REKLAMA

Części samochodu leżały na poboczach, a silnik wyrzuciło na zewnątrz

14:52, 10.12.2017 | J.J.
REKLAMA
Skomentuj

To cud, że po takim uderzeniu strażacy wyciągnęli z auta jeszcze żywego człowieka. Kierowca BMW jechał sam i na prostej drodze z nieustalonych przyczyn uderzył w drzewo. Jego samochód został zmasakrowany. Na miejscu pracowały wszystkie służby ratunkowe. Na pomoc wezwano też Lotnicze Pogotowie Ratunkowe...ale na pomoc było za późno.

Zdarzenie miało miejsce ok godz. 13.50 na wysokości Koszkowa w gminie Borek Wlkp. Z nieustalonych na razie przyczyn 29-letni kierowca BMW jadąc od strony Studzianny w kierunku Koszkowa uderzył w kilka drzew. - Kierowca jadący od strony Studzianny, w kierunku Koszkowa, na prostym odcinku drogi z nieustalonych przyczyn zjechał na pobocze i uderzył w drzewa. Mimo reanimacji zmarł - powiedział Sebastian Myszkiewicz, oficer prasowy KPP w Gostyniu.

Na razie niewiele wiadomo na temat wypadku. Być może kierujący poruszał się z dużą prędkością, bo siła uderzenia była ogromna. Auto zostało całkowicie zmasakrowane. Części leżały na poboczach, a silnik wyrzuciło na zewnątrz. Aby wydostać mężczyznę z pojazdu, strażacy użyli specjalistycznego sprzętu.

Kiedy służby ratunkowe dotarły na miejsce zdarzenia kierowca jeszcze żył. Zapadła decyzja, by wezwać na pomoc helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety nie udało się go uratować. Mimo długotrwałej reanimacji, kierowca zmarł. Helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego odleciał. Droga w miejscu zdarzenia jest całkowicie zablokowana.Więcej w kolejnych newsach i poniedziałkowym wydaniu "Gazety Gostyńskiej".

 

(J.J.)
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone | 2018