Zamknij
REKLAMA

Jakby nic się nie stało...

13:45, 04.12.2018 | MiS
REKLAMA
Skomentuj

Holocaust, to temat wzbudzający wciąż ogromne emocje. Właśnie o tym co wydarzyło się blisko osiemdziesiąt lat temu w obozach koncentracyjnych opowiadał spektakl "Album Karla Höckera", który wystawiono na scenie gostyńskiego "Hutnika". Nie były to jednak relacje więźniów, ale sztuka oparta na zdjęciach oficerów SS, którzy w Auschwitz prowadzili "normalne" życie.

Skąd pomysł na sztukę? W 2006 roku Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie otrzymało album zawierający 116 zdjęć należący do oficera SS Karla Höckera, adiutanta Richarda Baera, jednego z komendantów obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau. Fotografie przedstawiają wyższych oficerów SS oraz ich asystentki podczas wypoczynku w ośrodku zwanym Solahuette, położonym około 20 km od Auschwitz. Na zdjęciach pojawia się wiele ważnych postaci: dr Josef Mengele, Rudolf Hoess, Rochard Baer i Josef Kramer. Nie ma na nich więźniów ani żadnych obrazów z obozu śmierci.

Spektakl był swego rodzaju próbą przedstawienia niezrozumiałej historycznej tragedii z perspektywy sprawców. - To nasz proces poszukiwań dotyczących albumu Karla Höckera. Polegał on na używaniu improwizacji, pracy z dramaturgiem, czytanie tekstów źródłowych i wizyty w Auschwitz - wyjaśniał przed rozpoczęciem spektaklu reżyser Paul Bargetto. - Album Höckera przynosi unikalne spojrzenie na historię Holocaustu i jego sprawców. Zamiast nieludzkich potworów, pokazuje ludzi zrelaksowanych, śpiewających, bawiących się z psami, flirtujących, śmiejących się, a nawet dekorujących świąteczną choinkę - mówił Paul Bargetto.

Widzowie stali się świadkami zwykłego życia pracowników i ich zwierzchników, którzy prowadzili obóz zagłady w Auschwitz. Na oczach widzów aktorzy wcielali się w role, czyli postacie historyczne wyświetlane na fotografiach. Z wyrazu twarzy, gestów upamiętnionych w albumie, starali się odczytywać myśli i słowa przedstawionych osób. Odtwarzali codzienne życie obozu zagłady jako zakładu pracy. Na scenie kilkukrotnie pojawił się reżyser uwieczniając smartfonem sceny, w których aktorom udało się odtworzyć kadry z czasów II wojny światowej.

(MiS)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

to my , ludzieto my , ludzie

0 0

Campo di Fiori 23:12, 04.12.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

agaaga

2 0

Proponuję zapoznać się z pisownią i poprawić tytuł. 10:31, 05.12.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

hehheh

0 0

A możesz sama napisać wg własnej pisowni? 10:35, 05.12.2018


REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone