Zamknij
REKLAMA

Oto złota, srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata

14:06, 20.10.2018 | Honorata Jankowiak
REKLAMA

Złota, srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata, tegoroczna złota medalistka mistrzostw Europy. Recepta na sukcesy? Dyscyplina, samozaparcie i godziny spędzone na matach. Choć zdarzało się jej płakać z bólu, nie odpuściła. A zwycięstwa przyjmuje z pokorą. - Nauczyłam się wygrywać z pokorą, nie unosić się pychą czy nadmierną dumą, bo mam świadomość, że wygrana to też pewne zobowiązanie, gdyż trzeba po niej trenować jeszcze bardziej, by to zwycięstwo obronić – mówi gostynianka Monika Gregor, zawodniczka klubu Taekwon-do Kreli.

Zaczęło się od ciekawości, ale i chęci zdobycia czarnego pasa. - Przez dłuższy czas szukałam czegoś, co mogłabym trenować. Już w szkole podstawowej ćwiczyłam aerobik. Miałam też styczność z tańcem, ale to do mnie nie przemówiło. Pewnego razu rodzice chcieli zapisać na taekwondo mojego brata. W tamtym czasie miałam w klasie kolegę, który również je trenował i pamiętam, że już wtedy zamarzyłam o czarnym pasie, który z czasem, gdy zaczęłam już trenować, nie był taki ważny, jak na początku – wspomina Monika Gregor. Choć rodzice nie byli przekonani, czy Monika powinna trenować właśnie tę dyscyplinę, zaczęła treningi razem z bratem. - On się wyłamał po około pół roku treningów, a ja zostałam do dzisiaj, czyli od około ośmiu lat – dodaje.

Wyzwań było dużo
Monika pamięta, że początki nie należały do łatwych szczególnie, że musiała pokonać wiele barier fizycznych. - Pierwsze zdanie, które usłyszałam na początku treningów, to, że ból to mój przyjaciel. Przerażały mnie układy, gdyż każdy z nich składał się z określonej ilości ruchów, których zapamiętanie na początku wydawało się niemożliwym. Bolesne było rozciąganie, a ja nigdy nie miałam predyspozycji do szpagatu męskiego. Wyzwań było dużo... – mówi. Były nawet takie momenty, gdy Monika myślała o rezygnacji. - Założyłam sobie, że w liceum odejdę z taekwondo i zakończę tę przygodę, ale nagle sytuacja się całkowicie odwróciła i przyszedł czas, gdy nie mogłam się doczekać treningów. Wolałam iść na trening niż się uczyć i cieszyły mnie mocne i wymagające treningi. Sama siebie wtedy zaskoczyłam – mówi. Pierwszy sukces na dużą skalę przyszedł po dwóch latach treningów, gdy w 2012 roku na Otwartych Mistrzostwach Europy Taekwondo w Wieliczce Monika wywalczyła srebrny medal w walkach light - contact. - Było to wielkie zaskoczenie zarówno dla mnie, jak i dla trenera, gdyż oboje nie przypuszczaliśmy, że mogę zajść tak wysoko – kontynuuje. Rok później Monika zadebiutowała na Mistrzostwach Świata Taekwondo w Coventry w Anglii, gdzie wywalczyła trzecie miejsce w walkach semi w kategorii junior -168 cm. - Niedawno wpadły mi w ręce zdjęcia z tych zawodów, na których widać, jaka byłam drobna w porównaniu z moimi przeciwniczkami. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że udało mi się je pokonać – mówi. Na fali sukcesu w 2015 roku Monika zaprezentowała się na Mistrzostwach Świata Taekwondo organizacji ITF UNIFIED w Londynie, gdzie zdobyła złoto i srebro. ­-  Pamiętam, że otrzymałam wtedy kilka ostrzeżeń o zbyt mocny kontakt, jednak nie robiłam tego specjalnie, gdyż to po prostu wychodziło samo z siebie. Mimo to walczyłam po swojemu. Miałam tak silny doping ze strony swoich kolegów, że wygrałam. Pamiętam do dzisiaj złość, którą miała na twarzy moja przeciwniczka, gdy przegrała – opowiada. W 2016 roku na Mistrzostwach Europy w Strzegomiu Monika zdobyła aż trzy srebra. Rok później na Mistrzostwach Europy w Częstochowie Monika wywalczyła dwa złota i jedno srebro. - Pamiętam, że konkurencje podzielone były na dwa dni. Pierwszego odbyła się walka przerywana i nie poszło mi wtedy zbyt dobrze, co mnie trochę zdemotywowało, ale następnego dnia wyszłam na matę z zupełnie innym nastawieniem psychicznym. Nigdy się tak dobrze na macie nie czułam. Byłam pewna siebie i spokojna. Szłam przed siebie, wygrywając ze wszystkimi dziewczynami, z którymi wcześniej przegrywałam i to był wielki sukces. Byłam pod ogromnym wrażeniem samej siebie – opowiada Monika. Na tych zawodach Monice niewiele zabrakło do złota z układów specjalnych. - Przygotowałam ten układ sama, wszystkie jego elementy. Niestety zrobiłam element, który był zabroniony, o czym nie wiedziałam. Dostałam najwyższe noty i wszystko wskazywało na to, że otrzymam złoto, jednak wykorzystanie elementu zabronionego zdyskwalifikowało mnie – mówi. W tym roku Monika potwierdziła świetną formę, zdobywając niedawno dwa złota podczas Mistrzostw Europy Taekwon-do w Strzegomiu – w technikach specjalnych i walkach.

Wygrywać z pokorą
Porażki nie odbierają Monice motywacji do treningów. Wręcz przeciwnie. Są źródłem wniosków na przyszłość. - Gdybym zrażała się przegraną, musiałabym odejść już na początku mojej przygody z taekwondo. Staram się czerpać lekcję z każdej walki. Jeśli jest to walka przegrana, to pewnie zrobiłam coś źle, nie dałam z siebie wszystkiego, miałam gorszy dzień. Po zawodach mam jeszcze większą motywację do treningów i jeszcze większego przykładania się – mówi. Zdaniem Moniki cenna jest też umiejętność wygrywania z pokorą. - Nie każda walka musi być wygrana. Ale nauczyłam się też wygrywać z pokorą, nie unosić się pychą czy nadmierną dumą, bo mam świadomość, że wygrana to też pewne zobowiązanie, gdyż trzeba potem trenować jeszcze bardziej, by to zwycięstwo powtórzyć i obronić. Jeśli wygrywam, mam świadomość, że moje przeciwniczki będą pracować jeszcze więcej, by się przy najbliższej okazji na mnie odegrać, dlatego i ja muszę dać z siebie jeszcze więcej – mówi i nie ma wątpliwości, że kilka lat treningów wpłynęło na to, jaka jest, a dzięki taekwondo stała się bardziej uporządkowana i potrafi łączyć naukę ze sportem. Plany na przyszłość? Być może po ukończeniu szkoły średniej gostynianka zdecyduje się studiować dietetykę, gdyż fascynuje ją szczególnie dietetyka sportowców. - Chciałabym rozwijać się właśnie w tej dziedzinie, a czy tak się stanie, czas pokaże – kończy.

Fot. archiwum Monika Gregor, Taekwon-do Kreli

(Honorata Jankowiak)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

ASFASF

0 3

sory ale czarne pasy w taekwondo to jakiś żart.w BJJ lub karate na mistrzowski stopień trzeba pracować ciężko latami i naprawdę wznieść się na wyżyny sztuki. Nikt po kliku latach treningów nie dostaje stopnia mistrzowskiego,
00:19, 22.10.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

SERAFINSERAFIN

3 0

Zazdrość i głupota przemawia ten komentarz...... 07:22, 24.10.2018


EmerytEmeryt

2 1

W taekwondo też na czarne pasy pracuje się latami. BJJ jest osobnym tematem i chyba nigdzie na dany nie czeka się tak długo, ale już w karate zależy to od odmiany - inaczej jest w kyokushin, inaczej np. w karate tradycyjnym. Okres kilkuletni przy intensywnym treningu spokojnie wystarcza na zdobycie czarnego pasa. Poza tym, pierwszy dan to zgodnie z samą nazwą początek "dojrzałego" trenowania, a nie koniec. 11:27, 23.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

gdgd

2 0

Nieprawda tylko w taekwondo tak szybko Mozna zdobyć czarny pas.
Wiem bo trenowałem karate i shotokan i kyokushin.. Zresztą taekwondo to tez już kazdy sobie . kiedyś było tylko ITF I WTF.i do serafin nie zazdrość i głupota tylko prawda i trochę wiedzy w temacie.ale skąd to możesz wiedzieć 06:23, 25.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jarjar

2 2

Arek Łączny i wszystko jasne.... 00:44, 27.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KokoKoko

0 0

Popieram Jara... Znam tego trenera i jego treningi, podejście do zdawania na kolejne pasy. Nie polecam. 12:58, 30.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone