- Egzekucja w Klonach była aktem terroru i planowanego ludobójstwa - tak o wydarzeniach, jakie miały miejsce siedemdziesiąt sześć lat temu w Klonach, mówił burmistrz Jerzy Kulak. W rocznicę rozstrzelania przez hitlerowców sześciu mieszkańców podgostyńskich wsi, w miejscu kaźni uczczono ich pamięć. Wieńce i znicze złożyli przedstawiciele władz miejskich i rodziny zamordowanych.
W lasach pod Starym Gostyniem 8 grudnia 1939 roku od kul hitlerowców zginęło sześciu mieszkańców ziemi gostyńskiej - Leon Jarczyński, Wincenty Glinkowski i Wojciech Kaczmarek z Siemowa, Zygmunt Grabarczyk z Siedlca, Tomasz Ratajczak z Rębowa i Stanisław Adamski ze Skokowa. Zginęli, bo rzekomo ukrywali broń. Niemcy wywieźli ich na żwirowisko w Klonach i tam rozstrzelali.
Co roku, w rocznicę egzekucji, w intencji zamordowanych w kościele w Starym Gostyniu odprawiana jest msza św. Na tamtejszym cmentarzu, gdzie znajduje się mogiła pomordowanych, odbywa się manifestacja patriotyczna. Również dziś, w 76. rocznicę tych tragicznych wydarzeń delegacje przedstawicieli samorządów lokalnych, szkół i rodzin pomordowanych złożyły wieńce i kwiaty na zbiorowej mogile.
W okolicznościowym przemówieniu burmistrz Jerzy Kulak przypomniał, że po tym, jak 21 października 1939 roku w Gostyniu na rynku rozstrzelano trzydzieści osób, Klony były kolejnym aktem terroru. - Składamy hołd członkom społeczności wiejskiej, zamordowanych 8 grudnia 1939 roku w Klonach. Trzeba o tym pamiętać, że w czasie okupacji krwawił nie tylko Gostyń. Krwawiły też podgostyńskie wsie - mówił burmistrz Jerzy Kulak, dodając, że pamięć o tamtych wydarzeniach uświadamia, jak wielkim aktem przemocy i niesprawiedliwością jest każda wojna, której pokłosiem jest prawie zawsze śmierć cywilów. - Historia pokazuje, że nienawiść na tle etnicznym wymierzona jest w zwykłych ludzi, którzy marzyli tylko o tym, by móc żyć i pracować w spokoju. To na nich spadła śmierć. (…) Pamiętamy, że wśród milionów Polaków, mordowanych przez niemieckich nazistów, byli nasi najbliżsi - dziadkowie, ojcowie, bracia, przyjaciele, koledzy i sąsiedzi - kontynuował burmistrz Kulak. - To nie były statystyczne liczby w zestawieniach strat wojennych. To byli ludzie znani nam z imienia i nazwiska. We wspomnieniach widzimy ich twarze, słyszymy ich głosy - dodał włodarz gminy Gostyń.
Burmistrz podkreślał, że pamiętając o tych tragicznych wydarzeniach, staramy się budować lepszą przyszłość. - Dzięki temu, że jesteśmy tutaj i pamiętamy, uczestniczymy w najlepszej lekcji historii – bolesnej, ale prawdziwej. W tym miejscu i w tych okolicznościach życzę Państwu, aby pamięć o lokalnych bohaterach była ciągle żywa, a hołd im oddawany stanowił powinność, do której ochoczo będziemy się poczuwać. Bowiem sposób, w jaki traktujemy przeszłość, decyduje o naszej przyszłości - podsumował Jerzy Kulak, burmistrz Gostynia.
Uczestnicy uroczystości udali się również na miejsce egzekucji. W lesie w Klonach przedstawiciele Rady Miejskiej złożyli wieniec od społeczności gminy Gostyń, znicze zapalili członkowie rodzin pomordowanych. Zebrani odmówili też wspólną modlitwę.
MiS
0 0
niemce to zrobili, sąsiedzi
0 0
byłem tam~A.H
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz