaty, jedne z pierwszych modeli syren, a także ople, fordy i mercedesy. Każdy z nich miał w sobie coś niepowtarzalnego. - Nie jestem fascynatem jednej marki. Dla mnie każdy model jest pasjonujący, bo każdy ma w sobie coś innego i zarazem ciekawego – mówi.

Nie ma rzeczy niemożliwych
Krzysztof zajmuje się stroną blacharską pojazdów, choć nie jest to jego zawód. Jest samoukiem. - Czego się nie dotknie, to naprawi lub przerobi. Jemu to tak po prostu przychodzi. To jego odskocznia od codzienności. Przy renowacji się relaksuje – mówi żona Ania. W jakim stanie trafiają do niego auta, które poddaje renowacji? Jak przyznaje Krzysztof Korcz, najczęściej są w bardzo kiepskim stanie blacharskim, a jego zadaniem jest przywrócenie ich do życia. Właśnie tego dokonał niedawno z oplem kadettem z 1938 roku, który przyjechał do niego z Żagania. - Kiedyś ktoś zaczął remontować to auto, ale nie dokończył tego i zrobił to nieudolnie, w związku z czym wiele rzeczy musiałem w nim poprawić. Właściciele mają to auto już trzydzieści lat, tak się w nim zakochali – opowiada. Wspomniany opel kadett, który opuścił już warsztat, nie był najstarszym pojazdem, nad którym pracował mieszkaniec Krobi. - Mam też opla kadetta z 1937 roku, a niebawem w moje ręce trafi auto z 1928 roku, jedno z najstarszych, nad którym będę miał okazję pracować – będzie to citroen, jedno z kilku aut tego właściciela – mówi Krzysztof, który w ramach renowacji często zajmuje się dorabianiem części pod oryginał. To dla niego chleb powszedni. - Oryginalne części do tych samochodów nie są już dostępne na rynku, więc moja rola polega głównie na ich dorabianiu – jeżeli mogę szukam w dokumentacji lub na archiwalnych zdjęciach, a jeśli ich nie ma, pozostaje mi kierować się intuicją. Często powtarzam, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Nie zdarzyła się jeszcze taka rzecz, której nie byłbym w stanie zrobić – wyjaśnia Krzysztof. Ile czasu zajmuje praca nad odnowieniem zabytkowego samochodu? Wszystko zależy od jego stanu technicznego, ale zazwyczaj to wielogodzinna, mrówcza praca. - Nad ostatnim oplem kadettem pracowałem 300 godzin. Najwięcej czasu zajęło wykończenie pojazdu, bo auto nie tylko musi być dobrze zrobione od strony technicznej, ale również wizualnie musi dobrze wyglądać – mówi. - Remont zabytkowego auta wiąże się z kosztami, ale to bardzo dobra lokata, bo te auta nie tracą na wartości – dodaje.

Im wolniej, tym lepiej
Zamówień jest dużo – do Krzysztofa zgłaszają się pasjonaci starych samochodów z całej Polski. - Zazwyczaj są to kolekcjonerzy zabytkowych pojazdów, którzy mają ich co najmniej kilka – przyznaje pasjonat. Najczęściej trafiają do niego za sprawą polecenia. - Najlepszą reklamą jest dobrze zrobione auto. Jeśli klient jest zadowolony, poleca innym – przyznaje Krzysztof Korcz, który z szacunku do starych aut przy ich renowacji nigdy się nie spieszy. Może sobie pozwolić na to, by każdemu modelowi, który do niego trafia, poświęcić tyle czasu, ile potrzeba, by efekt końcowy renowacji spełnił oczekiwania. - Zawsze mówię, że nie pracuję na czas. Nie umawiam się na termin zakończenia renowacji. Myślę, że gdybym musiał pracować pod dużą presją czasu, nie wyglądałoby to tak, jak powinno. Wyznaję zasadę, że im wolniej, tym lepiej – mówi. Nie każdy klient chce, by auto po renowacji w 100% przypominało oryginał, ważne jest, by stan prac był na takim poziomie, by samochód przez kolejne lata nie wymagał remontu. Krzysztof przyznaje, że renowacja zabytkowych samochodów wymaga ciągłego uczenia się i zgłębiania fachowej wiedzy, bo każde auto jest inne. Czy ma wyzwanie, któremu chciałby sprostać? - Zbudować prototyp auta, którego już nie ma. Myślałem o tym, ale takie przedsięwzięcie wymaga dużego nakładu czasu i pieniędzy – wyznaje. Póki co renowacja pochłania większość jego czasu. - To daje mi wielką satysfakcję. I właśnie od tej satysfakcji się zaczęło. Największa przyjemność jest wtedy, gdy auto jest dobrze zrobione i klient zadowolony – kontynuuje i jednocześnie przyznaje, że on sam jest typem perfekcjonisty, któremu po skończonej pracy zawsze wydaje się, że jeszcze można coś poprawić lub udoskonalić. - To jest trochę moim przekleństwem, gdyż często już po zakończonej renowacji myślę sobie, że mogłoby to wyglądać jeszcze lepiej, chciałbym wciąż podnosić sobie poprzeczkę. Mam tak przeważnie przy każdym modelu, nawet, gdy efekt końcowy jest świetny i nie wymaga zmian - kończy z uśmiechem Krzysztof.

Fot. archiwum Anna i Krzysztof Korcz

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

GostyniakGostyniak

8 4

Chyba wypadałoby napisać najpierw o znanej na całym świecie kolekcji pana Jana Pedy..... 14:04, 28.04.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Ze wsiZe wsi

1 5

Ktoś ci zabrania napisać? 14:12, 28.04.2018


LechuLechu

0 0

A dlaczego to niby dziennikarz miał wspominać o "innym" pasjonacie oldmobili, skoro zamierzał zareklamować pana Krzysztofa Korcza z Krobi?
Taki jest prawo rynku,... p a n o w i e ! ! ! 18:48, 30.04.2018


do Gostyniakdo Gostyniak

4 3

100% racja!!!!!! 14:45, 28.04.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

ups..ups..

2 3

A kto to jest Peda? 14:54, 28.04.2018


pytnkopytnko

4 3

A długi już spłacił? 18:31, 28.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gggghjjvx hi Gggghjjvx hi

0 7

Wieśniak z Krobi jak wszyscy *%#)!& 22:01, 28.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GostyńGostyń

5 3

Cwaniaczki z Gostynia tylko to anonimowo sie przechwalać ???????? 11:12, 29.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone