Dzisiaj jest 24 Lipca 2017, Poniedziałek, imieniny obchodzą:

O tym się mówi, dodano: 19 czerwca 2017

Marcinkowski przegrał w sądzie z Gostyn24

Robert Marcinkowski przegrał kolejną sprawę w sądzie. Tym razem nie chodziło o 50 tys. złotych, a o sprostowanie, którego żądał starosta. Sąd Okręgowy w Poznaniu Ośrodek Zamiejscowy w Lesznie po gruntownej analizie faktów odrzucił roszczenie wobec wydawcy portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej”, uznając je za niezasadne. 

Po ostatniej decyzji sądu starosta Robert Marcinkowski może czuć się głęboko nieusatysfakcjonowany. Pozew, który złożył przeciwko wydawcy portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej”, został oddalony, a powiat musi zapłacić wszystkie koszty związane z procesem. Wcześniej starosta wiele mówił o bezpodstawnych atakach na swoją osobę, której dopuszczać się mieli nasi dziennikarze. Obraz ten wygląda teraz zupełnie inaczej niż próbowano go przedstawiać.
Jak już pisaliśmy, starosta Robert Marcinkowski swoje „prywatne animozje” do Gostyn24 i „Gazety Gostyńskiej” zaczął przejawiać zaraz po przegranych wyborach na burmistrza Gostynia w 2014 roku. Można odnieść wrażenie, że do dziś szuka winnego swojej porażki, stawiając siebie w roli ofiary. Miał też być atakowany przez naszych dziennikarzy, przedstawiających go w negatywnym świetle. Takie zarzuty nie miały jednak uzasadnienia. Kilka miesięcy temu Marcinkowski przeszedł od słów do czynów i pozwał wydawcę  G24 do sądu, żądając sprawiedliwości. W dniu 6 czerwca 2017r Sąd Okręgowy w Poznaniu Ośrodek Zamiejscowy w Lesznie po gruntownej analizie faktów wydał wyrok w sprawie zamieszczenia sprostowania, niepozostawiający wątpliwości. Aby jednak zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi, trzeba się cofnąć w czasie.
Od czasu wyborów w 2014 roku, gdy Starostwem Powiatowym w Gostyniu zaczął rządzić Robert Marcinkowski, dziennikarze portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” piszą o powiecie niewiele.  Inaczej było za rządów poprzednich starostów - Andrzeja Pospieszyńskiego czy Elżbiety Palki. Nieoficjalnie mówi się, że Robert Marcinkowski nie życzy sobie obecności przedstawicieli naszej redakcji na powiatowych imprezach, preferując tylko wybrane media. Czy to prawda? Być może. Dziwnym zbiegiem okoliczności wielu jego podwładnych od kilku lat nie utrzymuje z nami żadnych kontaktów, ograniczając w ten sposób prawo mieszkańców do informacji. W tym samym czasie powiat  wydaje  gazetę, w której pracownicy promocji zamieniają rzeczywistość w „lukrowaną laurkę”, wskazując jednoznacznie na głównego bohatera. Wszystko za publiczne pieniądze.
Na takim upolitycznianu przekazu suchej nitki nie pozostawiają organizacje walczące o poszanowanie wolności słowa. Jedną z nich jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W jej raporcie z 2013 roku czytamy: - Wyłącznie niezależna prasa, dbająca o przestrzeganie zasad przejrzystości działania władz publicznych oraz prawo dostępu obywateli do informacji jest filarem kształtowania się społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności w skali lokalnej. Media samorządowe z uwagi na wysoki stopień upolitycznienia nie umożliwiają nieskrępowanej wymiany poglądów i opinii oraz nie pozwalają wyrażać krytyki negatywnych zjawisk. Jest to tym bardziej niepokojące, że media te utrzymywane są ze środków publicznych, a zatem powinny odzwierciedlać różne poglądy, a nie tylko punkt widzenia aktualnie rządzącej siły politycznej  
Podobnego zdania jest Regionalna Izba Obrachunkowa. Jej wrocławscy przedstawiciele uważają, że prasa samorządowa nie zaspokaja zbiorowych potrzeb mieszkańców, a co za tym idzie wydatki związane z wydawaniem gazet samorządowych mogą być przez nią kwestionowane. W tej samej opinii RIO przekonuje, iż cel wydawania gazety samorządowej powinien decydować o takim jej charakterze, który będzie odmienny od charakteru gazet lokalnych. Tymczasem w powiecie gostyńskim zrobiono wszystko, by wydawane przez Starostwo Powiatowe w Gostyniu „Fakty Powiatowe” przypominały do złudzenia niezależną prasę. To pokazuje, jak bardzo władza musi bać się niezależnej krytyki i jak bardzo chciałaby wpływać na obywateli. Strona internetowa powiatu, jak i „Fakty Powiatowe” stały się swoistą tubą propagandową, wykorzystywaną także do walki z „Gazetą Gostyńską” i portalem Gostyn24.pl. Przykładem może być zakładka „Sprostowania i odpowiedzi”, w której urzędnicy powiatowi zamieszczają wyłącznie  treści, jakie im pasują. Nigdy nie zamieścili ani jednej przesłanej przez nas odpowiedzi na sprostowanie, chociaż w tytule to deklarują Dlaczego? Bo prawda mogłaby obnażyć ich niekompetencję? A może strach przed kompromitacją jest silniejszy niż elementarne poczucie przyzwoitości?
To jednak nie koniec działań pokazujących lekceważący stosunek ekipy Marcinkowskiego do prawa  gwarantującego obywatelom wolność słowa i zasadę równego traktowania. Za publiczne pieniądze próbuje się w sposób bezpardonowy szykanować niezależne media, wykorzystując do tego salę sesyjną, cały aparat władzy oraz wszelkie możliwe narzędzia. Przykładem znowu są „Fakty Powiatowe”, w których starostwo posłużyło się kłamliwym memem, by „przykryć” niekorzystne dane na temat szpitala. Po interwencji prawników szybko wycofano się z pomówień pod adresem naszej redakcji. W tej samej gazecie, której wydanie wraz z dystrybucją mogły kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych, artykułom z portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” poświęcono całą stronę, a jeden z wpisów dotyczył właśnie przedmiotu sporu, który kilka dni temu rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Poznaniu Ośrodek Zamiejscowy w Lesznie.
Starosta Robert Marcinkowski pozwał wydawcę portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” , żądając od niego między innymi zamieszczenia treści niemających związku z artykułem. Zrobił to, mimo iż wcześniej redakcja zamieściła w obu nośnikach autosprostowania. Sąd uznał je za wystarczające i oddalił pozew w całości, nakazując powiatowi zapłatę wszelkich kosztów procesu. Trzeba też dodać, że na rozprawy do Leszna urzędników powiatowych woziła służbowa limuzyna z kierowcą, co pokazuje sposób w jaki obecna ekipa „szasta” publicznymi pieniędzmi i wykorzystuje system do załatwiania „prywatnych porachunków”. 
Wyrok co prawda nie jest prawomocny i pewnie powiat będzie się od niego odwoływał – pytanie, czy starosta znajdzie odwagę, żeby wysłuchać go do końca, czy znowu wyśle urzędniczkę od promocji, nomen omen redaktor naczelną „Faktów Powiatowych”, by zaimast niego zapoznała się z decyzji sądu. 
Wygląda na to, że Robert Marcinkowski, który dotąd mógł czuć się „panem sytuacji” na własnym podwórku, będzie musiał zweryfikować nieco swoje podejście do Gazety Gostyńskiej i portalu Gostyn24.  W dniu 6 czerwca br.  niezależny sąd sprowadzić go musiał na ziemię. To przykre, że  do tego doszło, bo jeszcze kilka lat temu, gdy zostawał starostą, Marcinkowski zapewniał publicznie: - Dobry samorząd musi działać sprawnie i być przyjaznym dla mieszkańców (…) Patrząc przez pryzmat naszych doświadczeń, możemy powiedzieć, że kierowany przez niego urząd jest dziś rzeczywiście przyjazny, ale  dla tych, którzy bezwarunkowo przyjmują każdą decyzję, nie licząc się z konsekwencjami, za które przecież wszyscy płacimy.
Jarosław Jędrkowiak

Po ostatniej decyzji sądu starosta Robert Marcinkowski może czuć się głęboko nieusatysfakcjonowany. Pozew, który złożył przeciwko wydawcy portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej”, został oddalony, a powiat musi zapłacić wszystkie koszty związane z procesem. Wcześniej starosta wiele mówił o bezpodstawnych atakach na swoją osobę, której dopuszczać się mieli nasi dziennikarze. Obraz ten wygląda teraz zupełnie inaczej niż próbowano go przedstawiać.

Jak już pisaliśmy nieraz, starosta Robert Marcinkowski swoje „prywatne animozje” do Gostyn24 i „Gazety Gostyńskiej” zaczął przejawiać zaraz po przegranych wyborach na burmistrza Gostynia w 2014 roku. Można odnieść wrażenie, że do dziś szuka winnego swojej porażki, stawiając siebie w roli ofiary. Miał też być atakowany przez naszych dziennikarzy, przedstawiających go w negatywnym świetle. Takie zarzuty nie miały jednak potwierdzenia w faktach. Kilka miesięcy temu Marcinkowski przeszedł od słów do czynów i pozwał wydawcę  G24 do sądu, żądając sprawiedliwości. W dniu 6 czerwca 2017r Sąd Okręgowy w Poznaniu Ośrodek Zamiejscowy w Lesznie po gruntownej analizie zgromadzonego materiału wydał wyrok w sprawie zamieszczenia sprostowania, który nie pozostawia wątpliwości. Aby jednak zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi, trzeba się cofnąć w czasie.

Od czasu wyborów w 2014 roku, gdy Starostwem Powiatowym w Gostyniu zaczął rządzić Robert Marcinkowski, dziennikarze portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” piszą o powiecie niewiele.  Inaczej było za rządów poprzednich starostów - Andrzeja Pospieszyńskiego czy Elżbiety Palki. Nieoficjalnie mówi się, że Robert Marcinkowski nie życzy sobie obecności przedstawicieli naszej redakcji na powiatowych imprezach, preferując tylko wybrane media. Czy to prawda? Być może. Dziwnym zbiegiem okoliczności wielu jego podwładnych od kilku lat nie utrzymuje z nami żadnych kontaktów, ograniczając w ten sposób prawo mieszkańców do informacji. W tym samym czasie powiat  wydaje  gazetę, w której pracownicy promocji zamieniają rzeczywistość w „lukrowaną laurkę”, wskazując jednoznacznie na głównego bohatera. Wszystko za publiczne pieniądze.

Na takim upolitycznianiu przekazu suchej nitki nie pozostawiają organizacje walczące o poszanowanie wolności słowa. Jedną z nich jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W jej raporcie z 2013 roku czytamy: - Wyłącznie niezależna prasa, dbająca o przestrzeganie zasad przejrzystości działania władz publicznych oraz prawo dostępu obywateli do informacji jest filarem kształtowania się społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności w skali lokalnej. Media samorządowe z uwagi na wysoki stopień upolitycznienia nie umożliwiają nieskrępowanej wymiany poglądów i opinii oraz nie pozwalają wyrażać krytyki negatywnych zjawisk. Jest to tym bardziej niepokojące, że media te utrzymywane są ze środków publicznych, a zatem powinny odzwierciedlać różne poglądy, a nie tylko punkt widzenia aktualnie rządzącej siły politycznej  

Podobnego zdania jest Regionalna Izba Obrachunkowa. Jej wrocławscy przedstawiciele uważają, że prasa samorządowa nie zaspokaja zbiorowych potrzeb mieszkańców, a co za tym idzie, wydatki związane z wydawaniem gazet samorządowych mogą być przez nią kwestionowane. W tej samej opinii RIO przekonuje, iż cel wydawania gazety samorządowej powinien decydować o takim jej charakterze, który będzie odmienny od charakteru gazet lokalnych. Tymczasem w powiecie gostyńskim zrobiono wszystko, by wydawane przez Starostwo Powiatowe w Gostyniu „Fakty Powiatowe” przypominały do złudzenia niezależną prasę. To pokazuje, jak bardzo władza musi bać się niezależnej krytyki i jak bardzo chciałaby wpływać na obywateli.

Strona internetowa powiatu, jak i „Fakty Powiatowe” stały się swoistą tubą propagandową, wykorzystywaną także do walki z „Gazetą Gostyńską” i portalem Gostyn24.pl. Przykładem może być zakładka „Sprostowania i odpowiedzi”, w której urzędnicy powiatowi zamieszczają wyłącznie  treści, jakie im pasują. Nigdy nie zamieścili ani jednej przesłanej przez nas odpowiedzi na sprostowanie, chociaż w tytule to deklarują. Dlaczego? Bo prawda mogłaby obnażyć ich niekompetencję? A może strach przed kompromitacją jest silniejszy niż elementarne poczucie przyzwoitości?

To jednak nie koniec działań pokazujących lekceważący stosunek ekipy Marcinkowskiego do prawa gwarantującego obywatelom wolność słowa i zasadę równego traktowania. Za publiczne pieniądze próbuje się w sposób bezpardonowy szykanować niezależne media, wykorzystując do tego salę sesyjną, cały aparat władzy oraz wszelkie możliwe narzędzia. Przykładem znowu są „Fakty Powiatowe”, w których starostwo posłużyło się kłamliwym memem, by „przykryć” niekorzystne dane na temat szpitala. Po interwencji prawników szybko wycofano się z pomówień pod adresem naszej redakcji. W tej samej gazecie, której wydanie wraz z dystrybucją mogły kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych, artykułom z portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” poświęcono całą stronę, a jeden z wpisów dotyczył właśnie przedmiotu sporu, który kilka dni temu rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Poznaniu Ośrodek Zamiejscowy w Lesznie.

Starosta Robert Marcinkowski pozwał wydawcę portalu Gostyn24.pl i „Gazety Gostyńskiej” , żądając od niego między innymi zamieszczenia treści niemających związku z artykułem. Zrobił to, mimo iż wcześniej redakcja zamieściła w obu nośnikach autosprostowania. Sąd uznał je za wystarczające i oddalił pozew w całości, nakazując powiatowi zapłatę wszelkich kosztów procesu. Trzeba też dodać, że na rozprawy do Leszna urzędników powiatowych woziła służbowa limuzyna z kierowcą, co pokazuje sposób w jaki obecna ekipa „szasta” publicznymi pieniędzmi i wykorzystuje system do załatwiania „prywatnych porachunków”. 

Wyrok co prawda nie jest prawomocny i pewnie powiat będzie się od niego odwoływał – pytanie, czy starosta znajdzie odwagę, żeby wysłuchać go do końca, czy znowu wyśle urzędniczkę od promocji, nomen omen redaktor naczelną „Faktów Powiatowych”, by zamiast niego zapoznała się z decyzją sądu. 

Wygląda na to, że Robert Marcinkowski, który dotąd mógł czuć się „panem sytuacji” na własnym podwórku, będzie musiał zweryfikować nieco swoje podejście do "Gazety Gostyńskiej" i portalu Gostyn24. W dniu 6 czerwca br. niezależny sąd sprowadzić go musiał na ziemię. To przykre, że do tego doszło, bo jeszcze kilka lat temu, gdy zostawał starostą, Marcinkowski zapewniał publicznie: - Dobry samorząd musi działać sprawnie i być przyjaznym dla mieszkańców (…) Patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń, możemy powiedzieć, że kierowany przez niego urząd jest dziś rzeczywiście przyjazny, ale tylko dla tych, którzy bezwarunkowo przyjmują każdą decyzję, nie licząc się z konsekwencjami, za które przecież wszyscy płacimy. Przepraszamy za brak możliwości komentowania artykułu, ale uważamy, że w przypadku wyroków sądowych nie powinno się tego robić

Jarosław Jędrkowiak

Czytaj również

  • Poleć nas znajomemu:

Złap aktualne okazje

Szkło hartowane na kazdy telefon
10 PLN
Oprawa męska z nakładką
Okulary słoneczne - polaryzacja i filtr UV
Frezarka do paznokci/manicure
79 PLN
Oprawa damska
elektrody 3,25 Rutweld 12, OPAKOWANIE 4,5KG
44,00 PLN
OBUWIE MĘSKIE ADIDAS
180 PLN 249 PLN