Zamknij
REKLAMA

Skala kradzieży sklepowych to dziesiątki, a może i setki tysięcy złotych rocznie

09:46, 11.03.2018 | MiS
REKLAMA
Skomentuj

Kradzieże sklepowe to prawdziwa plaga. Złodzieje biorą niemal wszystko, co wpadnie im w ręce. Jedni kradną z braku pieniędzy, inni ze zwykłej pazerności. Ze sklepowych półek najczęściej znikają przedmioty o niewielkiej wartości, które łatwo schować do torebki, pod kurtkę czy wsadzić w bieliznę.

Do Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu zgłoszenia o kradzieżach sklepowych wpływają nawet kilka razy w tygodniu. To jednak nie wszystko, bo spora część takich incydentów nie jest zwyczajnie zgłaszana. - Na gorącym uczynku zatrzymują najczęściej złodziei ochroniarze i sprzedawcy - mówi Sebastian Myszkiewicz, rzecznik gostyńskiej policji. Co kradną najczęściej w gostyńskich marketach? - Kradną wszystko... Nieletni najczęściej słodycze. Jedna z kobiet ukradła szczoteczkę do zębów, kolejna pieluchy, a jeszcze inna uchwyt do telefonu. Mężczyźni najczęściej kradną alkohol - wymienia rzecznik KPP Gostyń. - Rekordzistą jest 58-latek, który w ciągu kilku tygodni został złapany na kradzieży: sztucznych ogni, alkoholu i samochodu zabawki. Jeszcze inny próbował za jedną "wizytą" wynieść z marketu wódkę, ser i mrożoną rybę. Kolejny klocki lego dla dziecka, a inny uciekał z marketu z kwiatami (goździkami), być może dla żony - relacjonuje rzecznik Sebastian Myszkiewicz.

Kradną niemal wszystko
Z policyjnych danych wynika, że kradzieże sklepowe to prawdziwa plaga. Zdarza się, że klienci próbują coś wynieść, bo są w złej sytuacji materialnej. Tych jednak jest niewielu. Gros osób kradnie, bo lubi ten dreszczyk emocji. Wchodzą do sklepu z nastawieniem, że „coś” z niego wyniosą. - Absolutna większość z tych osób nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego posunęła się do kradzieży - mówi rzecznik Sebastian Myszkiewicz. Z kolei dzieci i młodzież kradną dla zabawy i dreszczyku emocji.

Zdarza się, że złodzieje przyklejają ceny tańszych produktów na droższe lub manipulują przy wagach. W jednym ze sklepów kobieta miała zostać zatrzymana, gdy próbowała wynieść wiertarkę pod spódnicą, w innym przypadku mężczyzna wynosił wódkę w kalesonach, a cztery mniejsze schował w skarpetkach. W obu przypadkach ochrona była bardzo czujna, dlatego do kradzieży nie doszło. Dodajmy, że od października zeszłego roku najstarszy złapany złodziej sklepowy w Gostyniu miał 65 lat, a najmłodszy 16 lat.

Są też i tacy, którzy kradną towar, bo coś ich podkusiło. Złapani mają jednak odwagę, by przeprosić za swoją głupotę i przyznać się do winy. Wtedy najczęściej sprawa kończy się... na rozmowie z pracownikami ochrony bądź kierownictwem sklepu. - O takich zdarzeniach nie jesteśmy informowani - zastrzega rzecznik KPP Gostyń. - Kiedy kradzież jest zgłoszona do naszej komendy, towar nie jest uszkodzony i może też wrócić do sprzedaży, z reguły interwencja kończy się mandatem. Często jednak jego wartość przewyższa cenę towaru. Zdarzają się przypadki, gdzie kierowane są wnioski o ukaranie do sądu - wyjaśnia Sebastian Myszkiewicz, rzecznik gostyńskiej policji.

Sposób na złodzieja...
Kamery przemysłowe, system alarmowy EAS - bramki i klipsy dołączane do towarów oraz strzegący sklepów ochroniarze - to najpopularniejsza broń w walce handlowców ze złodziejami. Kamery pomagają odświeżyć pamięć klientom, którzy wypierają się drobnej kradzieży mimo złapania na gorącym uczynku.

O tym się głośno nie mówi...
Pracownicy sieci, jak i osoby odpowiedzialne za kontakt z mediami niechętnie udzielają informacji na temat kradzieży sklepowych. Odsyłają na policję, bo tam finalnie trafiają złodzieje. - Podobnie jak w innych sklepach samoobsługowych, również w sklepach naszej sieci zdarzają się kradzieże - podaje rzecznik prasowy Jeronimo Martins Polska S.A właściciel sklepów Biedronka. - Dokładamy wszelkich starań, aby zapobiegać kradzieżom – duża część z nich zostaje udaremniona na miejscu, dzięki funkcjonującemu w naszej sieci systemowi ochrony i zabezpieczeń. Żaden ze sklepów nie prowadzi statystyk ani nie odnotowuje dokonanych kradzieży - czytamy w przesłanej odpowiedzi.

Wykryte w sklepach przypadki kradzieży są zgłaszane na policję. Nieoficjalnie mówi się, że ochroniarze, którzy złapią złodzieja na gorącym uczynku, otrzymują dodatkowe wynagrodzenie. Jaka jest skala tego zjawiska, trudno oszacować. Można jednak domniemywać, że w grę wchodzą dziesiątki, a może nawet setki tysięcy złotych w skali roku.

(MiS)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

Franek DolasFranek Dolas

12 8

Ja Kradne w Lidlu ale to nie jest kradzież tylko biorę podatek za II wojnę światową 10:07, 11.03.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KokoKoko

6 2

Czyli jesteś zwykłym złodziejem. 13:44, 11.03.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

FuckokoFuckoko

0 2

Jak twoja stara 15:06, 11.03.2018


redarmyforeverredarmyforever

2 0

Jest świnią rasy polskiej. 15:50, 11.03.2018


goosboosgoosboos

2 0

są też i takie kradzieże gdzie matka napycha batonikami dziecko które siedzi w koszyku ....a papierki na regały....albo w pomidory...albo w wór z pistacjami.... 23:57, 11.03.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

HhhhHhhh

2 0

Jest proste rozwiązanie tylko do tego trzeba porządne prawo.Ukradniesz robimy zdjęcie złodziejowi i wywieszamy na witrynie sklepu następna kradzież to fotka trafia do lokalnych gazet i internetu Gwarantuje że złodziejstwo zmniejszyło by się o 70-80% ale w państwie bezprawia mówić o porządnym prawie to absurd 14:13, 14.03.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone