Zamknij
REKLAMA

Gostynianin w drodze na najwyższą górę świata - Mount Everest

14:13, 17.04.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Mówi, że jest typem zdobywcy, a po każdej zakończonej wyprawie w jego głowie rodzi się wizja kolejnej. W 2015 roku stanął na szczycie Kazbeku w Gruzji, a w styczniu 2017 roku zdobył Aconcagua – leżący w Argentynie najwyższy szczyt obu Ameryk. Tymczasem od kilkunastu dni realizuje cel, który postawił przed sobą kilka lat temu – chce zdobyć Mount Everest. Mowa o rodowitym gostynianinie Sylwestrze Twardowskim.

Wyprawa na Mount Everest to część projektu Polskie Himalaje 2018, a jej celem jest uczczenie 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Jednocześnie wyprawa odbywa się w 40. rocznicę pierwszego polskiego wejścia na Mount Everest przez Wandę Rutkiewicz. Jak przyznaje rodowity gostynianin, tego rodzaju ekspedycja to wyzwanie zarówno organizacyjne, jak i fizyczne. - Tego typu wyprawa jest wymagająca pod kątem organizacyjnym i przygotowania fizycznego. Podczas organizacji samej wyprawy trzy razy zmieniałem agencję, z którą ją planowałem. Z perspektywy czasu uważam obecną agencję, wywodzącą się z lokalnych Szerpów z doliny Rolwaling, za najlepszy wybór. Podczas organizacji wyprawy byłem w kontakcie z Tomaszem, którego poznałem na wyprawie na Aconcagua oraz Łukaszem poznanym w Tatrach. Obaj koledzy dołączyli do organizowanej wyprawy, której szczegóły i ustalenia dokonywałem w imieniu Nas wszystkich – opowiada Sylwester Twardowski, który przygotowując się do wyprawy pod względem fizycznym skupiał się na treningach wytrzymałościowych i siłowych, głównie poprzez jazdę na rowerze – spinning.

Wyprawa na Mount Everest rozpoczęła się 6 kwietnia, a aktualnie gostynianin wraz z towarzyszami realizują jej kolejne cele. - Po przylocie do Kathmandu oczekiwaliśmy na pozwolenie na zdobywanie szczytu. Po zeszłorocznym nielegalnym trawersie przez Polaka Chiny podchodzą bardzo restrykcyjnie do wydawania pozwoleń. Podczas pobytu w Nepalu mieliśmy okazję spędzić kilka dni w Nagarkot, turystycznej atrakcji Nepalu, gdzie mogliśmy podczas organizowanych wypraw zobaczyć, jak wygląda prawdziwe oblicze Nepalu – opowiada. - Mamy za sobą pobyt w Lhasie, w autonomicznej prowincji Chin. Miasto i jego okolice naprawdę robią ogromne wrażenie, pod każdym kątem, a najbardziej widoczne jest to w kontekście infrastruktury drogowej. Aktualnie jesteśmy w Tingri, a 18 kwietnia planujemy być w Everest Base Camp na wysokości 5300 m n.p.m. Do tego czasu będziemy stopniowo się aklimatyzować, zwiększając wysokość, na której jesteśmy – dodaje.

Po kilkudniowym pobycie w Everest Base Camp rozpocznie się prawdziwy etap wyprawy tj. podejścia aklimatyzacyjne z kilkoma noclegami na wysokości ok. 7500 m n.p.m, a następnie powrót do bazy w celu oczekiwania na okno pogodowe do ataku szczytowego, planowanego w drugiej połowie maja. Czego najbardziej obawia się gostynianin? - Z racji tego, że atakuję szczyt od strony północnej, bardziej eksponowanej na warunki pogodowe, największe obawy dotyczą pogody. Poza tym kluczem będzie odpowiednia aklimatyzacja przygotowująca do przebywania w tzw. strefie śmierci powyżej 8000 m n.p.m – wyjaśnia Sylwester Twardowski.

Wejście na Mount Everest to pierwszy etap projektu 9000+. Drugi etap zakłada zanurkowanie na głębokości minimum 152 m p.p.m, a sam pomysł 9000+ zrodził się z połączenia dwóch żywiołów – wody i gór, fascynacji nurkowaniem i wspinaniem. - Ekstremalne połączenie tych dwóch żywiołów to nie tylko siła mięśni i wytrzymałość, to przede wszystkim zdolność adaptacji do warunków panujących na wysokości i głębokości, to siła charakteru, wytrwałość, zdolność do oceny ryzyka i wyobraźnia – wyjaśnia.

Sylwester Twardowski urodził się w Gostyniu i do czasu studiów mieszkał w Brzeziu. Ukończył studia na Politechnice Poznańskiej, a aktualnie mieszka i pracuje w Warszawie. Swoją przygodę z górami rozpoczął od Karkonoszy, po których przyszedł czas na Tatry, Alpy, Kaukaz i Andy. Przygodę z górami wysokimi rozpoczął od zdobycia Kazbeku w 2015 roku (5042 m n.p.m), a w 2017 roku zdobył szczyt Aconcagua (6962 m n.p.m). Sylwester Twardowski jest również pasjonatem nurkowania, a swoje pierwsze szlify nurkowe zdobywał na najgłębszym jeziorze w Polsce – Hańcza. Zawsze z sentymentem wraca w rodzinne strony. - Bardzo chętnie odwiedzam rodzinne strony. Z perspektywy czasu również doceniam to, jakim człowiekiem jestem poprzez miejsce, w którym dorastałem – wyznaje i jednocześnie nie ukrywa, że jest typem zdobywcy. - Po każdej zakończonej wyprawie w głowie rodzi się kolejna. W pewien sposób każda pasja nas uzależnia, również góry – przyznaje.

Kibicujemy i życzymy sukcesu!

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

Ja go zNamJa go zNam

2 3

Przecież on niejeden z gostynia 14:49, 17.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Wyprawa w góry - KMNWyprawa w góry - KMN

7 0

Jak ja razem z kolegą Sławkiem zdobywałem zimą Rysy to nikt nie napisał... :) 17:00, 17.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

alekalek

5 0

Naprawde mu zazdroszcze jakbym miał za duzo kasy też bym sie na to porwał ,niestety takie wyprawy sa strasznie drogie. 18:32, 17.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

cccccccc

2 0

Super jak wejdziesz to daj znac powidzenia zycze Sylwester trzymam kciuki 06:24, 18.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

k2k2

5 1

Latem wchodzisz na najniebezpieczniejszą górę K2 jestes 1000m od szczytu, rozglądasz się, a tam masa turystów :D nO kufa mając pieniądze..... 14 latki z rodzicami tam wchodzą. Za czasów Jurka był to niebezpieczny hardkor iprestiż, dzisiaj melanż dla burżuazji. Pa 08:13, 18.04.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

BeataBeata

1 0

Może i dla burżuazji,a jednak nadal jest góra, która przyprawia o dreszcze i fascynuje miłośników gór.Pozdrawiam Sylwestra i życzę powodzenia. 13:02, 18.04.2018


REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone