Dzisiaj jest 18 Sierpnia 2017, Piątek, imieniny obchodzą:

Pod patronatem Gostyn24, dodano: 13 lipca 2014

Pasjonaci w swoim żywiole - zdjęcia

Rekonstruktorzy biorący udział w siódmej edycji Strefy Militarnej są pewni – to najważniejsza i największa tego typu impreza w kraju. Tłumy widzów przybyłych w tym roku do Podrzecza również spoza powiatu gostyńskiego to natomiast najlepszy dowód na to, że jest ona znakomitą formą promocji naszego regionu. Trzydniowa, żywa lekcja historii po raz kolejny okazała się sukcesem.

VII Zlot Grup Rekonstrukcyjnych i Historycznych Pojazdów Wojskowych Strefa Militarna 2014 przeszedł już do historii. Trzydniowe wydarzenie ponownie przyciągnęło do Podrzecza pod Gostyniem tłumy pasjonatów historii i militariów. Blisko tysiąc osób zaangażowanych w rekonstrukcję historyczną i odtwarzanie historii, kolekcjonerów, reprezentujących ponad osiemdziesiąt grup czy instytucji z całego kraju, jak i z zagranicy, przygotowało szereg inscenizacji, pokazów, ale i perfekcyjnie dopracowane dioramy, które cieszyły oko zwiedzających.

Drugiego dnia Zlotu, w sobotę 12 lipca zaprezentowano serię pokazów na Małej Arenie związanych z działaniami na różnych frontach II wojny światowej – od frontu wschodniego na Łotwie przez akcję „Burza” po Arnhem '44 na froncie zachodnim. Obfitowały one w masę różnych ciekawostek, również sprzętowych. Na szczególną uwagę zasługiwała prezentacja pojazdów używanych w powstaniu warszawskim. Pokazano m.in. użyczony przez Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie oryginalny, zachowany pojazd pancerny „Kubuś” zbudowany przez powstańców, „Szarego Wilka”, czyli transporter SdKfz 251/3 D, „Panterę”, Hetzera czy Borgwarda. - To pojazdy, które w trakcie powstania warszawskiego były faktycznie używane, na dobrą sprawę przez obie strony, bo i Hetzer został zdobyty przez powstańców i był używany jako „Chwat”, i „Pantery” wpadły w ich ręce, SdKfz 251/3 D również było kilka w ich posiadaniu. Natomiast Borgward jest związany z najtragiczniejszym chyba momentem powstania, czyli wybuchem czołgu pułapki przy Starym Mieście – wyjaśnia Adam Bech ze Stowarzyszenia „Historia Militaris”. Zainteresowaniem cieszył się również pokaz mody wojskowej i cywilnej z lat 30. i 40. Atrakcji nie brakowało też ostatniego dnia Zlotu, którego zwieńczeniem był uroczysty apel z wręczeniem nagród dla ortodoksa zlotu (osoby, która najwierniej zdaniem komisji odtwarza postać rekonstruowaną), za najciekawszą dioramę, wyróżnienie debiut zlotu, w sprawnościowym konkursie motocyklowym oraz konkursie „piękności i unikalności” dla pojazdów gąsienicowych.

Jako gwóźdź programu tegorocznej Strefy Militarnej zapowiadano sobotnią inscenizację bitwy pod Studziankami z 1944 roku. Jak tłumaczą organizatorzy, z uwagi na ilość i jakość użytego w jej trakcie sprzętu. - Staraliśmy się pokazać, po pierwsze – realia boju pancernego, czyli takiego, gdzie obie strony walczące używają czołgów, dział pancernych, sprzętu przeciwpancernego, a po drugie przypomnieć udział Polaków w walkach na froncie wschodnim, co jest obecnie elementem bardzo często pomijanym i zapominanym - uzasadnia Adam Bech. Po stronie sowieckiej można było zobaczyć czołgi T70 i IS2 – jedyne na chodzie w tej części Europy, dwa T34 i T64, kilka motocykli, a po stronie niemieckiej replikę czołgu Panther, oryginalnego Hetzera, Mardera, armatę PAK 40 i oryginalne cztery pojazdy opancerzone SdKfz 251, każdy w innej wersji produkcyjnej. Ogromnym entuzjazmem widzowie reagowali również na pojawiające się na niebie samoloty. - Obecność samolotu podczas inscenizacji podnosi jej dynamikę. Nie są to samoloty historyczne, nad czym bolejemy, ale koszty ich użytkowania są gigantyczne, a w Polsce nie ma ich zbyt wiele. Są to samoloty stylizowane, malowaniem nawiązujące do historycznego. Prowadzone wprawną ręką dają bardzo dobry efekt wizualny – twierdzi Adam Bech.

Dla miłośników sprzętu pancernego i opancerzonego pokaz rzeczywiście był prawdziwą gratką i nie zawiódł ich oczekiwań. - Dzisiaj najbardziej interesowała mnie inscenizacja „Studzianek”. Dwa lata temu byłem tutaj na „Normandii” i była kiepska. Ale tym razem byłem zszokowany, pozytywnie oczywiście – oznajmia pan Michał, który przyjechał na Strefę z Poznania. Jak twierdzi, do Podrzecza przyciągnęła go możliwość zobaczenia na własne oczy rzeczy unikalnych. - Kiedyś się takie rzeczy sklejało, teraz widzi się na żywo i można dotknąć. Czołg Panther, Sherman, Marder, transportery. My tego w rzeczywistości nie doświadczymy tak jak nasi dziadkowie. Znamy to tylko z opowieści i filmów – dodaje poznanianin, podkreślając, że na uznanie zasługuje cała organizacja imprezy. - Dobrze, że są osoby, które to wszystko pokazują, bo wielu ludzi, szczególnie młodych, tak naprawdę nie ma pojęcia o historii. Gdy mówiłem kolegom z pracy, że jadę na bitwę pod Studziankami, pytali, co to w ogóle jest – mówi pan Michał. Młodszym widzom również się podobało. - Lubię grać w World of Tanks. Tutaj też zagrałem, ale zobaczenie prawdziwych czołgów i innych pojazdów wojskowych było jeszcze fajniejsze – nie ukrywa entuzjazmu 10-letni Szymon, który do Podrzecza przyjechał wraz z rodzicami z Kościana. - Ciągle gra w te „czołgi”, to postanowiliśmy pokazać mu coś w tym temacie, ale wartościowego. Widzimy, że sprawiliśmy mu tym przyjazdem wielką frajdę i mamy nadzieję, że będzie to dla niego cenne, niezapomniane doświadczenie – mówi pani Ewa, mama Szymona.

W samych superlatywach o Strefie wypowiadają się jej czynni uczestnicy, czyli rekonstruktorzy. - Jesteśmy tu po raz drugi. Świetna atmosfera i multum rekonstruktorów, o sprzęcie już nie wspomnę - ocenia Zbigniew Wach z Grupy Rekonstrukcji Historycznych FLAK Abteilung z Buska-Zdroju, która wciela się w niemieckie przeciwlotnicze oddziały Luftwaffe. Siedmioosobowa grupa przyjechała wraz z ciężarówką Steyr Typ 1500/01 oraz działem przeciwlotniczym 2 cm Flak 38, z którym zaangażowano ich do udziału w filmie „Hans Kloss”, a ostatnio również „Miasto 44”, który czeka na swą premierę. - Tak naprawdę to zostaliśmy zauważeni właśnie tutaj, na Strefie Militarnej – twierdzi Zbigniew Wach. - To dla rekonstruktorów sztandarowa impreza, największa w Polsce, o bardzo wysokim poziomie technicznym, pirotechnicznym i organizacyjnym, co roku coraz wyższym. Dla nas to zaszczyt, że możemy tutaj być – podkreśla rekonstruktor. Organizatorzy Strefy Militarnej mają więc powody do zadowolenia, bo i zwiedzający byli pod wrażeniem tegorocznej imprezy. - Takich imprez w kraju nie ma zbyt wiele, a z tych, które są, tutaj jest najfajniej – krótko podsumowuje Mateusz z Poznania, członek jednej z wrocławskich grup.

Fotorelacja z sobotnich wydarzeń na Strefie Militarnej na naszym profilu na Facebooku - kliknij TUTAJ.

AS, fot. Tomasz Jabłoński 

Czytaj również

Komentarze (2)

Drogi Czytelniku! - Dobrze wiesz, że w sieci nie jesteś anonimowy, a zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych – Komentuj. Nie obrażaj! Redakcja portalu Gostyń24.pl zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego usuwania komentarzy jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego, a także, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.

Dodane przez strefowicz, w dniu 2014-07-14 15:09:09

Gdzie zrobiliby strefe gdyby Krzysztof nie skosil jeczmienia ?

Dodane przez Witek, w dniu 2014-07-16 17:53:19

gdyby nie skosił jęczmienia, to by było bardziej widowiskowo :) wyobrax sobie jak czołgi i piechota wybiega zza łanów ? Piekne :) A tak poza tym wielkie podziekowanie dla P.Krzysztofa za udostepnienia pola dla przejazdów pojazdów pancernych i kopania okopów :)

Dodaj komentarz

dodaj
  • Poleć nas znajomemu:

Złap aktualne okazje

OBUWIE ADIDAS MĘSKIE
219 PLN 249 PLN
Blaty kuchenne
Nakładka słoneczna - polaryzacja i filtr UV
Obuwie męskie NIKOPOL skóra
189 PLN
Torebka damska
Avatary